Orange wraca do dywidendowej gry

opublikowano: 11-08-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Po pięciu latach posuchy telekom wypłacił gotówkę akcjonariuszom. Analitycy mają jednak różne zdania na temat tego, jak dywidendy będą wyglądały w przyszłości, a także co do ogólnych perspektyw spółki.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie dywidendy może płacić Orange Polska
  • jaki może być koszt częstotliwości dla sieci 5G
  • jakie argumenty przemawiają za tym, że Orange najgorsze ma już za sobą
  • a jakie wskazują, że wręcz przeciwnie

W lipcu 2022 r. akcjonariusze Orange Polska otrzymali 25 groszy dywidendy na każdą akcję. Był to pierwszy taki transfer od 2016 r., a przecież przed laty – jeszcze pod nazwą Telekomunikacja Polska – firma była modelowym przykładem dywidendowej dojnej krowy. Nasuwa się więc pytanie czy ponownie warto myśleć o Orange’u jako spółce, której kurs może i nie rośnie, ale która regularnie przekazuje gotówkę akcjonariuszom?

Obecna wycena giełdowa Orange Polska to 0,6 wartości księgowej. Gdyby cały zysk trafiał do akcjonariuszy, to zakup akcji po aktualnym kursie zwróciłby się w 4,5 roku. Dominik Niszcz, analityk Trigonu DM, przypomina jednak, że wskaźnik cena/zysk oparty na historycznych wartościach zawiera zdarzenie jednorazowe, czyli sprzedaż udziałów w spółce Światłowód Inwestycje. Ponadto sam wskaźnik cena/zysk jest też zależny od stawek amortyzacyjnych przyjętych przez spółkę, a te ostatnio mocno się zmieniły. Zdaniem analityka Trigonu w przypadku Orange’a lepiej się więc posługiwać wskaźnikiem EV/EBITDA. Nie zmienia to jednak ogólnego obrazu wyceny wskaźnikowej.

- Spółka wyróżnia się na tle sektora dość niską wyceną EV/EBITDA, zbliżoną do 4 – przyznaje Dominik Niszcz.

Z drugiej strony firmę czekają nakłady na technologię 5G, a stopa lipcowej dywidendy w stosunku do obecnego kursu to około 4 proc.

- Stopa dywidendy jest niska, ale tak naprawdę przy obecnych stopach procentowych można to powiedzieć o dywidendach z większości spółek – twierdzi Paweł Szpigiel, analityk mBanku.

Jego zdaniem Orange zwiększy dywidendę do 50 groszy na akcję. To podniosłoby stopę dywidendy powyżej 8 proc., a nawet w obecnych warunkach jest to poziom godny uwagi.

Estymacja analityka mBanku opiera się jednak na założeniu, że aukcja częstotliwości niezbędnych do budowy sieci 5G przebiegnie według zaprezentowanego już schematu. Unieważnione w 2020 r. postępowanie zakładało dopuszczenie do aukcji czterech istniejących operatorów komórkowych, którzy mogli się ubiegać o cztery bloki porównywalne bloki częstotliwości.

- Jeśli pasma zostałyby rozdzielone na nowo w sposób niesymetryczny - np. byłyby dwa mocniejsze i dwa słabsze bloki częstotliwości - to wtedy operatorzy licytowaliby głównie te mocniejsze i ogólnie ceny mogłyby być wyższe – zastrzega Paweł Szpigiel.

- Nakłady na budowę sieci 5G będą dwojakie. Najpierw trzeba będzie nabyć spektrum częstotliwości, a potem zbudować infrastrukturę techniczną do ich wykorzystania. Bardzo ostrej licytacji o częstotliwości nie zakładam, ale w obecnym inflacyjnym środowisku podtrzymywanie założenia, że bloki częstotliwości będą kosztować po około 500 mln zł jest moim zdaniem nieracjonalne. W swoich prognozach zakładam wydatki rzędu 1 mld zł, gdyż wydatki na częstotliwości rozumiem jako ukryty podatek, zastępujący hipotetyczny podatek nałożony na działalność telekomunikacyjną – mówi Paweł Puchalski, analityk Santander Bank Polska.

Jego zdaniem dywidenda z Orange’a pozostanie w najbliższych latach na poziomie podobnym do tegorocznego. Analityk Santandera zastrzega przy tym, że jego prognoza opiera się na złożeniu, że spółka nie sprzeda dotychczasowej infrastruktury telekomunikacyjnej i nie uzyska tym samym nadzwyczajnego dopływu gotówki.

Jeśli chodzi o dywidendę, to analityk Trigonu sytuuje się pomiędzy opiniami analityków mBanku i Santandera. Dostrzega szansę na 50 groszy, ale jeszcze nie w przyszłym roku.

- Z uwagi na przedłużającą się procedurę rozdysponowania w Polsce częstotliwości 5G nie zakładam wzrostu dywidendy w najbliższym roku, ale dopiero w 2024 r. Podobnie niepewność co do kosztów energii może zniechęcać zarząd do podniesienia dywidendy już w 2023 r. – argumentuje Dominik Niszcz.

Pandemia pomogła, ale…

Według Pawła Szpigla, wysokość dywidendy jest uzależniona głównie od aukcji częstotliwości 5G, bo poprawa w samym biznesie jest już widoczna.

- Spółka jest w trakcie bardzo, bardzo długiej, ale mimo wszystko udanej transformacji. Najważniejsze jest to, że przez lata nie wykazywała wzrostu przychodów z podstawowej działalności, czyli usługach telekomunikacyjnych, a od kilku kwartałów ten wzrost obserwujemy – podkreśla Paweł Szpigiel.

Analityk mBanku zaznacza, że w ciągu kilku lat Orange zbudował infrastrukturę światłowodową docierającą do wielu gospodarstw domowych zamiast dawnych kabli miedzianych.

- W czasie pandemii, gdy wiele firm przerzuciło się na pracę zdalną, szybki, niezawodny, stacjonarny dostęp do internetu jest traktowany jako podstawowe dobro, w które powinno być wyposażone gospodarstwo domowe. Orange na tym korzysta. W drugim kwartale 2022 r. spółka osiągnęła dobre wyniki finansowe. Mimo wysokiej inflacji koszty nie eksplodowały. Widać, że spółka ma jeszcze miejsce na optymalizację, co zawsze się przydaje w trudniejszych czasach. A przede wszystkim jest perspektywa małego, ale jednak wzrostu EBITDA. Jeśli trend migracji z kabli miedzianych na światłowodowe się utrzyma, to za kilka lat Orange będzie połączeniem telekomu mobilnego z prężnym operatorem kablowym, mającym bardzo mocną markę w Polsce. Spółka zmierza w dobrym kierunku, choć oceniając kilka ostatnich lat należy przyznać, że zmiany zachodzą dosyć powoli – komentuje Paweł Szpigiel.

Najważniejsze jest to, że przez lata nie wykazywała wzrostu przychodów z podstawowej działalności, czyli usługach telekomunikacyjnych, a od kilku kwartałów ten wzrost obserwujemy.

…plan sprzed lat nie wypalił

- Orange od wielu lat miał ambitne plany dotyczące sprzedaży usług konwergentnych i pod tym względem wciąż rozczarowuje. Ukrywa to dzięki raportowaniu solidnych wyników finansowych, w dużej mierze uzyskiwanych dzięki oszczędnościom kosztowym, ale pod względem nasycenia usługami konwergentnymi spółka wciąż nie zrealizowała jeszcze swojego oficjalnego planu na rok 2020 – przypomina Paweł Puchalski.

To o tyle istotne, że sama spółka twierdzi, że konwergencja, czyli łączna sprzedaż pakietu usług mobilnych i stacjonarnych, zmniejszenia wskaźnik odejść klientów.

Drugi kwartał 2022 r. był czwartym z rzędu, w którym przychody od klientów konwergentnych przekraczały 0,5 mld zł. To kilkanaście procent ogółu przychodów, które w pierwszym półroczu 2022 r. wzrosły o 1,9 proc., podczas gdy rok wcześniej ta dynamika wynosiła jeszcze 3,6 proc.

Wartościowy wzrost usług konwergentnych w pierwszym półroczu 2022 r. wyniósł 9 proc. r/r, podczas gdy dla usług wyłącznie komórkowych było to 6,8 proc., a usługi wyłącznie stacjonarne skurczyły się wartościowo o 4,6 proc.

Z oferty konwergentnej korzysta obecnie 1,58 mln klientów Orange Polska. Zaprezentowana we wrześniu 2017 r. strategia zakładała zaś, że do 2020 r. Orange pozyska w Polsce 1-1,5 mln nowych klientów konwergentnych. Biorąc pod uwagę, że było ich wtedy 858 tys., spółka liczyła, że już w 2020 r. będzie ich miała co najmniej 300 tys. więcej niż obecnie.

- Wydaje się, że Polacy inaczej od mieszkańców Europy Zachodniej podchodzą do usługi konwergentnej. W mojej ocenie pandemia była paradoksalnie błogosławieństwem dla Orange’a, gdyż istotnie zwiększyła popyt na internet stacjonarny, ale według mnie Polska ze względy na rozmieszczenie mieszkańców jest rynkiem stworzonym do tego, by usługi komórkowe były podstawą oferty telekomunikacyjnej. Polska ma inną strukturę zagęszczenia ludności niż Europa Zachodnia. Mamy oczywiście duże miasta, ale są one relatywnie małe. Wiele osób mieszka poza nimi. W związku z tym, kolejny rok opóźnienia aukcji 5G, która moim zdaniem stanowiłaby motor napędowy dla usług komórkowych, to dla Orange Polska kolejny powód do raportowania obecnych ponadprzeciętnych wyników – tłumaczy Paweł Puchalski.

Play z UPC jeszcze zaatakują?

Analityk Santandera zwraca uwagę, że Iliad (właściciel Playa i UPC) może jesienią poszerzyć ofertę łączącą usługi mobilne i stacjonarne, co niesie potencjalne ryzyko osłabienia pozycji konkurencyjnej Orange’a w dużych miastach.

- Iliad już zaprezentował ofertą konwergentną, a kolejne mogą stanowić ryzyko dla podstawowego biznesu Orange’a. Ja czekam na jesień. Jeśli Iliad ma wyjść z nowymi propozycjami, to myślę, że powinno to wydarzyć się właśnie wtedy – zaznacza Paweł Puchalski.

- Ryzyko związane z konwergentną ofertą Playa i UPC już się zmaterializowało i sądzę, że ceny na polskim rynku telekomunikacyjnym nie będą już maleć, a w średniej perspektywie wzrosną w związku z presją kosztową, która dotyka wszystkich operatorów – oponuje Dominik Niszcz.

Analityk Trigonu twierdzi, że argumentem przemawiającym za Orange’em jest niska ekspozycja na koszty długu (spółka do połowy 2024 r. zabezpieczyła koszt kredytu na bardzo atrakcyjnych warunkach), duży udział klientów światłowodowych (blisko 40 proc. wszystkich klientów internetu stacjonarnego) oraz dalszy potencjał restukturyzacyjny związany m.in. z upłynnianiem nieruchomości czy ograniczeniem zatrudnienia.

- Oczywiście wydatki inwestycyjne na 5G będą obciążać przepływy pieniężne, ale z drugiej strony po sprzedaży spółki infrastrukturalnej istotnie spadną wydatki inwestycyjne na rozbudowę sieci stacjonarnej. Pamiętajmy też, że Orange Polska nadal zachowuje pełne udziały i kontrolę nad swoją aktywną i pasywną infrastrukturą mobilną, co nie wydaje się być odzwierciedlone w wycenie. Niewykluczone, że również na tym polu spółka zaskoczy jeszcze inwestorów w średniej perspektywie – dodaje Dominik Niszcz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane