Oskar Zięta: think big, be stupid

Kosmiczna wizja, wielka skala i nikły tonaż. Jego projekty bardziej znane są na świecie niż w Polsce. A projektant pracuje stąd i tworzy technologię, która zadziwia

Pompa jak rowerowa, tyle że jej użycie oznacza wprowadzenie sprężonego powietrza do szczelnie zespawanych dwóch kawałków blachy, te się rozwijają i powstaje profil. 4 km takiego profilu zwinięte są w rolę, która pasuje do transportera Spacex, a więc technologia może być wykorzystana do budowania w kosmosie. To nie science fiction, ale rzeczywistość. A do tego polska rzeczywistość. A ta technologia to FiDU (Freie Innendruck Umformung), pozwalająca modelować blachę pod wpływem ciśnienia. Stworzył ją Oskar Zięta, pochodzący z Zielonej Góry, pracujący m.in. we Wrocławiu i Szwajcarii założyciel i prezes firmy Zieta Prozessdesign — architekt, projektant procesów, wynalazca i twórca.

Zobacz więcej

SZTUKA I TECHNOLOGIA: Oskar Zięta (z lewej) to założyciel i prezes firmy Zieta Prozessdesign i jeden z najbardziej uznanych na świecie polskich projektantów, technolog i wynalazca, twórca FiDU — innowacyjnej techniki modelowania przestrzennego blachy przy pomocy sprężonego powietrza lub wody. Fot. Marek Wiśniewski

Szaleństwo i wiara

Oskar Zięta podczas konferencji PB SPIN przekonywał, że najważniejsze motto jego działania to: think big, be stupid.

— Podejrzewam, że gdybyśmy wiedzieli, z jakimi konsekwencjami wiąże się to, co kiedyś rozpoczęliśmy, to byśmy nie zrealizowali nawet połowy tych rzeczy, których dokonaliśmy. W innowacji potrzeba odrobiny szaleństwa, prawie głupoty, ale też wiary w to, że się uda — i my jesteśmy takim zwariowanym zespołem. I już za życia jesteśmy w ponad 30 muzeach na całym świecie — mówi Oskar Zięta.

To szaleństwo i wiara zaprowadziły go m.in. do Centrum Pompidou w Paryżu, gdzie w stałej kolekcji wystawiany jest jego taboret Plopp, jako jedno z 12 krzeseł, które zrewolucjonizowały współczesny design. Stołek jest ultralekki, ale wytrzymały, ma futurystyczny, nieregularny kształt i jest przeznaczony do produkcji seryjnej. Upraszczając, ideą FiDU jest po prostu nadmuchanie sprzężonym powietrzem formy z metalu. Projektant wykorzystuje tę technikę nie tylko do mebli, ale też przy tworzeniu ogromnych rzeźb.

— Staramy się być kowalami 4.0. Kujemy informacją, danymi. Staramy się zrozumieć materiał i dopasować do niego technologię obróbki. Jesteśmy jednym z nielicznych biur na świecie, które mają własną fabrykę, czyli biuro projektowe, biuro inżynieryjne, sprzedaż, magazyny i to wszystko w jednym miejscu. Szybko podejmujemy decyzje, cały czas podglądamy proces — nie wysyłamy plików produkcyjnych za ocean — opowiada Oskar Zięta.

Mówi o nowym procesie projektowania — jego zespół generuje różne formy, które mogą być potem wykorzystane np. jako obiekty bądź produkty użytkowe — np. stół. Stół oferowany przez projektanta nie stoi w magazynie i nie czeka na klienta, ale w momencie, gdy pojawia się zainteresowany zakupem, jest tworzony.

— To zupełnie nowy stół, będący odpowiedzą na wszelkie potrzeby klienta. To nie tylko kwestia materiału u góry, ale formy, wysokości, liczby nóg, wielkości. Tu jest wszystko możliwe — dodaje Oskar Zięta.

Waga i odpowiedzialność

W jego projektach widać połączenie technologii, sztuki, inżynierii czy materiałoznawstwa.

— Nie chcemy być zwykłymi projektantami wzornictwa przemysłowego, z wykształcenia jesteśmy architektami i ta technologia powstała po to, żeby robić projekty w innej skali. W tym samym czasie, gdy robiliśmy 26-metrową rzeźbę do Galerii Północnej w Warszawie, mieliśmy na stole zegarek, w którym poruszaliśmysię w setnych milimetra — mówi projektant.

„Wir”, bo tak nazywa się rzeźba do której inspiracją był wir wodny, powstał na ekranie komputera, potem wydrukowano go w drukarce 3D. Było spawanie, nadmuchiwanie, deformowanie i polerowanie blachy. Najcięższy z elementów tworzących instalację waży 900 kg, wykonany w innej technologii ważyłby... 12 ton. Oskar Zięta wspomina, że największym wyzwaniem była dotychczas rzeźba zainstalowana we Wrocławiu — „Nawa”, seria metalowych, złączonych łuków, pod którymi można przejść. Rzeźba ma 15 metrów długości i 7,5 metra wysokości (w najwyższym miejscu), a łuki są tak wypolerowane, żeby odbijało się w nich otoczenie.

— Największa odpowiedzialność dla projektanta to obiekt będący w przestrzeni miejskiej. Produkt wzornictwa przemysłowego można przenieść, wyrzucić, sprzedać, a taka rzeźba zostaje na 50 czy 100 lat — dodaje Oskar Zięta.

PB SPIN SUKCES PASJE INNOWACJE

PB SPIN to druga edycja wyjątkowego wydarzenia, które jak żadne inne gromadzi w jednym miejscu ikony polskiej nauki i biznesu. Wszyscy mówcy odnieśli sukces w swojej dziedzinie, a ich nazwiska znane są na całym świecie. Opowiedzieli o pasjach, których rozwijanie stało się nie tylko źródłem energii do intensywnej pracy, ale także zaowocowało innowacjami — nie w skali lokalnej, ale globalnej. Ich wystąpienia stanowić mogą źródło inspiracji, pokazujące Polakom, że każdy z nas może podbić świat. Spotkanie odbyło się 6 czerwca w Warszawie i było śledzone przez gości zgromadzonych w biurowcu Ufficio Primo oraz przez użytkowników pb.pl, którzy mogli oglądać transmisję na żywo. Wszystkie wystąpienia zamieszczone zostały na stronie spin.pb.pl — obszerne relacje będą ukazywać się na łamach „Pulsu Biznesu” w każdy piątek.

 

 

 

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Oskar Zięta: think big, be stupid