Piątkowe zwyżki były na kredyt

Euforia wśród akcjonariuszy w sektorze finansowym była przedwczesna. Banki nie uwolniły się od balastu franków

O kilkanaście procent rosły w piątek kursy Getin Noble Banku i Banku Millennium. Kilka innych banków drożało o 3-5 proc. Zwyżki napędził poranny wywiad Jarosława Kaczyńskiego, w którym zadeklarował, że ludzie, którzy zaciągnęli kredyty powiązane z kursem franka szwajcarskiego, powinni w sądach dochodzić racji wobec banków.

— Rząd nie może podejmować działań, które na przykład doprowadzą do zachwiania systemu bankowego, bo to byłby straszny cios we wszystkich obywateli. Także zresztą tych, którzy mają kredyty we frankach. I tego w żadnym wypadku rząd, żaden odpowiedzialny rząd, nie może zrobić. Natomiast w procesach, to na pewno będzie trwało, bo takie procesy długo trwają, można uzyskać różnego rodzaju rekompensaty. To będzie rozłożone w czasie i z różnych względów będzie nieporównanie łatwiejsze także dla międzynarodowego świata finansowego. Z tym też musimy się liczyć, taki dzisiaj jest świat, nic się na to nie poradzi — mówił Jarosław Kaczyński.

To zostało odebrane jako zapowiedź rezygnacji z ustawowego rozwiązania problemu franków, które wedle wyborczych zapowiedzi byłoby korzystne dla kredytobiorców, ale bardzo kosztowne dla banków. Analizy studzą optymizm.

— Ta wypowiedź żadnej nowej wersji rozwiązania kwestii kredytów frankowych nie przyniosła, tak jak nie przyniosła potwierdzenia żadnej już znanej. Po prostu pokazała zmianę retoryki ekipy rządzącej, na podkreślającą wagę sytuacji gospodarczej i stabilności systemu bankowego. To podziałało na inwestorów — komentuje Maciej Marcinowski, analityk Trigonu DM. Kamil Stolarski z Haitong Banku uważa, że retoryka polityków w kwestii kredytów frankowych łagodniała już od dłuższego czasu. Wciąż jednak mało jest konkretów.

— Pytanie, jak dalej potoczą się działania, które już trwają, czyli prace nad tzw. ustawą spreadową i działania Komitetu Stabilności Finansowej — mówi Kamil Stolarski.

— Ta wypowiedź wskazuje, że partia rządząca nie kwapi się by coś bankom odgórnie narzucać. Choć pojawia się pytanie, jak ją rozumieć. Czy dotyczyła samej konwersji kredytów na złote czy konwersji i spreadów — zastanawia się Łukasz Jańczak, analityk Ipopemy Securities.

Znaków zapytania jest tym więcej, że — również w piątek — wicepremier Mateusz Morawiecki opowiedział się za trzy-czterokrotnym zwiększeniem Funduszu Wsparcia Kredytobiorców. Ma on wspierać osoby z kredytem hipotecznym (nie tylko walutowym), które znalazły się w trudnej sytuacji finansowej. Złożyły się nań banki. Obecnie jest w nim 600 mln zł. — Byłbym za tym, aby ten fundusz był paromiliardowy. Co najmniej — stwierdził Mateusz Morawiecki.

Potencjał wzrostu i ryzyka

Po wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego najmocniej rosły kursy Getin Noble i Millennium. W ich portfelach udział kredytów powiązanych z kursem franka jest największy.

— Getin Noble handlowano ostatnio po cenach odpowiadających 0,2-0,3 wartości księgowej i były to wyceny zakładające, że będzie potrzebował dodatkowego kapitału. Jeśli odgórne regulacje dotyczące kredytów frankowych miałyby się skończyć na ustawie spreadowej, to przed bankiem jest jeszcze duży potencjał wzrostu kursu. On nie będzie wycenianypo wartości księgowej, ale to, że wycena wzrośnie do jej połowy, jestem sobie w stanie wyobrazić. To oznacza 60-procentowy potencjał wzrostu kursu — twierdzi Kamil Stolarski. Bank Millennium wzrósł mniej i potencjał wzrostu ma mniejszy, bo jego sytuacja kapitałowa jest lepsza od Getin Noble. Już teraz jest wyceniany powyżej wartości księgowej. — Millennium ma nawet większy udział kredytów walutowych niż Getin Noble, ale ma kapitał, który może absorbować nierozważne działania rządzących. Został mu jeszcze 10-20-procentowy potencjał wzrostu kursu, ale poczekajmy na dalsze informacje dotyczące kredytów frankowych — wyjaśnia Kamil Stolarski. Nawet jednej czwartej wzrostu Millennium nie osiągnął natomiast w piątek mBank, który jest jedną z trzech instytucji, w których bilansie udział kredytów frankowych przekracza 20 proc.

Być może przemawiała za tym wcześniejsza wycena, w stosunku do wartości księgowej wyższa niż Millennium. — Banki frankowe powinny być notowane z dyskontem wobec niefrankowych. Do tej pory mieliśmy w tym zakresie duże różnice. mBank był wyceniany praktycznie jako bank niefrankowy — zaznacza Maciej Marcinowski. Najwięcej (wartościowo) kredytów frankowych ma w portfelu PKO BP, ale lider rynku na radiowy wywiad szefa partii rządzącej zareagował stosunkowo spokojnie.

— PKO BP nie ma tak dużo tych franków, jak by się mogło wydawać. Nie należy bowiem brać pod uwagę udziału PKO BP w rynku, tylko udział kredytów frankowych w portfelu banku. A ten jest dwa razy mniejszy niż w Millennium — tłumaczy Łukasz Jańczak.

Ewenement Handlowego

Jako ciekawostkę piątkowej sesji można potraktować zachowanie kursu Banku Handlowego w Warszawie. Kredytów walutowych w portfelu nie ma, a drożał mocniej niż mBank, BZ WBK czy PKO BP.

— Można to tłumaczyć tym, że zwyżki cen innych banków powodowały, że handlowy stawał się relatywnie tani — mówi Łukasz Jańczak. — Sentyment do banków się poprawił i inwestorzy kupowali, co się da, a Handlowy urósł najmniej w tym roku i dodatkowo ma niską płynność — mówi Maciej Marcinowski. Jutro Handlowy podaje wstępne wyniki za 2016 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Piątkowe zwyżki były na kredyt