Oferta Raiffeisena wraca na rynek

opublikowano: 29-02-2016, 22:00

Wiedeń ponownie bada możliwość sprzedaży polskiego biznesu i szuka sposobów pozbycia się franków z banku. To okazja dla Aliora i PZU

Alior Bank, kierowany przez Wojciecha Sobieraja, na podstawie prospektu emisyjnego może zaoferować obligacje o łącznej wartości 800 mln zł.
ARC

W połowie marca, kiedy PZU opublikuje roczne wyniki, można spodziewać się pierwszych oficjalnych zapowiedzi nowego prezesa dotyczących planów ubezpieczyciela na przyszłość. Już dzisiaj jednak wiemy, co będzie jednym z filarów strategii spółki.

— PZU powinien zainteresować się działalnością bankową. Trzeba dobrze zdyskontować ten kapitał, który jest dzisiaj w posiadaniu PZU, inwestować w sektor bankowy, żeby wzmacniać tam polski kapitał — powiedział kilka dni temu Dawid Jackiewicz, minister skarbu, w wywiadzie radiowym. Główny akcjonariusz PZU zaznaczył też, że w przeszłości „nie wykorzystano potężnej szansy, ogromnej możliwości, jaką ma ta spółka, jeśli chodzi o akwizycje w obszarze bankowości”.

— Jest kilka bardzo ciekawych opcji, które bierzemy pod uwagę — powiedział Dawid Jackiewicz. Nie wskazał, jakie to możliwości, ale jedna z nich może wiązać się z Bankiem BPH, który PZU bezskutecznie próbował kupić pod koniec ubiegłego roku. Z naszych informacji wynika, że właściciel, GE Capital, jest otwarty na propozycje ze strony rządu i ma nadzieję na realizację podobnego scenariusza jak na Węgrzech, gdzie w grudniu 2014 r. udało się sprzedać Budapest Bank ministrowi finansów.

Według nieoficjalnych źródeł, Amerykanie na razie wstrzymali rozmowy z innymi inwestorami: Leszkiem Czarneckim, który miał już nawet uzyskać zgodę nadzoru na przejęcie banku, i Unicredit, gdyż liczą na rozwiązanie „patriotyczne”.

Wyprowadzić franka

Drugim kandydatem do przejęcia jest Raiffeisen Polbank, którym PZU również interesował się w przeszłości, choć oficjalnie oferty nie złożył. Z naszych informacji wynika, że bank znowu jest do wzięcia.

Raiffeisen Bank International (RBI) wysłał tzw. teaser z zaproszeniem do negocjacji w sprawie sprzedaży polskiego biznesu. Wiedeń jest w trudnej sytuacji, ponieważ wiąże go zobowiązanie wobec nadzoru, że do końca czerwca wprowadzi bank na GPW. Musiałby znaleźć naprawdę dobry pretekst, żeby tego nie zrobić.

Znalezienie kupców na akcje Raiffeisena, którego bilans obciąża 12 mld zł kredytów frankowych, na dodatek w niesprzyjającym otoczeniu politycznym, jest zadaniem z gatunku mission impossible. Z naszych informacji wynika, że bank bada różne możliwości wyjścia z impasu. Kluczem jest pozbycie się walutowych hipotek.

Pod koniec stycznia na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych, poświęconemupodwyżkom opłat w sektorze bankowym, Konrad Raczkowski, wiceminister finansów, powiedział, że do resortu docierają sygnały o próbach wyprowadzenia z bilansów bankowych części aktywów w celu obniżenia podatku bankowego. Doniosły o tym biura doradztwa podatkowego, które słyszały o takich przygotowaniach.

Według naszych informacji, KNF już od połowy 2015 r. jest zaznajomiona ze sprawą, bo kilka banków o bilansach najmocniej obciążonych kredytami frankowymi szuka sposobu pozbycia się balastu. W wyprowadzaniu aktywów, o którym mówił minister, chodzi właśnie o próby rozwiązania problemu frankowego.

— Analizy różnych scenariuszy zaczęły się na długo przed pojawieniem się pomysłu wprowadzenia podatku bankowego. Poza tym z naszych analiz wynika, że operacja wydzielenia franków nie może być traktowana jako próba uniknięcia podatku — mówi jeden z naszych rozmówców zbliżony do transakcji.

Opcja spin off

Pionierem w pracach nad rozwiązaniem frankowego problemu jest Bank BPH, który ćwiczył różne scenariusze wspólnie z PZU. Pod uwagę brano sekurytyzację portfela poprzez spółkę specjalnego przeznaczenia. Obecnie, jak wynika z naszych informacji, realizowana jest inna opcja: spin off, czyli wydzielenie dobrych aktywów z banku z przeznaczeniem na sprzedaż.

W ten sposób w BPH zostaną same kredyty frankowe. Kadłubkowy bank nie będzie prowadził działalności operacyjnej i skupi się na administrowaniu portfelem. Wcześniej w podobny sposób z działalności detalicznej w Polsce wycofał się DnB Nord. Norwegowie sprzedali zorganizowaną część przedsiębiorstwa Leszkowi Czarneckiemu, zostawiając sobie kredyty frankowe. Tą drogą może podążyć również Raiffeisen. Hipoteki walutowe zostałyby w banku „frankowym”, a według naszych rozmówców, proces można byłoby przeprowadzić w taki sposób, żeby Wiedeń mógł sprzedać biznes w Polsce, wypełniając równocześnie zobowiązania dotyczące IPO.

— Wydzielona część mogłaby zostać sprzedana bankowi już notowanemu na giełdzie, dając sprzedającemu możliwość uzyskania dobrej ceny. RBI zatrzymałby licencję bankową i portfel frankowy — wyjaśnia jeden z naszych rozmówców. Takim bankiem jest np. Alior, w jednej czwartej należący do PZU.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że nowy zarząd ubezpieczyciela już wrócił do rozpoczętej przez poprzedników gry o sektor bankowy, z tym że operacyjnie nie angażuje się w proces. Koncepcja jest taka, że PZU wykłada pieniądze jako inwestor, a nad transakcją pracują ludzie Wojciecha Sobieraja, prezesa Alior Banku, odpowiedzialnego za przeprowadzenie całego procesu przejęcia. Na celowniku jako pierwszy znalazł się Raiffeisen Polbank. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane