Optimus to mój nowy kandydat

Anonimowy Inwestor
10-06-2002, 00:00

Słowo się rzekło. Przed tygodniem zapowiadałem, że moja cierpliwość i wiara w możliwość osiągnięcia zarobku na Elektrobudowie się kończą. Przez ostatnie dni uważniej niż zwykle śledziłem zachowanie kursu budowlanej spółki, by wybrać dogodny moment do pozbycia się jej walorów. Ale i tak przegapiłem pierwszą dobrą okazję. Senny przebieg poniedziałkowych notowań uśpił moją czujność.

Do godziny 14.00 nic się bowiem nie działo — kurs spółki był stabilny. Nie spodziewałem się, że coś się zmieni, toteż skupiłem się na pasjonującym wzroście notowań mojej obecnej gwiazdy portfela, czyli Remaku. Na Elektrobudowę zerknąłem dopiero pod sam koniec sesji. Okazało się, że kilka minut po 14 kurs najpierw stracił na wartości, po czym nastąpił równie gwałtowny kontratak kupujących. W efekcie handel zamknął się na poziomie 22,1.

Akcje sprzedałem z samego rana następnego dnia. Notowania otworzyły się dokładnie takim samym kursem, jak zamknięcie poprzedniej sesji. Nie będę już się rozpisywał, jak jestem rozczarowany rekomendacją, na podstawie której podjąłem decyzję o kupnie akcji kieleckiej spółki, bo już mnie to zaczyna nudzić. Powiem tylko dla zachowania statystyki, że zainwestowałem w Elektrobudowę 705 zł, a wycofałem (po opłaceniu prowizji) nieco ponad 640 zł. Zatem stopa zwrotu wyniosła -10 proc. Bez komentarza...

Po tej przygodzie nabrałem przekonania, że w czasach dekoniunktury nie ma co liczyć na rady specjalistów, tylko trzeba grać samemu. Prawdą natomiast jest, co przeczytałem jakiś czas temu w jednym z komentarzy. Była to opinia doradcy jednego z funduszy powierniczych, czyli człowieka odpowiedzialnego za zarządzanie rzeczywistym majątkiem, i to niemałym. Powiedział on mianowicie, że zarobić na dużych spółkach będzie niezmiernie ciężko, a na efekty trzeba będzie czekać miesiącami. Bardziej niecierpliwym graczom radził samodzielnie rozglądać się za perspektywicznymi małymi i średnimi spółkami.

Tak zrobiłem i nie żałuję. Bez niczyjej pomocy znalazłem sobie perełkę w postaci Remaku i jestem bardzo zadowolony z dokonanego wyboru. Przed 10 dniami kupiłem 750 akcji opolskiej spółki płacąc za jedną 2,34 zł. W ubiegły czwartek osiągnęły one w pewnym momencie sesji poziom cenowy prawie 2,70 zł. To oznaczało, że zarobiłem na nich około 280 zł, a stopa zwrotu przekroczyła 15 proc. Taki zarobek to ja rozumiem. Po sprzedaży Elektrobudowy zastanawiałem się, czy nie dokupić jeszcze akcji Remaku, ale ostatecznie stwierdziłem, że ryzyko byłoby zbyt duże. Zaangażowałem w nią i tak sporo kapitału — ponad 1/3 początkowej sumy 5 tys. zł, z jaką zacząłem przygodę z GPW.

Zaczynam się rozglądać za kolejnym celem do zainwestowania uwolnionych po Elektrobudowie środków. Moją uwagę przykuły dwa wywiady z nowym prezesem Optimusa — Andrzejem Widerszpilem. Podstawowa wiadomość, jaką z nich wyniosłem, to obietnica, że nowosądecka spółka zostanie zrestrukturyzowana, co ma dać wymierny efekt w postaci 3-krotnego wzrostu wartości jej akcji. Trochę jednak jestem nieufny. Dobrze pamiętam, jak zakończyły się obiecanki-cacanki prezesa BRE Banku. Wojciech Kostrzewa, przejmując pakiet akcji Optimusa od założyciela firmy — Romana Kluski, także mamił inwestorów wizją niebotycznych zarobków. Ci, którzy dali się na to nabrać, dziś plują sobie w brodę. Dlatego poczekam na dalszy rozwój wypadków i zobaczę, czy kurs komputerowej spółki odbije się od dna. Jeśli tak, to nie wykluczam, że przyłączę się do wzrostowego trendu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anonimowy Inwestor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Optimus to mój nowy kandydat