Czytasz dzięki

PGE zamienia czarne na zielone

Najpierw wydzielenie aktywów węglowych, a potem połączenie PGE z Eneą i Tauronem? Oto, co szef największej firmy energetycznej w kraju mówił na prezentacji strategii

PGE, największa polska firma energetyczna, pokazała w poniedziałek na konferencji, w jaki sposób zamierza osiągnąć neutralność klimatyczną w 2050 r. Sam plan dążenia do tej neutralności nie jest zaskoczeniem, ponieważ już w połowie września prezes Wojciech Dąbrowski zapowiadał, że za 30 lat PGE będzie oferować wyłącznie energię ze źródeł odnawialnych. Jak to zrobi?

PGE natchnie innych

Filarem strategii PGE, która odpowiada za 40 proc. krajowej produkcji energii, jest plan wydzielenia z jej struktury aktywów węglowych, czyli elektrowni opalanych węglem kamiennym i brunatnym, wraz z kopalniami. Pomysł zakłada, że te aktywa przeniesione zostaną do spółki kontrolowanej przez skarb państwa. Stąd obecność na konferencji Jacka Sasina, wicepremiera i ministra aktywów państwowych.

— Ministerstwo przygotowuje program zmian w sektorze energetycznym, zakładający umieszczenie w odrębnym nurcie energetykę opartą na odnawialnych źródłach energii, które są źródłami przyszłości — potwierdził Jacek Sasin.

Strategię PGE nazwał dokumentem epokowym.

— Ta strategia będzie punktem odniesienia przy tworzeniu podobnych dokumentów dla innych firm energetycznych — uważa Jacek Sasin.

Ministerstwo nadzoruje też energetyczny Tauron i Eneę. Orlen, który kupił w tym roku Energę, dążenie do neutralności klimatycznej już ogłosił.

Konsument czeka na zielone

— Nowa strategia wynika ze zmiany oczekiwań konsumentów, a także z nastawienia instytucji finansowych, które uzależniają finansowanie od przeprowadzenia dekarbonizacji grupy. Te trendy na trwałe definiują energetykę przyszłości. Od transformacji nie ma odwrotu — mówił Wojciech Dąbrowski, prezes PGE.

O ile o nastawieniu instytucji finansowych prezes PGE mówił otwarcie od wielu miesięcy, o tyle kwestia nastawienia konsumentów jako motoru transformacji jest w dyskursie PGE nowa. Dotychczas w wypowiedziach strony państwowej dominowało przekonanie, że do transformacji zmusza Polskę Unia Europejska.

Oby 10h zniknęło

Jak transformacja PGE będzie wyglądać w liczbach? Do 2030 r. udział źródeł nisko- i zeroemisyjnych w portfelu wytwórczym wyniesie 85 proc., a energia odnawialna stanowić będzie 50 proc. generowanej. Neutralność, czyli 100 proc. energii ze źródeł odnawialnych, to cel na 2050 r. W 2030 r. moc farm wiatrowych PGE na Bałtyku ma wynieść 2,5 GW, a w 2040 r. przekroczyć 6,5 GW. Równocześnie przyrastać ma moc w elektrowniach wiatrowych na lądzie i fotowoltaicznych, odpowiednio o ponad 1 GW i ponad 3 GW do 2030 r.

— Liczymy, że zmienią się przepisy i tzw. zasada 10h [blokująca rozwój nowych farm wiatrowych na lądzie — red.] ulegnie liberalizacji — przyznał Wojciech Dąbrowski.

Gaz na przeczekanie

Co z gazem? Dla PGE będzie surowcem przejściowym, co oznacza, że dziś grupa intensywnie inwestuje w źródła opalane gazem, ale nie spodziewa się, by funkcjonowały dłużej niż do 2042 r.

— Po tej dacie skończy się wsparcie i według naszych dzisiejszych prognoz będą nierentowne — mówi Wojciech Dąbrowski.

Pracować będą jednak nadal budowane właśnie bloki gazowe w Elektrowni Dolna Odra. Zlokalizowane na północy kraju, mają w przyszłości stabilizować morskie źródła wiatrowe.

— Ta elektrownia obroni się ekonomicznie, jest tam niezbędna — uważa Wojciech Dąbrowski.

Czekając na atom

Szefa PGE dopytywano też na konferencji o źródła węglowe, których chce się wprawdzie pozbyć, ale które stanowią dziś większość mocy produkcyjnych grupy.

— Część konwencjonalna ma zapewnić odbiorcom bezpieczeństwo i stabilność, do momentu wybudowania elektrowni jądrowej — podkreślał Wojciech Dąbrowski.

Budowę źródeł jądrowych przewiduje projekt Polityki Energetycznej Państwa do 2040 r. Jednocześnie w poniedziałek w TalliniePolska miała podpisać ze Stanami Zjednoczonymi umowę jądrową, zakładającą wspólne analizy związane z budową elektrowni. Wojciech Dąbrowski wspomniał o Tallinie w trakcie konferencji.

— PGE, oparta na dystrybucji, OZE i ciepłownictwie, będzie uzupełniała pracę elektrowni jądrowych — podkreślał Wojciech Dąbrowski.

Złoczew nierentowny

A co ze Złoczewem, czyli potencjalną nową odkrywką, która miałaby zasilać elektrownię w Bełchatowie?

— Zakładam, że tę decyzję podejmie nowy podmiot, który powstanie po podziale. Ale dziś budowa kopalni jest po prostu nierentowna — uważa Wojciech Dąbrowski.

Szef PGE wylicza, że podmiot węglowy będzie żył z przychodów ze sprzedaży energii i z rynku mocy (to instrument wsparcia), będzie też generował pozytywny zysk EBITDA.

— A po zakończeniu rynku mocy pojawi się, mam nadzieję, mechanizm, który jeszcze będzie wspierał te aktywa — mówi Wojciech Dąbrowski.

Niewykluczone jednocześnie, że sama PGE wchłonie dwie pozostałe państwowe firmy, czyli Tauron i Eneę.

— Decyzja w tej sprawie nie należy do nas, ale uważamy, że docelowo ma to sens — uważa Wojciech Dąbrowski.

W drodze po dług

Wydzielenie części węglowej ma umożliwić PGE zaciąganie kredytów.

— Dziś nasze zadłużenie może osiągać wskaźnik maksymalnie 3,5 dług netto/EBIT- DA, a po wydzieleniu aktywów węglowych będzie to mogło być nawet 5 czy 6. To oznacza, że będziemy mogli wziąć nawet 35 mld zł długu. Rozmawiamy już na ten temat z instytucjami — mówi Wojciech Dąbrowski.

Pieniądze są PGE potrzebne na inwestycje. Poza długiem firma zamierza sięgnąć po środki zewnętrzne, czyli przede wszystkim dotacje unijne. Chce, żeby dotacje stanowiły 25 proc. wartości inwestycji.

— Będziemy też stosować tzw. finansowanie projektowe, z instytucjami finansowymi jako partnerami. Widzimy duże zainteresowanie np. amerykańskich funduszy emerytalnych — mówi Wojciech Dąbrowski.

Zatrudnienie w dół

Strategia PGE mówi też o redukcji kosztów: o 15 proc. do 2025 r. oraz o 25 proc. do 2030 r., wszystko w stosunku do 2019 r. Głównie z powodu mniejszego zatrudnienia: spadnie o 15 proc. w 2030 r. oraz o 50 proc. w 2050 r.

— To pokazuje, że będzie nas po prostu mniej — komentował to Wojciech Dąbrowski.

OKIEM EKPERTA

PGE umywa ręce od węgla

PIOTR WÓJCIK, analityk rynku energii Greenpeace Polska

Spółka nie podaje konkretów na temat procesu i dat zamykania istniejących elektrowni węglowych. Co gorsza, grupa nadal nie wycofała się z planu budowy nierentownej — zdaniem prezesa Dąbrowskiego — odkrywki węgla brunatnego w Złoczewie i wciąż ubiega się o przedłużenie o 25 lat koncesji dla odkrywki Turów. Odpowiedzią na wszystkie pytania dotyczące przyszłości konwencjonalnych źródeł energii oraz regionów górniczych ma być wydzielenie aktywów węglowych do nowego podmiotu, który będzie zarządzany przez skarb państwa. Transformacja polegająca na pozbyciu się aktywów węglowych nie jest żadną transformacją.

Jak oddawać, to z długiem

PAWEŁ PUCHALSKI, analityk banku Santander

Strategia PGE nie jest zaskakująca. Należało się spodziewać ogłoszenia dążenia do neutralności klimatycznej i inwestycji w odnawialne źródła energii. Warto jednak zwrócić uwagę, że dokument koncentruje się na działaniach firmy po tym, jak uda jej się wydzielić aktywa węglowe. Tymczasem ta operacja wciąż jest sporą niewiadomą. Przede wszystkim nie można być pewnym, czy spółce uda się pozbyć tych aktywów wraz z długiem, mimo że zarząd zakłada taki właśnie scenariusz. Warto też zapamiętać zdanie prezesa wskazujące, że jeśli w ciągu półtora roku nic się nie zmieni, czyli węglowe aktywa nie zostaną wydzielone, to firma będzie miała bardzo duże problemy. Jednocześnie optymalnym scenariuszem dla PGE byłoby wydzielenie aktywów do końca 2021 r., czyli za 15 miesięcy. Zbieżność tych dat, czyli półtora roku do problemów i 15 miesięcy do wydzielenia aktywów, może wskazywać na możliwą wciąż znaczną zmienność tych planów w zależności od decyzji ministerstwa w sprawie restrukturyzacji polskich aktywów węglowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane