(Depesza uzupełniona o tło, komentarze i reakcję rynku)
WARSZAWA (Reuters) - BRE Bank podpisał umowy z firmami TCF i Polsat Media, na mocy których sprzeda im cały swój pakiet akcji Elektrimu po 7,5 złotego za sztukę. Bank podał, że zarobi na tym 20,3 miliarda złotych, a transakcja jest częścią zmiany jego strategii zmierzającej do ograniczenia ryzykownych przedsięwzięć. Kursy powędrowały w górę.
W raporcie za trzeci kwartał BRE podawał, że wraz z podmiotami zależnymi posiadał 21,6 procent kapitału spółki. Jednakże w połowie stycznia Komisja Papierów Wartościowych i Giełd dała bankowi zgodę na przekroczenie progu 33 procent akcji Elektrimu.
"Transakcje wynikające z ww. umów (sprzedaży) zostaną zrealizowane w dwóch transzach w czerwcu i wrześniu 2003 r. Po ich realizacji BRE Bank SA nie będzie posiadał żadnych akcji spółki Elektrim SA. Cena sprzedaży wyniesie około 7,50 zł za akcję" - podał bank w komunikacie.
"Jest to realizacja tego o czym informowaliśmy wcześniej, w momencie podania raportu za trzeci kwartał, czyli chęci pozbycia się w średnim terminie akcji Elektrimu" - powiedział Reuterowi rzecznik prasowa BRE Małgorzata Ciesielska-Stefańczyk.
BRE Bank poniósł w minionym roku znaczną stratę, szacowaną przez analityków na około 200 milionów złotych. Był to efekt konieczności tworzenia rezerw, w tym na ostro przecenione papiery Elektrimu oraz przesunięcia niektórych transakcji, które miały być przeprowadzone w 2002 roku. Bank zdecydował się zmienić strategię na mniej agresywną.
"Planowany zysk kapitałowy BRE Banku ze sprzedaży akcji (Elektrimu) wyniesie 20,3 mln zł" - podał BRE.
Ponieważ bank przesłał swój komunikat w trakcie sesji giełda zawiesiła notowania akcji obu spółek. Po ich wznowieniu kurs BRE zwyżkował o 6,2 procent wobec zwyżki o około 3,2 procent przed zawieszeniem, a kurs Elektrimu poszybował o niemal 25 procent.
"Generalnie (komunikat BRE ) to dobra wiadomość dla BRE i dobra cena, bo wyższa niż rynkowa. Rynek z ulgą przyjmie fakt, że bank wychodzi z tak ryzykownej inwestycji" - powiedział Artur Szeski, analityk CDM Pekao SA.
"Nie wiadomo, czy jest to dobra czy zła wiadomość dla Elektrimu, ponieważ wydaje się, że Polsatu nie stać na inwestowanie w Elektrim i robi to dla osoby trzeciej, której chodzi o ET i PTC" - powiedział Radosław Solan, analityk z BDM PKO BP.
Przejęcie przez Polsat Elektrimu daje mu też kontrolę nad posiadanym przez telekomunikacyjno-energetyczny konglomerat pakietem 49 procent akcji w Elektrimie Telekomunikacja, który kontroluje Polską Telefonię Cyfrową, najcenniejszą z firm wchodzących w skład grupy.
"Jestem zadowolny z decyzji Polsatu. Oznacza ona nic innego jak to, że właściciele Polsatu wierzą, że Elektrim wychodzi na prostą. Cieszę się głównie z tego powodu, że teraz razem będziemy negocjowali sprzedaż ET. Wiemy przecież, że jest podpisany list pomiędzy Polsatem a Vivendi" - powiedział Wojciech Janczyk, szef Elektrimu.
W połowie stycznia Elektrim podał, że Polsat podpisał list intencyjny z Vivendi, który według prasy zakłada, że za pakiet akcji ET będący w posiadaniu Vivendi Polsat zapłaci około 600 milionów euro. Prasa podawała, że list ten wygasa 13 lutego.
Vivendi ma 49 procent akcji ET. Zarówno ten francuski koncern, jak i Elektrim chcą sprzedać udziały w ET, by spłacić zadłużenie.
Jest to już kolejna próba zmiany akcjonariatu ET. Wcześniej należący do Vivendi pakiet ET próbowało przejąć konsorcjum Citigroup i Eastbridge.
Zdaniem analityków jedną z głównych barier, których nie udało się pokonać temu konsorcjum był trwający od wielu lat spór między Elektrimem a Deutsche Telekom. Niemiecki telekom kontroluje 49 procent udziałów w ET.
((Autor: Marcin Gocłowski i zespół; Redagował: Kuba Kurasz; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))