Pekao ma potencjał do dywidend i rozwoju

opublikowano: 14-06-2021, 20:00

Bankowi z żubrem trudno jest rosnąć szybciej od rynku, bo stanowi jego dużą część. Jeśli się to uda akcjonariusze zarobią na wzroście kursu. Jeśli nie – pozostaną im solidne dywidendy

Z tego artykułu dowiesz się:

  • który wariant dywidendy jest zdaniem analityków najbardziej realny,
  • na jaki bonus mogą liczyć akcjonariusze Pekao,
  • w jakim tempie będzie rosnąć bank i co sprzyja wzrostowi,
  • dlaczego zdaniem jednego z analityków akcjonariusze są w sytuacji "win win",
  • czy Pekao będzie gwiazdą sektora.

Powyżej symbolicznych 100 zł zakończyły sesję 14 czerwca akcje Banku Pekao. W ostatnich miesiącach jest to jeden z najbardziej drożejących blue chipów na warszawskiej giełdzie. Od początku 2021 r. jego wartość wzrosła o ponad 60 proc.

- Rynek docenia perspektywę ewentualnej dywidendy, niewielkie zaangażowanie w walutowe kredyty hipoteczne i perspektywę wzrostu bilansu, transformacji cyfrowej oraz restrukturyzacji kosztowej. Wysokie współczynniki kapitałowe sprawiają, że bank ma potencjał, aby zwiększać udział w rynku, zarówno w segmencie korporacyjnym, jak i detalicznym – komentuje Marta Czajkowska-Bałdyga, analityczka Haitong Banku.

Kwestia dywidendy to sprawa dosłownie ostatnich dni. 10 czerwca PZU (największy akcjonariusz Pekao) złożył wniosek o uzupełnienie porządku obrad walnego zgromadzenia o uchwałę dotyczącą warunkowego transferu do akcjonariuszy. Dzień później walne ją przyjęło trzy razy większą liczbą głosów niż dysponuje PZU. W zależności od opinii KNF akcjonariusze chcieliby wypłacić sobie 75, 50 lub 25 proc. zysku z 2020 r., co daje 3,21 lub 2,14 zł, a w najgorszym wariancie 1,07 zł na akcję.

- Na pewno dywidenda jest tym, czym rynek żyje i co krótkoterminowo napędza kurs – mówi Marta Czajkowska-Bałdyga.

Pekao stać na dywidendę, ale…

Specjalistka z Haitong Banku przyznaje, że do tej pory raczej nie zakładała transferu do akcjonariuszy w 2021 r. Zmiana sposobu podziału zysku, która uchwałą zaproponowaną przez PZU weszła w życie, oraz ostanie komentarze przedstawicieli banku skłania ją jednak do zmiany zdania. Marta Czajkowska-Bałdyga zakłada, że najbardziej prawdopodobne jest, że KNF zgodzi się na wariant drugi, czyli wypłatę 50 proc. zysku z 2020 r., co daje 2,14 zł na akcję.

- Przypominam, iż Bank Pekao posiada również niepodzielony zysk z 2019 r. wysokości około 1,6 mld zł. On też mógłby stanowić potencjalną dywidendę. W przypadku sektora ubezpieczeniowego KNF pozwoliła na wypłatę do 50 proc. zysku z 2020 r. i 100 proc. zysku z 2019 r. Sektor bankowy jest obciążony ryzykiem prawnym związanym z kredytami walutowymi i nadzorca prawdopodobnie będzie chciał, by banki utrzymywały podwyższone kapitały. Ale Pekao, który nie jest mocno uwikłany w kredyty frankowe, jest jednym z pewniaków, jeśli tylko nadzór pozwoli na dywidendy w drugiej połowie 2021 r. – dodaje Marta Czajkowska-Bałdyga.

Szef nowego otwarcia:
Szef nowego otwarcia:
Na początku lutego 2021 r. Leszek Skiba dostał zgodę KNF na objęcie stanowiska prezesa Banku Pekao. Od niego więc zależy co po pandemii będzie się działo w banku.
fot. Marek Wiśniewski/Puls Biznesu

- Przez kilka ostatnich lat cały sektor bankowy zgromadził niesamowite nadwyżki kapitałowe. Jest to związane z kredytami frankowymi, przez co KNF nakładała restrykcje na wypłaty dywidend. Potem przyszedł jeszcze kryzys koronawirusowy. Ale Pekao jest w o tyle uprzywilejowanej sytuacji, że nawet po rozwiązaniu problemu kredytów frankowych poprzez jednorazowy odpis lub ugody, nadal będzie miało spory kapitał nadwyżkowy. To je odróżnia od innych banków, z większą ekspozycja na kredyty frankowe – tłumaczy Michał Konarski, analityk mBanku.

Jego zdaniem Pekao stać więc na wypłacenie 75 proc. zysku z 2020 r., czyli 3,21 zł na akcję.

…KNF nie musi się zgodzić

Na ten sam poziom wskazuje Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities. Nie jest jednak przekonany, że KNF zgodzi się jakąkolwiek na wypłatę w 2021 r.

- Są argumenty za tym, by banki nie mające frankowego obciążenia mogły wypłacić dywidendę, jak i za tym by ze względu na niepewność odnośnie sytuacji pandemicznej blokować możliwość wypłaty całemu sektorowi – podkreśla Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities.

- Nie ma za bardzo przesłanek do tego, by bankom, które mają wyczyszczoną kwestię kredytów frankowych – Pekao, ING Bankowi Śląskiemu i Bankowi Handlowemu – utrudniać wypłatę dywidend. Nie wiadomo jednak, jak KNF podejdzie do ryzyka pojawienia się kolejnej fali kornawirusa – wtóruje mu Michał Sobolewski.

Wypłaty albo wzrost biznesu

Pekao było przez lata jednym z najsolidniejszych płatników dywidend na GPW. Polityka włoskich właścicieli miała jednak drugą stronę. Bank działał tak, aby niezależnie od tego, co się dzieje, móc przeznaczyć na dywidendę większość zysku. Tłumaczono to konserwatywną strategią, ale bank tracił udziały w rynku. Ten balast ciążył bankowi również po 2017 r., gdy kontrolę nad nim przejęły państwowe PZU i PFR.

- Okres stania w miejscu Pekao ma już za sobą. Pekao to jednak duży bank, więc zmiany nie dokonają się z dnia na dzień – zastrzega Marta Czajkowska-Bałdyga.

- Na to czy bank zamierza zwiększać udział w rynku odpowiada nowa strategia. Jest w niej uwzględniona redukcja dywidendy. Myślę więc, że bank będzie chciał szybciej rosnąć. Ze względu na duży udział kapitału nadwyżkowego ma zresztą na to szanse większe od innych dużych banków, poza ING. Jeżeli jednak ma się taką skalę jak Pekao, to trudno jest rosnąć istotnie szybciej niż rynek, bo stanowi się jego dużą część – mówi Michał Sobolewski.

Jego zdaniem niezależnie od rozwoju sytuacji akcje Pekao mogą jednak stanowić atrakcyjną inwestycję.

Jeśli wzrost będzie wolniejszy, to można liczyć na wyższą dywidendę. Jeśli wzrost będzie szybszy, to wyższe będzie ROE i tym samym cena akcji.

Michał Sobolewski
Dom Maklerski BOŚ

- Nie da się zwiększać skali biznesu wypłacając akcjonariuszom 100 proc. generowanego zysku. Sektor bankowy jest cały czas bardzo konkurencyjny i nie wydaje mi się, by Pekao odstawało na plus albo na minus. Trudno więc powiedzieć czy będzie gwiazdą sektora. Inwestycja w banki byłaby najbardziej atrakcyjna w przypadku podniesienia stóp procentowych. Każdy bank by na tym skorzystał, w tym Pekao – zaznacza Łukasz Jańczak.

Alior schodzi na dalszy plan

Na korzyść inwestujących w akcje Pekao powinno przy tym przemawiać zerwanie kotwicy kursu jaka pojawiła się po repolonizacji, czyli spekulacji o połączeniu Pekao z Aliorem, drugim bankiem kontrolowanym przez PZU. Kurs Aliora jest coraz wyżej, co według analityków oznacza, że - jeśli nie będzie to skutkiem stricte politycznej decyzji – do fuzji nie dojdzie.

- Na tę akwizycję należało patrzeć przez pryzmat wyceny Aliora. Alior miał swoje problemy, ale też niesamowicie niską wycenę. Nawet gdyby Pekao zapłaciło wysoką premię za kupowane akcje, to mogłoby na przejęciu Aliora rozpoznać wysoki zysk z kupna poniżej wartości księgowej. To pozwoliłoby pokryć koszty integracji czy tworzenia rezerw na słabość aktywów przejmowanych w Aliorze. Obecnie szansa na okazyjną fuzję umyka. Trzeba też pamiętać, że w obu bankach jest ten sam główny akcjonariusz i nie jest zasadne, by Pekao dokonywało wewnątrzgrupowych transakcji, które zaszkodzą PZU. PZU sprawując pieczę nad Aliorem i Pekao będzie tak prowadziło te dwa banki, by przede wszystkim nie stała się żadna krzywda PZU – komentuje Michał Konarski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane