Pazerny skarb

Agnieszka Berger
opublikowano: 09-05-2011, 00:00

Ekonomiści krytykują politykę dywidendową państwa. Ale zdaniem analityków, skarb wcale nie jest zbyt pazerny.

Eksperci gospodarczy, pomni problemów ministra finansów, wieszczą, że przy podziale zysków nie będzie litości

Ekonomiści krytykują politykę dywidendową państwa. Ale zdaniem analityków, skarb wcale nie jest zbyt pazerny.

3,3 mld zł — takie przychody z dywidend wypłacanych przez spółki skarbu państwa zapisano w budżecie na 2011 r. Aleksander Grad, minister skarbu, zapowiedział już jednak, że faktyczne wpływy przekroczą 4 mld zł. Minister wiedział, co mówi, bo szefowie najbardziej zyskownych firm spowiadali się już właścicielowi z ubiegłorocznych finansowych osiągnięć. Pytania były dwa: ile możecie dać i dlaczego tak mało.

Finansowy potencjał największych państwowych spó-łek jest ogromny, choć — jak podkreśla Kamil Kliszcz, analityk DI BRE — 2010 r. był jeszcze rokiem pokryzysowym i zyski w 2011 r. będą prawdopodobnie znacznie bardziej okazałe.

Tegorocznym rekordzistą może okazać się PZU, bo oprócz ponad 2,4 mld zł zysku, który ma szansę w całości trafić do akcjonariuszy, w grę wchodzi wypłata 4,6 mld zł z kapitału zapasowego. Konto właściciela znacząco zasili też KGHM, który na dywidendę może przeznaczyć połowę zarobionych w ubiegłym roku 4,5 mld zł. Niewykluczone też, że spółka podzieli się ze skarbem wpływami ze sprzedaży Polkomtela — podobnie jak pozostali kontrolowani przez państwo akcjonariusze — Polska Grupa Energetyczna (PGE) i PKN Orlen. Dopiero podczas czerwcowych walnych okaże się, jak w tym roku skarb obejdzie się ze spółkami naftowymi, które wolą zachować zysk na spłatę długów. W szczególnie trudnej sytuacji jest Orlen, którego zarząd zarekomendował pozostawienie w spółce całego zysku.

— Jeśli mieliby za te pieniądze kupić drugie Możejki, to rzeczywiście byłoby lepiej przeznaczyć je na podwyżki dla pielęgniarek — ironizuje Robert Gwiazdowski, szef Centrum im. Adama Smitha (CAS).

Prawie 1,4 mld zł jest gotowe wypłacić akcjonariuszom PKO BP, ponad 1,2 mld zł rekomenduje zarząd PGE, a Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo już wypłaciło przeszło 700 mln zł.

desperat nad progiem

Ekonomiści wieszczą, że ze względu na kłopoty z deficytem finansów publicznych, państwowy właściciel będzie bezlitosny i wyciągnie, ile się da.

— W tym roku zarżną wszystkich, ogryzą do kości. 55-procentowy próg deficytu, nad którym — dzięki zabiegom księgowym — prześlizgnął się minister Rostowski, to silna motywacja. O desperacji rządu najlepiej świadczy fakt, że spółki skarbu w końcu sprzedają Polkomtel — uważa Robert Gwiazdowski.

Jego zdaniem, taka polityka szkodzi spółkom, zwłaszcza energetycznym, które — jak kania dżdżu — potrzebują pieniędzy na inwestycje.

— Dobrym przykładem jest też KGHM, który po sprzedaży Polkomtela musi postarać się o drugą nogę zapewniającą stabilność niezależnie od koniunktury na rynku miedzi. Jeśli skarb zabierze KGHM zysk i pieniądze uzyskane za akcje telekomu, zabraknie na inwestycje — dodaje szef CAS.

Rządź, a potem dziel

Negatywnych ocen polityki dywidendowej jest więcej.

— Wypłata dywidendy to zwieńczenie dobrego zarządzania. Właściciel powinien zadbać przede wszystkim o restrukturyzację spółek. Oszczędności można przeznaczyć na rozwój, a nadwyżki — na dywidendę. A skarb ogranicza się do sięgania po zysk, który — choć w wielu spółkach wysoki — mógłby być wyższy, gdyby zadbano o poprawę efektywności. Jeśli na oczekiwania dywidendowe skarbu nakładają się jeszcze żądania związkowców domagających się 10-procentowych podwyżek, to za co spółki mają się rozwijać? — pyta Grażyna Majcher-Magdziak, ekspert Business Centre Club.

Prawo właściciela

Skarb nie uważa się jednak za krwiożerczego właściciela.

— Zanim podejmiemy decyzję o wypłacie dywidendy, przyglądamy się planom inwestycyjnym spółek, oceniamy je pod kątem realności, analizujemy rekomendacje zarządów. Zawsze bierzemy pod uwagę potrzeby spółek. Dobrym przykładem jest Lotos, od którego podczas realizacji programu rozwojowego 10+ nie pobieraliśmy dywidendy, w odróżnieniu od poprzedników. Ale — jak każdy właściciel — mamy prawo czerpać zyski z aktywów — odpowiada Maciej Wewiór, rzecznik ministerstwa skarbu.

Polityka dywidendowa Aleksandra Grada nie budzi też zastrzeżeń Kamila Kliszcza.

— W czasach kryzysu skarb poskromił apetyt na zyski firm, a planowane wypłaty z kasy spółek energetycznych nie zagrażają planom inwestycyjnym. Decyzja o wypłacie dywidendy może wręcz wymusić restrukturyzację, bo spółki są zmuszone do szukania innych źródeł finansowania — ocenia analityk.

Jego zdaniem, to prawdopodobnie ostatnie lata, kiedy skarb może sięgać do kasy firm energetycznych, bo kiedy ruszą wielomiliardowe inwestycje, polityka dywidendowa będzie musiała się zmienić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu