Ojciec petrobiznesu

Marcin Dobrowolski
07-01-2015, 14:00

O Ignacym Łukasiewiczu mówiono, że ‘wszystkie drogi w Małopolsce brukowane są jego guldenami’. Polski chemik i wynalazca, filantrop a także zdolny inwestor zmarł 7 stycznia 1882 r. otoczony sławą pioniera przemysłu naftowego.

Urodził się w 1822 r. w rodzinie zubożałego szlachcica, której bieda zmusiła go do zakończenia nauki po czwartej klasie gimnazjum. Szczęśliwie znalazł szybko pracę w łańcuckiej aptece, dzięki której mógł wciąż rozwijać swe zainteresowania w zakresie chemii i farmacji. Sumiennie przyuczał się do zawodu, pokonując kolejne stopnie wtajemniczenia i zdobywając coraz wyższe uprawnienia: od praktykanta, przez pomocnika aptekarza, aż po magistra farmacji.

Moneta 50 zł z wizerunkiem Ignacego Łukasiewicza
Wyświetl galerię [1/2]

Moneta 50 zł z wizerunkiem Ignacego Łukasiewicza

Projekt: A. Jarnuszkiewicz i S. Wątróbska-Frindt (1983 r.) MyName, Wikipedia

Zobacz także

W tym samym czasie rozwijał również działalność konspiracyjną. W 1845 – po nawiązaniu znajomości z Edwardem Dembowskim został zaprzysiężony jako agent Centralizacji Towarzystwa Demokratycznego Polskiego na Rzeszów. Apteka była doskonałym punktem kontaktowym, jej umeblowanie nadawało się do ukrywania w szufladach i różnych schowkach zakazanej literatury. Rozprowadzał m.in. „Księgi narodu i pielgrzymstwa polskiego” Mickiewicza oraz „Psalmy przyszłości” Krasińskiego. Wybuch powstania w Rzeszowie planowano na połowę lutego. 17 lutego 1846 roku na bal fantowy mieli przybyć uczestnicy powstania i przemycić broń palną, aby za kilka dni zaatakować koszary. Jednak tego dnia do miasta wkroczyły silne oddziały wojska, zakazano balu, a szlachtę wyłapano i częściowo aresztowano. 19 lutego aresztowano także Łukasiewicza. Od początku przesłuchań przyjął taktykę zaprzeczania wszystkiemu, był opanowany, na wszystko miał logiczną odpowiedź, zgodnie z zeznaniami innych przesłuchiwanych, co wskazuje iż licząc się z możliwością aresztowania z góry uzgodnili zeznania. Władze rzeszowskie uznając go za uciążliwego, sprytnego i wytrzymałego przestępcę przekazały 8 maja 1847 roku do osławionego więzienia „karmelitańskiego” we Lwowie. Jednak z braku dowodów sąd umorzył śledztwo. 27 grudnia 1847 roku wypuszczono Łukasiewicza na wolność z obowiązkiem stałego zamieszkania we Lwowie i meldowania się w razie wezwania, oraz roztoczono nad nim nadzór policyjny.

W sierpniu 1848 podjął pracę w aptece "Pod Złotą Gwiazdą", której właścicielem był Piotr Mikolasch. Dzięki jego wstawiennictwu dostał zgodę na opuszczenie miasta i rozpoczął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, gdzie zdał wszystkie egzaminy z wyjątkiem farmakognozji (nauka o leczniczych substancjach pochodzenia roślinnego), co przejściowo uniemożliwiło mu otrzymanie dyplomu. Dyplom magistra farmacji uzyskał dopiero na Uniwersytecie Wiedeńskim 30 lipca 1852 r.  O jego ówczesnych zainteresowaniach, nie tylko farmacją, ale także chemią, świadczy Manuscript – obszerny almanach, w którym opisał 125 receptur na maści, plastry, chemikalia stosowane w lecznictwie, a także na atramenty, lakiery, kity, sztuczne ognie, kredki do ust, wody na porost włosów, a nawet na produkcję czekolady.

Powrócił do Lwowa i ponownie rozpoczął pracę w aptece Mikolascha, awansując na magistra. W tamtych czasach apteki były prawie jedynymi instytucjami wyposażonymi w laboratoria i aparaturę chemiczną a ich pracownicy posiadali pełną wiedzę chemiczną. Dlatego to do Mikolascha, na jesieni 1852 roku zgłosili się Żydzi drohobyccy, Abraham Schreiner i Lejba Stierman, z propozycją kupna destylowanej już ropy oraz określeniem przydatności tego destylatu. Na polecenie właściciela Łukasiewicz i Jan Zeh rozpoczęli żmudne badania i prace doświadczalne nad ropą naftową. Po wielu dniach pracy uzyskali destylat jasnożółty, o słabym zapachu, pozbawiony znacznej ilości związków żywicowych występujących w surowej ropie, i stwierdzili, że jest taki sam jak drogi specyfik - Oleum petrae album, sprowadzany z zagranicy. Na wystawie apteki pojawiły się buteleczki z informacją, że uzyskany olej skalny jest własnego wyrobu i może konkurować z bardzo drogim specyfikiem medycznym sprowadzanym z Włoch. Łukasiewicz licząc na wielkie rozpowszechnienie tego produktu, wystąpił z inicjatywą założenia spółki razem z Mikolaschem i Zehem. Po jej utworzeniu wyjechał na tereny roponośne do Borysławia, Peczyżynina skąd przywiózł duże zapasy ropy. Mimo reklamowania tego środka aptekom, nadeszło niewiele zamówień. Zniechęcony niepowodzeniem Mikolasch wycofał się ze spółki. Jednak Łukasiewicz wciąż poszukiwał praktycznego zastosowania płynu. Przy pomocy Zeha kontynuował destylowanie ropy do celów oświetleniowych. Końcem 1852 roku udało im się, jako pierwszym na świecie wydzielić z ropy naftę. Stosując frakcjonowaną destylację w temperaturze do 250°C, uzyskali preparat pozbawiony lekkich frakcji jak benzyna oraz oddzielili go w aparaturze od pozostałych ciężkich węglowodorów (asfalty, oleje techniczne). W rok później już sam Łukasiewicz skonstruował pierwszą prototypową cylindryczną lampę naftową, przy wykonaniu której pomagał mu lwowski blacharz Adam Bratkowski. Po raz pierwszy zabłysnęła ona w aptece Mikolascha w marcu 1853 roku. Za symboliczną datę narodzin przemysłu naftowego uznaje się jednak 31 lipca owego roku. Tak ten dzień opisywał Wiesław Hap, biograf Łukasiewicza:
- Wieczorem do apteki Mikolascha przybiegł pielęgniarz Bronisz, ze Szpitala Głównego, na polecenie doktora Zaorskiego. Koniecznie chciał widzieć się z magistrem Łukasiewiczem. Szczęśliwie Ignacy Łukasiewicz przebywał jeszcze w laboratorium. Bronisz przekazał mu prośbę chirurga, aby pilnie dostarczył do szpitala lampy, gdyż konieczne było przeprowadzenie nocnej operacji. Nie trzeba było czekać do rana, pacjent Władysław Chołecki nie przetrwałby nocy. Łukasiewicz zapakował do skrzyń swoje lampy i niezwłocznie udał się do szpitala. W niedługim czasie sala operacyjna jaśniała światłem. Doktor Zaorski przeprowadził skomplikowaną operację. Pacjent powrócił do zdrowia. Za zgodą dyrekcji szpitala w ciągu najbliższych dni zawieszono w salach nowe oświetlenie - lampy naftowe.

Już w kolejnym roku nasz bohater przeniósł się do Gorlic na Podkarpaciu, aby być bliżej terenów roponośnych. W ciągu kilku miesięcy w gorlickiej dzielnicy Zawodzie na skrzyżowaniu ulic Węgierskiej i Kościuszki zapłonęła pierwsza na świecie uliczna lampa naftowa. Jeszcze w 1854 r. założył pierwszą na świecie kopalnię ropy naftowej w Bóbrce koło Krosna (spółka naftowa Trzecieski-Łukasiewicz); kopalnia jest czynna do dzisiaj. Trzy lata później w Klęczanach koło Nowego Sącza powstaje pierwsza rafineria. 

Kolejne lata nie były szczęśliwe dla Łukasiewicza. Szyby naftowe - wysokie drewniane konstrukcje - często płoną rujnując wynalazcę. W 1857 r., po uzyskaniu zgód państwowych i papieskich, żeni się ze swoja siostrzenicą. W kolejnym roku rodzi mu się córka, która jednak umiera po kilkunastu miesiącach. Choć sam od czasu opuszczenia więzienia nie brał czynnego udziału w działalności konspiracyjnej, to wobec wybuchu powstania styczniowego wspiera rebeliantów finansowo w czasie walk, a także po upadku insurekcji. 

Szybem który uratował Łukasiewicza dla nafty był wykopany 23 kwietnia 1861 roku Wojciech w Bóbrce. Jej złoża scementowały spółkę, którą wynalazca założył wraz z Tytusem Trzecieskim i Karolem Klobassą. Gdy podjął się kierowania całością prac naftowych w Bóbrce, od początku otaczał się specjalistami i angażował do współpracy fachowców. Pierwszym z nich był inżynier Henryk Walter, który ręczne kopanie szybów zastąpił udarowym. Sprowadził z Messendorf w 1866 roku udoskonalone nożyce wiertnicze Fabiana do wiercenia ręcznego. Zastosował on wtedy po raz pierwszy skonstruowany przez siebie i wykonany w miejscowej kuźni świder do wiercenia szybów. Drugim doradcą był geolog i przedsiębiorca naftowy Juliusz Noth, któremu zawdzięczał wytyczenie kierunku dalszych wierceń. Trzecim współpracownikiem był znakomity konstruktor i twórca nowych metod wiertniczych, Albert Fauck. Udoskonalił nożyce Fabiana, przy pomocy, których wiercił wolnospadem, sprowadził też z Ameryki lepsze rury okładzinowe zastępując nimi blaszane. Duże zasługi dla udoskonalenia prac w kopalni położył Adolf Jabłoński, którego zatrudnił Łukasiewicz w 1870 roku jako urzędnika technicznego. W 1872 roku wysłał go do Stanów Zjednoczonych, aby zapoznał się z tamtejszym przemysłem naftowym. Przywiózł stamtąd lepsze świdry, pierwsze hermetyczne rury okładzinowe oraz udoskonalił zamykanie wody urządzeniem zwanym od jego nazwiska „dzwonem Jabłońskiego”. Kopalnia wyróżniała się swym poziomem wśród innych, a nawet, według wielostronnych relacji, była najlepszą w całej Galicji. Przeróbka ropy leżała całkowicie w rękach Łukasiewicza. Destylarnia w Polance była niezbyt duża ale stała się w 1861 roku ogniskiem przemysłu naftowego. Niestety w 4 lata po sprowadzeniu się Łukasiewicza do Polanki spłonęła.

W 1863 roku Łukasiewicz uruchomił kolejną rafinerię w Głębokiej koło Rymanowa, a 2 lata później odkupił od hr. Napoleona Bobrowskiego (teścia Klobassy), wieś Chorkówkę i przyległy folwark Leśniówkę. W bardzo szybkim czasie zagospodarował go i odnowił.

Od tego momentu rozpoczął życie ziemianina i filantropa. Po stracie dziecka wziął na wychowanie córkę swego pierwszego nauczyciela. Wraz z Klobassą wybudowali w Zręcinie neogotycki kościół parafialny, istniejący do dziś. Wielu klasztorom i kościołom okolicznym oraz dalszym w diecezji przemyskiej, podobnie jak cerkwiom unickim dostarczał za darmo naftę. Ta postawa Łukasiewicza stała się przyczyną przyznania mu w 1873 roku godności szambelana papieskiego oraz Orderu Św. Grzegorza. W Chorkówce w dworskiej oficynie otworzył jednoklasową szkołę wiejską i zaangażował płatnego przez siebie nauczyciela. Wkrótce w Chorkówce sam, a w Bóbrce do spółki z Klobassą wybudował porządne budynki szkolne. Popierał też zakładanie szkół powszechnych i zawodowych w innych miejscowościach. W Chorkówce ułatwił żonie założenie w 1876 roku szkoły koronkarskiej dla dziewcząt. Z pomocą przybyłej z Poznania instruktorki oraz już osiedlonych tam zakonnic prowadziła p. Honorata osobiście tą szkołę, która zasłynęła w Galicji z doskonałych wyrobów i wysokiego poziomu.

W 1878 roku z inicjatywy Adolfa Jabłońskiego przemysł naftowy zorganizował uroczystość 25-lecia zapalenia lampy naftowej. Dla podkreślenia rocznicy w dzień imienin Łukasiewicza (31 lipca) zjechało do Chorkówki 80 działaczy i przemysłowców naftowych galicyjskich, by złożyć hołd Jubilatowi, wręczyć złoty medal oraz album z fotografiami i podpisami czołowych osobistości kraju.Uroczystości w Chorkówce odbiły się szerokim echem w prasie polskiej wszystkich trzech zaborów. Organizatorzy jubileuszu świadomie akcentowali polskie pierwszeństwo na polu odkrycia nafty i rozpoczęcia działalności przemysłowej, przeciwstawiając się błędnym informacjom, które początek produkcji nafty przypisywały przemysłowi rumuńskiemu (1857 r.) lub amerykańskiemu (1859r.).

31 grudnia 1881 roku Łukasiewicz zapadł na ostre zapalenie płuc i prawie zaraz stracił przytomność, odzyskał ją dopiero na 2 dni przed śmiercią. Zmarł 7 stycznia 1882 roku. Pogrzeb jego stał się spontaniczną manifestacją całej okolicy, wzięli w nim udział solidarnie Polacy, Ukraińcy i Żydzi, cztery tysiące chłopów i robotników. W imieniu przemysłu i kraju przemawiał August Gorayski - poseł i bliski współpracownik Łukasiewicza, który tak podsumował jego życie:
- Wielu było świetniejszych, głośniejszych ludzi od niego, ale o cnotliwszego trudno. Ktoś powiedział, że Bóg najprostszymi środkami największe rzeczy objawia, temu też prostemu człowiekowi danem było zostać twórcą wielkiego wynalazku oświetlenia naftowego. Z obowiązku narodowego zaszczytu tego wydrzeć sobie nie pozwolimy, bo z góry przewidzieć można, iż nam go zechcą zaprzeczać, z obowiązku narodowego winniśmy uczcić trwale nazwisko wynalazcy i przekazać potomności jego zasługi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Historii / Ojciec petrobiznesu