Odległość nie musi być przeszkodą

DH
opublikowano: 29-10-2017, 22:00

POLSKA FIRMA — MIĘDZYNARODOWY CZEMPION: Inglot stoi pod znakiem kolorów, chociaż salony firmowe ubrane są głównie w czerń. Polki poznają je z daleka. Daleko, w Malezji czy Meksyku, musi być tak samo.

Ekspansja zagraniczna produktów Inglot zaczęła się w 2006 r. To było wydarzenie, media ogłosiły: Inglot jedzie za ocean. Dziś 75 proc. sprzedaży firmy pochodzi z eksportu. Kosmetyki tej marki można kupić w 80 krajach. Do tego sprzedaż online do 40 krajów. Inglot produkuje też kosmetyki dla profesjonalistów — są używane przez charakteryzatorów w teatrach, telewizjach, przez profesjonalnych makijażystów i wizażystów np. przy pokazach mody. Historia Inglota w Stanach Zjednoczonych zaczęła się na rogu Broadway i 48. Street. Pierwszy salon — na Times Square. Dziś polska firma rodzinna z Przemyśla ma 800 salonów na sześciu kontynentach. Tymczasem Grzegorz Inglot, wiceprezes Inglot USA oraz doradca zarządu do spraw rozwoju międzynarodowego, marketingu, e-commerce i PR, częściowo odpowiedzialny za sieć sklepów własnych za granicą i kontakty z franczy zobiorcami, zapytany o podstawy sukcesu eksportowego firmy, chwilę się waha zanim odpowie:

WŁASNY SZYLD: Od 2006 r. prowadzimy głównie sklepy monobrandowe, natomiast w sklepach typu multistore/ department store nasza przestrzeń jest w wyraźny sposób zdefiniowana i wydzielona, co pozwala klientowi na doświadczenie zbliżone do tego w salonie Inglot — wyjaśnia Grzegorz Inglot, wiceprezes Inglot USA oraz doradca zarządu do spraw rozwoju międzynarodowego, marketingu, e-commerce i PR.
Zobacz więcej

WŁASNY SZYLD: Od 2006 r. prowadzimy głównie sklepy monobrandowe, natomiast w sklepach typu multistore/ department store nasza przestrzeń jest w wyraźny sposób zdefiniowana i wydzielona, co pozwala klientowi na doświadczenie zbliżone do tego w salonie Inglot — wyjaśnia Grzegorz Inglot, wiceprezes Inglot USA oraz doradca zarządu do spraw rozwoju międzynarodowego, marketingu, e-commerce i PR. Fot. ARC

— Byłbym bardzo ostrożny z używaniem terminu „sukces na rynkach zagranicznych”. Mamy jeszcze zbyt wiele do osiągnięcia, żeby można było mówić o sukcesie. Chociaż udało się trochę tych sklepów otworzyć na świecie.

Szukamy czempionów

Jeśli Twoja firma jest eksporterem, inwestuje za granicą lub niedawno zadebiutowała na światowym rynku, zgłoś ją do 6. edycji konkursu Polska Firma — Międzynarodowy Czempion, organizowanego przez PwC i „PB” wspólnie z PKO Bankiem Polskim i KUKE. Szczegółowe informacje oraz formularz zgłoszeniowy znajdziesz na stronie czempioni.pb.pl. Na zgłoszenia czekamy do 5 listopada.

Po chwili jednak przyznaje, że zdecydowanie pierwszorzędną rolę gra tu produkt.

— Ten produkt jest dobrej jakości — wykonany z najlepszych komponentów i produkowany w Polsce. Drugim elementem ważnym dla sukcesu takich wyrobów jak nasze są lokalizacje sklepów. Najlepiej w miejscach chętnie odwiedzanych przez klientów, turystów... Miejsce to jeden z kluczowych elementów; na świecie i w Polsce. Trzecia rzecz, jest związana z pierwszą, czyli produktem. Różnorodność. Mamy ogromną paletę kolorów, praktycznie we wszystkich grupach produktowych, a poza tym dajemy możliwość dowolnego komponowania indywidualnych palet z różnych produktów — do oczu, do twarzy, do brwi... — tłumaczy Grzegorz Inglot.

Ma na myśli tzw. Freedom System. Klientki mogą składać w jedną paletę indywidualnie wybrane cienie do powiek, puder, róż do policzków, pomadkę, korektor i produkty do brwi. Zamiast gotowego zestawu kilku kolorów, w którym klientce nie wszystkie muszą się podobać, może ona w odpowiedniej kasetce skomponować własny — dopasowany do siebie, pod swój gust, karnację, ulubione zestawienia kolorystyczne. W kasetce może mieć indywidualną paletę kolorystyczną, a kasetki łączyć ze sobą w większe zestawy.

Za granicę

W 2006 r. nasycenie rynku krajowego siecią butików Inglot było na tyle duże, że stało się jasne — przyszła pora wyjść także poza Polskę.

— Mieliśmy taką możliwość, potencjalnego partnera w Kanadzie, w Montrealu. Później zainteresowaliśmy się rynkami Bliskiego Wschodu. I dalej, krok po kroku... Dziś nowe rynki Inglota to Egipt, kraje Ameryki Południowej: Peru, Kolumbia, Chile oraz Rumunia i Hiszpania — perspektywiczne szybko rosnące kierunki eksportowe. Znaczący udział w eksporcie firmy mają Stany Zjednoczone i Australia.

— I oczywiście, tradycyjne już rynki, można powiedzieć nasze lokomotywy, czyli kraje Bliskiego Wschodu, gdzie jesteśmy już od dziesięciu lat, m.in. Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar czy Arabia Saudyjska.

Sklepy i salony

Model eksportu produktów kosmetycznych marki Inglot od początku składał się z trzech elementów: butiki franczyzowe, sklepy własne prowadzone z Polski lub przez spółki zagraniczne firmy i tzw. multistores/department stores, czyli stoiska w dużych sklepach, gdzie sprzedawane są różne marki. Na przykład w amerykańskiej sieci Macy’s, gdzie Inglot ma sklepy pod własnym szyldem.

— Ten model nadal realizujemy we wszystkich trzech wersjach, przy czym franczyza działa na około 70 z naszych 80 rynków. A sklepy własne na pozostałych dziesięciu. Natomiast wersja multistore/department store działa na rynkach „własnych” oraz w krajach, w których jesteśmy reprezentowani przez naszych partnerów, np. w RPA czy na Litwie. W tej chwili model ewoluuje w ten sposób, że pojawiają się też projekty wspólne z partnerami, tzn. przedsięwzięcia typu joint venture. Tak jest w przypadku sklepów w Amsterdamie czy Lizbonie — opowiada GrzegorzInglot. Obowiązkami i korzyściami wynikającymi z prowadzenia sklepu firma dzieli się z partnerem.

Łatwo, choć nie zawsze

Jak przekonuje Grzegorz Inglot, każdy kraj to osobny przypadek i każdemu trzeba się uważnie przyjrzeć przed podjęciem decyzji o rozpoczęciu działalności.

— W krajach, w których nie ma nadmiernych barier wejścia, warto prowadzić własny sklep. Ale są też kraje, gdzie bez partnera byłoby naprawdę ciężko. Procesy związane z rejestracją produktów, wszystkie niezbędne procedury prawne trzeba by przeprowadzać samodzielnie. Mogłyby to być bardzo uciążliwe — wyjaśnia Grzegorz Inglot. Jak mówi, problemem numer jeden jest na ogół rejestracja produktu — na wielu rynkach bardzo skomplikowana i czasochłonna. Wyroby kosmetyczne nierzadko wymagają wypełnienia procedur rejestracyjnych zbliżonych do obowiązujących wobec produktów farmaceutycznych. I trwa to naprawdę długo.

— Na przykład w Indonezji zabrało nam to około dwóch lat. To rzeczywiście może znacząco wpłynąć na wszelkie plany. I stąd taka przewaga sklepów franczyzowych — mówi Grzegorz Inglot.

Jak przekonuje, generalnie, nie ma większych przeszkód, żeby otworzyć sklep w jakimkolwiek kraju. Inglot ma ten model już wypracowany. I liczba sklepów na świecie cały czas rośnie. Z innymi problemami, jak np. nieznajomość regulacji prawnych, można sobie poradzić, kancelarie prawnicze są wszędzie, a odległość niekoniecznie ma znaczenie.

— Prowadzimy samodzielnie sklepy w Stanach Zjednoczonych czy Australii, a nie mamy do tej pory sklepu we Francji — podsumowuje Grzegorz Inglot.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DH

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Odległość nie musi być przeszkodą