OPIS3-BRE Bank sprzedaje Elektrim, rynek oddycha z ulgą

SZCZECIŃSKIE PRZEDSIĘBIORSTWO BUDOWNICTWA PRZEMYSŁOWEGO HOLDING SPÓŁKA AKCYJNA
opublikowano: 2003-02-07 15:44

(Depesza uzupełniona o komentarze i tło)

Kuba Kurasz

WARSZAWA (Reuters) - BRE Bank zdecydował się sprzedać cały swój pakiet akcji Elektrimu, kończąc w ten sposób jedną z najbardziej kosztownych i ryzykownych transakcji w jego historii. Udowadnił, że realizując strategię ograniczania ryzyka bank może odwrócić złą passę, która posłała jego kurs o pobliże czteroletniego minumum.

BRE Bank poniósł w minionym roku znaczną stratę, szacowaną przez analityków na około 200 milionów złotych. Był to efekt konieczności tworzenia rezerw, w tym na ostro przecenione papiery Elektrimu oraz przesunięcia niektórych transakcji, które miały być przeprowadzone w 2002 roku. Bank zdecydował się zmienić strategię na mniej agresywną.

W piątek kierowana przez Wojciecha Kostrzewę spółka poinformowała, że zawarła umowy sprzedaży całego swego pakietu akcji w Elektrimie firmom TCF i Polsat Media po 7,5 złotego za sztukę. Zysk kapitałowy na transakcji wynieść ma 20,3 miliona złotych. Według danych z zeszłego roku BRE miał 21,6 procent akcji Elektrimu.

"Jest to realizacja tego o czym informowaliśmy wcześniej, w momencie podania raportu za trzeci kwartał, czyli chęci pozbycia się w średnim terminie akcji Elektrimu" - powiedziała rzecznik prasowa BRE, Małgorzata Ciesielska-Stefańczyk.

Informacja o sprzedaży Elektrimu została entuzjastycznie powitana przez rynek. Kurs BRE Banku zyskał w piątek w sumie 5,5 procent, rosnąc do 71,5 złotego. Transakcja, nie dość, że przynosi bankowi pieniądze, to jeszcze pozwala na zlikwidowanie ryzyka, że trzeba będzie tworzyć kolejne rezerwy na spadek kursu Elektrimu.

Analitycy wskazują, że pozbycie się akcji Elektrimu przez BRE bardzo dobrze przygotowują rynek na zapowiedzianą na 28 lutego publikację wyników kwartalnych banku, które w ich ocenie będą bardzo słabe. Szef BRE Banku, Wojciech Kostrzewa, jest zresztą mistrzem przekuwania złych wieści we wzrost kursu.

"Wszyscy, którzy wyceniali BRE przez pryzmat ryzykownych transakcji, takich jak Elektrim mogą teraz zmienić zdanie. Mimo, że wpływ na wynik finansowy banku będzie raczej neutralny, to nareszcie udało im się wyjść z Elektrimu. Krótkoterminowo może to być pozytywne dla kursu BRE" - powiedział Jakub Korczak, analityk z CAIB Securities.

CO DALEJ Z ELEKTRIMEM I ET?

Sprzedaż Elektrimu przez BRE dobrze wróży też temu zadłużonemu konglomeratowi, który w minionym roku otarł się o plajtę i musi wyprzedać swe aktywa, by spłacić wierzycieli, którym winien jest pół miliarda euro. Najcenniejszym z aktywów jest zaś udział w kontroli nad Polską Telefonią Cyfrową (PTC), którą sprawuje Elektrim Telekomunikacja (ET).

PTC warta jest zdaniem analityków około dwa miliardy euro. 51-procentowy pakiet w PTC należy do ET. Elektrim ma 49 procent akcji ET, dwa procent spółka Societe Generale, a pozostałe 49 procent francuski konglomerat Vivendi Universal. Vivendi również chce pozbyć się udziału w ET, by pospłacać długi z czasów telekomunikacyjnego boomu.

Transakcja z BRE otwiera drogę Polsatowi do przejęcia całego ET, czyli pośrednio 51 procent udziałów w PTC. Polsat już zresztą negocjuje z Vivendi odkupienie należących do Francuzów udziałów w ET. Prasa spekulowała, że za udział Vivendi Polsat zapłacić chce 600 milionów euro.

"Jest to po prostu element większej operacji. Polsat przejmując akcje Elektrimu, który ma pakiet ET i równocześnie prowadzi rozmowy z Vivendi, chce przejąć cały pakiet ET" - uważa Zenon Łyś, jeden z zarządzających aktywami w TFI Banku Handlowego.

Analitycy są jednak zdania, że Polsat nie udźwignie samodzielnie inwestycji w Elektrim, a przede wszystkim w PTC.

Wygląda jednak na to, że tak jak od dawna przewidywano PTC zostanie prędzej czy później zaoferowana Deutsche Telekom, niemieckiemu koncernowi, który kontroluje 49 procent udziałów w Erze GSM.

Członek zarządu Deutsche powtórzył dziś na łamach Rzeczpospolitej, że nie wyklucza zwiększenia udziału w PTC, gdy Deutsche obniży swe zadłużenie.

Jest to już kolejna próba zmiany akcjonariatu ET. Wcześniej należący do Vivendi pakiet ET próbowało przejąć konsorcjum Citigroup i Eastbridge. Zdaniem analityków jedną z głównych barier, których nie udało się pokonać temu konsorcjum był trwający od wielu lat spór prawny między Elektrimem a Deutsche Telekom.

Wchodząc do Elektrimu chcielibyśmy załagodzić spory, powiedział szef rady nadzorczej Polsatu, Zygmunt Solorz i dodał, że oprócz od BRE zamierza też odkupić akcje Elektrimu należące do przedsiębiorcy Ryszarda Opary. Opara ma 9,6-procentowy udział w Elektrimie.

A JEŚLI TO POLSAT?

Być może Polsat ma jednak ambicję sprawowania kontroli nad PTC.

Analitycy są zdania, że jeżeli Polsatowi uda się zdobyć pieniądze na transakcję, tym samym wykorzysta świetny moment, by stać się aktywnym graczem na rynku telefonii komórkowej.

Właściciel Polsatu, kontroluje już Invest-Bank i jeden z najmniejszych na rynku funduszy emerytalnych - OFE Polsat.

W publikacjach prasowych to jego firmę wymienia się najczęściej jako potencjalnego nabywcę kontrolowanej przez Vivendi płatnej telewizji Canal+ Polska oraz satelitarnej platformy cyfrowej Nowa Cyfra Plus. Polsat rozwija bowiem konkurencyjną platformę telewizji cyfrowej. Jego platforma — według właścicieli — ma ponad 300 tysięcy abonentów.

Spółki związane z Solorzem mają też udziały w sieci telewizji kablowej Dami.

Szef Polsatu mówił wcześniej, że jego firma jest zainteresowana konsolidacją sieci kablowych, platform cyfrowych i połączeniem telekomunikacji z mediami.

((Autor: Kuba Kurasz; Redagował: Marcin Gocłowski; Reuters Messaging: [email protected]; Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, [email protected]))