Patrz, Kościuszko, na nas z góry: Między Saratogą a Racławicami

Jacek Zalewski
opublikowano: 26-11-2010, 00:00

Tadeusz Kościuszko w Krakowie ma kopiec, a na Wawelu spoczywa i z pomnika góruje nad wjazdem na wzgórze. Warszawa przez lata mogła pochwalić się tylko urną z sercem, ale właśnie nadrobiła zaległość pomnikową.

9 maja 1910 r. amerykańska Polonia wzniosła Tadeuszowi Kościuszce pomnik na skwerze Lafayette’a w sercu Waszyngtonu, przed Białym Domem. Monument autorstwa prof. Antoniego Popiela przedstawia naczelnika w mundurze amerykańskiego generała. U podnóża przedstawiono sceny z walk pod West Point i Saratogą oraz z bitwy pod Racławicami. Polonia od razu rzuciła myśl, aby kopia tego pomnika kiedyś stanęła w wolnej Polsce. Owa szczytna idea materializowała się równo wiek. Od kilkunastu lat prof. Marian Marek Drozdowski, przewodniczący społecznego komitetu budowy, zyskiwał wyrazy poparcia i patronaty. Radykalny zwrot nastąpił dopiero w roku 2006, gdy milionem złotych na sfinansowanie kopii amerykańsko-polskiego Kościuszki sypnął Bank Citi Handlowy. Rada Warszawy uchwaliła lokalizację pomnika na placu Żelaznej Bramy przed pałacem Lubomirskich. Końcówka pomnikowej inwestycji szła jak po grudzie, spadł termin odsłonięcia 2 maja, czyli w Dzień Flagi i Polonii, ale wreszcie między Narodowym Świętem Niepodległości a wyborami samorządowymi stolica doczekała się swego Tadeusza Kościuszki. Obok prezydenta Bronisława Komorowskiego, który zdążył zostać kolejnym patronem pomnika, jednym z głównych gości uroczystości odsłonięcia, rzecz jasna, był prezes Citi Handlowego Sławomir Sikora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu