Państwo musi dopłacać

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2005-10-07 00:00

Program PiS i PO nie pozostawia złudzeń. To państwo musi wziąć na siebie długi PKP. Na szczęście prywatyzacja nadal jest w cenie.

Projekt programu restrukturyzacji finansowej i własnościowej najważniejszych spółek grupy PKP przygotowany dla przyszłych (nadal jeszcze tylko potencjalnych) koalicjantów PiS i PO jest kontynuacją trwającej reformy.

Więcej z budżetu

A jednak jest rewolucyjny. Zakłada bowiem, że tym razem i na tym etapie nie obejdzie się bez prawdziwego, a nie tylko symbolicznego zaangażowania państwa.

— Przez półtora roku przygotowywaliśmy opracowanie, szukając możliwych rozwiązań. Wniosek był tylko jeden. Transport kolejowy wymaga interwencji państwa. Kolej pozostawiona sama sobie pociągnie w dół całą gospodarkę. Budżet, rozumiany jako budżet państwa i budżety samorządów, powinien zacząć wspierać kolej każdego roku kwotą co najmniej 3,9 mld zł zamiast 2,7 mld, które daje dziś — mówi Krzysztof Tchórzewski, poseł elekt Prawa i Sprawiedliwości, autor projektu programu.

Wywrotowy pomysł?

Zdaniem ekspertów, niezbędnym czynnikiem stabilizacji kolei jest oddłużenie PKP. I musi się tym zająć rząd, tak jak zajmował się kopalniami, hutami i stoczniami.

— Skarb państwa powinien przejąć 5,9 mld zł długoterminowego długu PKP z tytułu obligacji i kredytów gwarantowanych przez skarb. Te długi są zabezpieczone akcjami i udziałami w spółkach kolejowych. Skarb państwa może przejąć te aktywa w zamian za pokrycie zadłużenia. Znaczną część środków mógłby później odzyskać z prywatyzacji spółek z grupy — przekonuje Krzysztof Tchórzewski.

Odpracowana pomoc

Szacowana przez niego wielkość przychodów z prywatyzacji firm kolejowych to 7,9 mld zł.

Zgodnie z poprzednimi założeniami projektu w rękach państwa w całości pozostanie PKP PLK, spółka zarządzająca siecią kolejową. Musi jednak mieć zapewnione i gwarantowane ustawowo długoletnie (najlepiej 10-letnie) dofinansowanie z budżetu na utrzymanie i inwestycje w linie. Podobnie jest w przypadku PKP Przewozy Regionalne.

— Spółka musi mieć zapewnione finansowanie ze strony samorządów. Szacujemy, że roczne wydatki na przewozy nie mogą być niższe niż 800 mln zł.

Zapewnienie długoletniego finansowania (a nie tylko rocznego kontraktu jak obecnie) powinno zachęcić także kapitał prywatny do angażowania się w działalność tego typu — przekonuje autor projektu.

Dalsze funkcjonowanie PKP PR jest jednak uzależnione od zdjęcia ze spółki 2 mld zł długu z tytułu dostaw i usług, które przewoźnik musi zacząć spłacać w połowie 2006 r.

— Proponujemy, aby środki na pokrycie długu spółka zdobyła emitując obligacje gwarantowane przez skarb państwa o terminie wykupu po 2010 r. Wyliczyliśmy, że przewoźnik może zebrać na to środki przy pełnym sfinansowaniu realizowanych przewozów i zmniejszonych opłatach za dostęp do torów — wylicza Krzysztof Tchórzewski.

Pozostałe liczące się spółki z grupy mają trafić na giełdę lub w ręce inwestorów finansowych. Ten proces powinien zakończyć się do 2009 r.

Jest jednak jeden warunek. PKP muszą przyspieszyć tempo przekazywania spółkom niezbędnego majątku.

— Również spółka Cargo powinna przekazać innym przewoźnikom lokomotywy i pracowników, których teraz od niej wynajmują. Ten proces musi się zamknąć do połowy 2006 r. — uważa ekspert PiS.

Jego zdaniem, proces prywatyzacji jest jednym z elementów niezbędnych do zwiększenia efektywności tych spółek.

Jednak nawet zakładając ich sprzedaż, państwo powinno pełnić aktywną rolę w ich restrukturyzacji.