Palladia: Złoty może zacząć drożeć

Palladia Capital Markets
opublikowano: 18-03-2005, 11:35

Wczorajsza sesja przyniosła przesilenie na złotym. W ciągu sesji emocje na rynku sięgały jednak zenitu – kurs EUR/PLN poszybował w okolice 4,14 zł, a dolara powyżej 3,09 zł. Nienajlepsze nastroje panowały także na warszawskiej giełdzie. Zagraniczni inwestorzy nadal wyprzedawali nasze aktywa i nie tylko – traciły wszystkie tzw. rynki wschodzące.

Wczorajsza sesja przyniosła przesilenie na złotym. W ciągu sesji emocje na rynku sięgały jednak zenitu – kurs EUR/PLN poszybował w okolice 4,14 zł, a dolara powyżej 3,09 zł. Nienajlepsze nastroje panowały także na warszawskiej giełdzie. Zagraniczni inwestorzy nadal wyprzedawali nasze aktywa i nie tylko – traciły wszystkie tzw. rynki wschodzące. Strategia „carry trade”, której podstawą była różnica w oprocentowaniu papierów amerykańskich a pozostałych pomału przestaje się opłacać i fundusze transferują zyski do USA. Co istotne jest to raczej początek, a nie koniec tego procesu.

Wczoraj pojawiły się jednak czynniki mogące powstrzymać osłabienie się naszej waluty. Po pierwsze z technicznego punktu widzenia zniżka „zaszła za daleko”, po drugie po południu rynek otrzymał kolejne dane makroekonomiczne świadczące o tym, że ten rok będzie okresem zdecydowanych obniżek stóp procentowych, co powinno mieć swoje przełożenie na rynku obligacji. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w lutym dynamika produkcji przemysłowej wzrosła o 2,1 proc. r/r wobec oczekiwanych 2,7 proc. r/r, a ceny produkcji sprzedanej przemysłu (PPI) wzrosły o 3,4 proc. r/r wobec prognozowanych 3,7 proc. r/r. Zdaniem członka Rady Polityki Pieniężnej Mirosława Pietrewicza informacje te przemawiają za 50 p.b. obniżką w marcu i 150 p.b. skalą cięć w całym roku. Nieco ostrożniejszy był Andrzej Wojtyna sugerując 125 p.b. obniżki. Dodał on jednak, że sytuacja na scenie politycznej w najbliższych miesiącach może sprzyjać większej deprecjacji złotego. Spójrzmy zatem na to co na niej się dzieje. Wczoraj rynek otrzymał kolejną istotną informację – prezydent Aleksander Kwaśniewski zapowiedział, że nie przyjmie dymisji premiera Marka Belki 5 maja, tylko dopiero 17 maja, kiedy to ma zakończyć się szczyt Rady Europy. Taki obrót spraw sprzyjałby forsowanej przez SLD koncepcji, która zakłada „potrójne” wybory na jesieni, gdyż nie udałoby się już przeprowadzić wyborów w czerwcu. Niemniej jednak nie uchroni to rynków od dużego zamieszania pomiędzy majem a wrześniem. Wydaje się, iż w nadchodzących tygodniach inwestorzy będą zwracać coraz większą uwagę na publikowane przez ośrodki badawcze sondaże dla partii politycznych. Ten opublikowany dzisiaj przez „Gazetę Wyborczą” , a opracowany przez TNS OBOP nadal pokazuje spore poparcie dla Platformy Obywatelskiej, co jest korzystne. Niemniej jednak to co napływa z sejmowych komisji śledczych jest tylko wodą na młyn dla partii populistycznych. W tym kontekście wrześniowy termin wyborów nie jest zbyt korzystny...

Z technicznego punktu widzenia wczorajsza ósma sesja wzrostowa na EUR/PLN okazała się przełomowa. Na jej zakończenie kurs spadł poniżej ważnego poziomu 4,0950 zł, który stał się teraz oporem. Wsparciem są okolice 4,05 zł. W najbliższych dniach można oczekiwać konsolidacji w tym przedziale. Dla USD/PLN wsparciami są okolice 3,02-3,04 zł, a oporem strefa 3,08-3,09 zł. W kontekście zbliżającego się posiedzenia FED (w przyszły wtorek) najbliższe dni mogą przynieść powrót w okolice oporów.

Rynek międzynarodowy

Wczorajszą sesję na rynku EUR/USD podobnie jak w przypadku złotego można uznać za przełomową. W jej trakcie naruszony został poziom wsparcia 1,3360 co dzisiaj rano zaowocowało dalszym umocnieniem się dolara. Za dalszym umocnieniem się „zielonego” zaczyna przemawiać coraz więcej faktów. Wczorajszy sygnał z Banku Centralnego Szwajcarii rozwiał nadzieje na podwyżkę stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny w najbliższych miesiącach, o czym spekulowano jeszcze dzień wcześniej. Taki scenariusz pogłębia tylko różnicę pomiędzy Europą, Japonią a Stanami Zjednoczonymi, gdzie w najbliższy wtorek FED zapewne ponownie podniesie stopy procentowe (o 25 p.b.). Dodatkowo rosnące ceny ropy zwiększają po pierwsze presję inflacyjną w USA, a po drugie uderzają w japońskiego jena, na czym zyskuje amerykański dolar. Warto także wspomnieć o „exodusie” inwestorów z rynków wschodzących (w tym Polski) i powrocie tych kapitałów do USA.

Co zatem stanie się dzisiaj? Test oporów 1,3280-1,3300 jest nieunikniony i o ile dzisiaj poziomy te mogą się jeszcze obronić, o tyle w perspektywie najbliższych dni dalsze umacnianie się dolara jest bardzo prawdopodobne. Układ świec japońskich na wykresie dziennym EUR/USD wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach można spodziewać się zniżki nawet w okolice 1,3100-1,3150. Tym samym potwierdzi się to, że 76,4 proc. zniesienia Fibonacciego w okolicach 1,3450 spełniło swoją rolę...

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane