Czytasz dzięki

Panika wyrządzi w gospodarce większe szkody niż wirus

  • Materiał partnera
opublikowano: 27-04-2020, 13:26

Rozmowa z Sebastianem Krajewskim, wspólnikiem i prezesem zarządu Krajewski Konstrukcje, firmy budowlanej świadczącej również usługi doradcze, projektowe oraz prefabrykacji i montażu konstrukcji żelbetowych i stalowych, przeprowadzona w dniu 14 kwietnia 2020 r.

Czy pandemia odcisnęła już piętno na branży budowlanej, w tym konstrukcji stalowych?

Zobacz więcej

Jeżeli nasz rząd nie ma rezerw finansowych, żeby pozwolić na to, by gospodarka stanęła na trzy, cztery czy sześć miesięcy, to musi zapanować nad nastrojami społecznymi, uczciwie przekazać społeczeństwu dane o sytuacji, nakreślić realny plan pomocy dla gospodarki – mówi Sebastian Krajewski, wspólnik i prezes zarządu Krajewski Konstrukcje. (fot. Tatiana Wilińska)

Specyfika naszej branży sprawia, że na różne zdarzenia reaguje zazwyczaj później niż cały rynek. Obecnie realizujemy kontrakty, co do których decyzje były podejmowane, zanim wybuchła epidemia, więc pracujemy w miarę normalnie. Spodziewam się jednak, że w branży budowlanej i jej pokrewnych tąpniecie nastąpi za kilka miesięcy, kiedy zacznie być odczuwalny brak decyzji inwestycyjnych, które w normalnych warunkach byłyby podejmowane w ostatnich dwóch, trzech miesiącach.

Jak duże może być to tąpnięcie w przypadku pana firmy?

Świadczymy szeroki zakres usług dla klientów z różnych branż. W mojej ocenie np. branża automotive może mieć problemy, ponieważ znacząco spadła sprzedaż samochodów, ten sam trend widać choćby w branży AGD, ale za to farmaceutyczna jest w odmiennej sytuacji. Jesteśmy w trakcie intensywnych rozmów z dwiema firmami z branży farmaceutycznej, które pomimo tej sytuacji – a może właśnie dzięki niej – są zainteresowane rozbudową, a nawet budową nowych obiektów produkcyjnych. Jestem więc umiarkowanym optymistą i spodziewam się, że mimo aktualnej sytuacji w drugiej połowie roku podpiszemy nowe kontrakty.

Część ekonomistów wieszczy wielki kryzys. Czy podziela pan pogląd, że wpływ koronawirusa na gospodarkę może być tak dramatyczny?

 Odnoszę wrażenie, że w gospodarce większe szkody od wirusa wyrządzi panika, przekładająca się na nastroje konsumentów. Może być bardzo trudno zapanować nad tym, co może się wydarzyć. Nasza branża jest uzależniona od decyzji inwestycyjnych producentów wielu dóbr konsumpcyjnych. Oni są natomiast uzależnieni od nastroju konsumentów. Wprowadzanie stanu zaniepokojenia, niepewności wśród konsumentów może wpłynąć na to, że będą się bali o przyszłość i przez to odkładali swoje plany zakupowe.

Uważam, że to jest niewłaściwa droga dla nas wszystkich. Przecież z tym wirusem będziemy musieli żyć co najmniej przez najbliższy rok lub dwa, do czasu opracowania skutecznego lekarstwa. Pamiętajmy, że jako ludzkość od zawsze jesteśmy narażeni na wiele chorób i jakoś z nimi koegzystujemy. Należy więc sobie otwarcie i bez ogródek powiedzieć, że będą ofiary, tak samo jak w przypadku wielu innych chorób. Trzeba z tym żyć, oczywiście zachowując odpowiednie środki podstawowej ochrony zdrowia itd. Gospodarka jednak musi iść do przodu, bo od niej zależy choćby poziom finansowania służby zdrowia.

I dlatego, jeżeli nasz rząd nie ma rezerw finansowych, żeby pozwolić na to, by gospodarka stanęła na trzy, cztery czy sześć miesięcy (efektywnie wspierając przedsiębiorców zmuszonych do wstrzymania działalności), to musi zapanować nad nastrojami społecznymi, uczciwie przekazać społeczeństwu dane o sytuacji, nakreślić realny plan pomocy dla gospodarki, dając tymi działaniami nadzieję na to, że jest możliwe szybkie wyjście z obecnej sytuacji, nawet przy zachowaniu rygorystycznych środków. Ludzie muszą mieć przekonanie, że nadal mogą perspektywicznie myśleć, planować, inwestować. Tu nie ma miejsca ani czasu na politykę, tylko na konkretne działania.

Czy pana zdaniem działania podejmowane przez rząd są wystarczające?

Obecna sytuacja obnaża słabości i niekompetencję polityków, którzy decydują o nas, o gospodarce, o służbie zdrowia, a konsekwencje tych braków będą jeszcze gorsze. Mam nadzieję, że wyborcy wyciągną z tej lekcji wnioski i obecna sytuacja uświadomi wszystkim, że nie sztuką jest rządzić w czasach dobrej koniunktury i bez zagrożeń, to teraz jest czas próby.

Reakcja naszego rządu, ale też większości innych rządów na świecie, na wydarzenia w Chinach, była spóźniona. Od Chin trzeba było się odseparować już w styczniu. Tymczasem samoloty nadal latały, turystyka była rozpędzona, stadiony piłkarskie pełne i życie toczyło się tak jak zwykle. Uważam, że to nie było fair wobec społeczeństwa, że decydenci nie zapanowali nad sytuacją wtedy, kiedy powinni.

Tak samo teraz nie jest w porządku, że nie panują nad nastrojami społecznymi ani nad swoimi działaniami, wzbudzają tylko reakcje paniczne, moim zdaniem nieadekwatne do sytuacji. Rolą rządu jest nie tylko dawanie miliardowych obietnic wsparcia, ale przede wszystkim tonowanie nastrojów. Nie chodzi o to, żeby straszyć, tylko rzetelnie wytłumaczyć ludziom, z czym mamy do czynienia, i to nie w samych czarnych scenariuszach, w czym prześcigają się teraz media, tylko realnie.

Czyli raczej nie jest pan usatysfakcjonowany działaniami rządu?

Z moich obserwacji rząd wykazał wyjątkowy brak szacunku dla przedsiębiorców, którym z dnia na dzień zamknięto możliwość prowadzenia normalnej działalności gospodarczej (restauratorzy, hotelarze, usługi itd.). To małe i średnie firmy, które są solą naszej gospodarki, decydują o jej konkurencyjności, dają pracę i płacą podatki w Polsce, w przeciwieństwie do wielu międzynarodowych korporacji. A teraz mam wrażenie, że od kilku tygodni jest badanie, jak długo jeszcze można przedsiębiorców przetrzymać, sprawdzając, jak długo wytrzymają, obserwując tylko kolejne polityczne licytacje.

W Niemczech każda firma otrzymuje wsparcie, bez zadawania pytań. Dopiero potem przyjdzie czas na weryfikację. Niestety odnoszę wrażenie, że obecnie rządzący Polską w większości postrzegają przedsiębiorców jako kombinatorów i naciągaczy, a nie partnerów.

Co chwila ogłaszane są kolejne programy wsparcia dla przedsiębiorstw, kolejne tarcze antykryzysowe. To za mało?

Przez lata w postaci różnych danin i podatków my jako przedsiębiorcy dokładaliśmy swoją cegiełkę do budżetu i w pewnym sensie dbaliśmy o państwo, dając mu możliwości rozwoju. Teraz niestety to przedsiębiorcy potrzebują wsparcia, finansowego, ale również mentalnego. A obserwujemy dalsze zachwianie w priorytetach, w których walka polityczna jest ważniejsza od konkretnych, rzetelnych, uczciwych programów ratowania gospodarki.

Nastrój właściciela firmy udziela się pracownikom. W mojej firmie jest spokojnie, ale widzę, co się dzieje u konkurencji czy w innych branżach. Za chwilę pracę stracą setki tysięcy ludzi, którzy w efekcie i tak wylądują na garnuszku rządu, który gdyby inaczej zadziałał w newralgicznej chwili, gdyby bardziej poważnie i z szacunkiem odniósł się do pracodawców, to pewnie osiągnąłby dużo więcej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

COFACE

Partner strategiczny

PEKAO

Partner

KRD

Partner

UPC

Partner

Targi Kielce

Partner

INFINITY

Patroni honorowi

Polecane