Oszuści nie mają rezerw. Mają za to zyski

  • Piotr Nisztor
opublikowano: 05-06-2012, 00:00

Firmy oszukują nie tylko na podatku VAT. Zarabiają miliony złotych, nie utrzymując zapasów obowiązkowych

Firmy zajmujące się obrotem paliwami zobligowane są do tworzenia i utrzymywania zapasów ropy naftowej i paliw ciekłych na poziomie odpowiadającym co najmniej 76-dniowemu importowi ropy naftowej i produktów naftowych netto. Według danych Ministerstwa Gospodarki, w 2011 r. na wypełnienie tego obowiązku firmy z branży paliwowej wydały 1,8 mld zł.

Zapasowy proceder

Tymczasem z ustaleń „PB” wynika, że coraz częściej chcą na tym zaoszczędzić i rezygnują z ich utrzymywania. Dotyczy to głównie małych i średnich spółek zajmujących się importem i sprzedażą paliw.

— Proceder polega na tym, że firma powstaje pod koniec danego roku obrachunkowego. Faktyczną działalność uruchamia jednak w kolejnym. W tym czasie handluje paliwem, nie utrzymując zapasów obowiązkowych i nie dodając biokomponentów [5 proc. dla paliw, 7 proc. dla olejów napędowych; dodatek jest obłożony ulgowym podatkiem akcyzowym — red.]. Tuż przed końcem roku likwiduje działalność. W ten sposób może sprzedać po zaniżonym koszcie 300-400 tys. ton produktu rocznie po dużo niższej cenie, obniżając dochodowość branży i pomniejszając przychody państwa z tytułu dywidendy z kontrolowanych przez nie uczestników rynku — tłumaczy „PB” Bogdan Kucharski, dyrektor generalny BP Polska. Ile więc zarabiają nieuczciwe firmy oszczędzające na zapasach? Resort gospodarki tłumaczy „PB”, że koszt utrzymywania zapasu paliw uzależniony jest od wielu czynników. Inne koszty ponosi przedsiębiorca utrzymujący zapasy w magazynie własnym, inne w magazynie wynajętym, a jeszcze inne koszty z tym związane ponosi przedsiębiorca korzystający z tzw. usługi biletowej — twierdzi biuro prasowe ministerstwa.

Jednak średni koszt utrzymania jednego litra paliwa (w tym również ropy naftowej) w 2011 r. wyniósł około 7 groszy. Z ogólnych szacunków koncernów paliwowych wynika, że nieczuciwe firmy zarabiają na tym procederze kilka milionów złotych rocznie. Jednak według Leszka Wieciecha, dyrektora generalnego Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego, zrzeszającej 15 największych firm z branży w Polsce, skala zjawiska może być dużo większa.

— Według nas firmy, które nie płacą VAT, nie utrzymują też zapasów obowiązkowych. Obecnie zaczynamy analizować ten problem — mówi Leszek Wieciech.

Agencje czuwają

Wczoraj ujawniliśmy, że z tytułu oszustw na VAT skarb państwa traci miesięcznie przynajmniej 85 mln zł, a sprawę bada Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Z nieoficjalnych informacji „Pulsu Biznesu” wynika, że jednym z badanych wątków jest także kwestia związana z oszustwami na zapasach obowiązkowych.

— Rezerwy są strategiczne z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego państwa. Dlatego takie doniesienia traktujemy bardzo poważnie — mówi „PB” oficer ABW znający sprawę. Z problemu zdaje sobie sprawę Agencja Rezerw Materiałowych (ARM), która ma obowiązek kontroli zapasów.

— Z napływających do nas informacji wynika, że w ostatnich trzech latach ten proceder się nasilił — mówi „PB” zastrzegający anonimowość urzędnik ARM. Oficjalnie ARM nie chce jednak komentować sprawy. „Agencja w swojej działalności dysponuje efektywnymi środkami monitorowania rynku paliw oraz jego kontroli, nadzoru i dyscypliny w celu wychwycenia przedsiębiorców uchylających się od obowiązków, które nakłada na nich ustawa, co w rezultacie powoduje, że od firm próbujących unikać ich wypełnienia zostają, mimo podejmowanych nieskutecznych prób ominięcia systemu, wyegzekwowane wszelkie obowiązki. Misją ARM nie jest jednak upublicznianie możliwości obchodzenia ustawy o zapasach” — podkreśla w piśmie do „PB” ARM.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Nisztor

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy