Zabezpieczenia FX z perspektywy banku – nie takie bezpieczne
Banki generalnie zabezpieczają pozycje rynkowe związane z instrumentami sprzedanymi klientom. To oznacza, że strata klientów nie równa się zyskom banków i vice versa. Banki, jednakże, ponoszą ryzyko kredytowe takich transakcji – klient może nie dokonać (nie być w stanie lub odmówić) płatności w ramach tych transakcji.
Kluczowe ryzyka dla banków są następujące:
1) Zwiększone
rezerwy ze względu na bankructwo lub restrukturyzacje płatności niektórych
klientów, mocno zaangażowanych w hedging lub spekulację.
2) Ryzyko utraty
reputacji. Bank może w przyszłości być odebrany jako:
a) ten, który
przyczynił się do bankructwa firmy, przy użyciu jednej z klauzul, które
opisujemy poniżej,
b) ten, który opuszcza swoich klientów w najtrudniejszych
chwilach,
c) bank sprzedający agresywne, spekulacyjny transakcje,
wykorzystując niską świadomość klientów,
d) bank, który nie informuje w
pełnym zakresie lub wprowadza w błąd klientów odnośnie potecjalnych konsekwencji
transakcji spekulacyjnych, itp.
3) Ryzyko prawne. Bank może być pozwany za
niedostarczenie wystarczającej informacji o ryzykach, co może oznaczać złamanie
rekomendacji KNF w tym zakresie lub innych regulacji.
Transakcje FX w szczegółach
Polskie banki, które handlują
opcjami FX z klientami, w zdecydowanej większości przypadków pokrywają ryzyko
rynkowe tych transkacji, whodząc w symetryczne transakcje odwrotne z innymi
bankami (w przypadku opcji –londyńskimi). Polski bank ponosi jednak ryzyko
kredytowe klienta, tzn. ryzyko niedokonania płatności przez klienta. Aby
zilustrować ten proces poniżej przedstawiamy schemat transakcji. Dla prostoty
zakładamy transakcję typu forward, choć tego typu transakcje są zwykle
zabezpieczane przez banki na rynku krajowym.
Zabezpieczenie FX w momencie zawarcia transakcji

Załóżmy, że polski bank uzgadnia z klientem kurs płatności w przyszłości (np. EURPLN 3.70 za rok). Polski bank jest całkowicie zabezpieczony transakcją „lustrzaną”. Jeżeli kurs forwardowy EURPLN wzrośnie do 4.00, klient wciąż musi sprzedać 10 milionów EUR po 3.70, a więc innymi słowy na dzień dzisiejszy jest winny bankowi 3 miliony złotych za rok. W tym samym czasie polski bank jest winny bankowi londyńskiemu tę samą kwotę. W przypadku spadającego kursu EURPLN, sytuacja jest odwrotna. A więc ryzyko rynkowe jest całkowicie pokryte po stronie polskiego banku.
Przypuśćmy teraz, że klient z jakiegoś powodu nie dokonuje płatności w ramach transakcji (3 miliony PLN). Polski bank jest winny 3 miliony PLN bankowi londyńskiemu i efektywnie, wiedząc, że klient nie zapłaci, ma otwartą pozycję walutową (short EUR) w transakcji z bankiem londyńskim, którą powinien natychmiast zamknąć. Polski bank musi odpisać 3 miliony PLN.
Zabezpieczenie FX w momencie gdy forward EURPLN osiągnie 4.00.
Które transakcje są niebezpieczne
W obliczu umacniającego
się PLN, wielu klientów skusiło się na wyrafinowane instrumenty oferujące
znacznie wyższy kurs sprzedaży walut niż możliwy do osiągnięcia w zwykłych
transakcjach typu forward lub collar. Było to jednak kosztem szczególnie
niebezpiecznych elementów jak:
1) Niesymetryczność praw i obowiązków. Nominał opcji sprzedawanej był zwykle 2 lub więcej razy większy niż nominał opcji kupionej. Innymi słowy oznacza to zabezpieczenie przepływów w formie zwykłego korytarza (czyli dla eksportera kupno opcji put za cenę wystawionej opcji call) plus wystawienie dodatkowej opcji.
2) Wyłącznik (np. knock-out barrier), który powodował wyłączenie całej struktury w przypadku realizacji pewnych warunków (osiąniecia pewnego poziomu kursu w przypadku Ciechu lub pewnego poziomu „zysku” z transakcji w przypadku Długich Rozmów – spółki zależnej PPWK), co zwykle oznaczało utratę zabezpieczenia w momencie, gdy spółka go najbardziej potrzebowała.
W niektórych przypadkach (Ciech, Elwo – spółka zależna od Rafako) oba te
elementy występowały jednocześnie.
Ryzykowne mogą być również proste
transakcje, jeśli ich nominał lub czas realizacji przepływów nie jest zgodny z
zabezpieczanymi przepływami.
Jak banki chronią się przed ryzykiem kredytowym na transakcjach
FX
Banki mają różne środki, żeby zabezpieczyć się przed nadmiernymi
stratami na transakcjach z klientami. Środki te są zwykle umieszczone w umowach
regulujących transakcje zabezpieczające. Najważniejszymi z nich są:
1)
Depozyt zabezpieczający– np. bank uzgadnia z klientem poziom 2 miliony PLN,
powyżej którego klient musi zapłacić różnicę pomiędzy negatywną wyceną
transakcji a ustalonym poziomem. Różnica musi zwykle zostać zapłacona w bardzo
krótkim terminie.
2) Klauzula opcjonalnego wcześniejszego rozwiązania (użyta
w przypadku Ropczyc) – każda ze stron transakcji ma prawo zamknąć transakcję
przed terminem w z góry określonych odstępach czasu (np. co roku), niezależnie
od kwoty wyceny transakcji czy jakichkolwiek innych czynników.
3) Klauzula
negatywnej istotnej zmiany w działalności klienta– jeśli bank uzna, że
działalność klienta lub jej otoczenia zmieniły się na tyle istotnie, że może to
zagrozić przyszłą obsługę zadłużenia, bank może wezwać klienta do wcześniejszego
uregulowania zobowiązań.
Z perspektywy klienta:
Wszystkie 3 typy klauzul są
obecnie używane przez banki w Polsce i mogą zagrażać płynności nawet najbardziej
ostrożnego klienta używającego zwykłych transkacji typu forward czy korytarz
opcyjny. Mogą bowiem oznaczać konieczność natychmiastowego rozliczenia
transakcji, pomimo że zabezpieczane przepływy będą realizowane w
przyszłości.
Niedokonanie jednej materialnej płatności może oznaczać bankructwo dla klienta, jako, że większość banków stosuje klazulę “cross-default” w umowach kredytowych i tych regulujących transakcje FX. Klazula ta pozwala im na wezwanie do natychmiastowej zapłaty zobowiązań, w przypadku braku płatności (powyżej pewnej kwoty) na rzecz innego banku.
Z perspektywy banku:
Najczęściej używaną klazulą jest
depozyt zabezpieczający, który oznacza, że klient wie, że może być wezwany do
zapłaty pewnej sumy, jeśli rynek ruszy się w niewłaściwym dla niego kierunku, a
więc pamiętając o tej klauzuli i widząc trend rynkowy klient może i powinien
oczekiwać wezwania do zapłaty depozytu.
Klauzule nr 2 i 3 są rozwiązaniami ostatecznymi, ponieważ nakładają na klienta obowiązek rozliczenia transakcji przed realizacją przepływów zabezpieczanych. A więc kiedy bank ich używa (a więc myśli, że sytuacja klienta jest trudna), powoduje to pogorszenie sytuacji płynnościowej klienta i co może oznaczać bankructwo klienta.
Największym jednak zagrożeniem w przypadku klauzul 2 i 3 jest ryzyko utraty reputacji. Bank może być wówczas postrzegany, jako ten który wycofuje swoje wsparcie w czasie, gdy jest ono najbardziej klientowi potrzebne.
Takie sytuacje są możliwe także w przypadku prostych, rozsądnych transakcji
zabezpieczających. Polskie banki były jednak także zaangażowane w
transakcje spekulacyjne. Są one zwykle niewłaściwe biznesowo dla klientów,
bowiem oznaczają grę na walutach, a więc działalność niestatutową. Istnieje więc
ryzyko, że banki będą pozywane za wprowadzenie w bład, czy niewłaściwą ocenę
zdolności klienta do pojęcia ryzyka, co może oznaczać złamanie rekomendacji KNF
oraz niezgodość z MiFID (choć jeszcze nie został implementowany w Polsce).