Pierwszy wyrok w sprawie WGI

  • Emil Górecki
opublikowano: 30-03-2015, 00:00

Sąd uznał, że były szef grupy nakłaniał do zatajania zeznań. Obrona złoży apelację, bo wyrok jest oparty głównie na twierdzeniach klienta.

Na osiem miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata został skazany Łukasz K., wiceprezes Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej (WGI). To pierwszy wyrok w kilku sprawach toczących się wokół upadłej spółki, która pozbawiła 1,2 tys. klientów oszczędności wartych blisko 250 mln zł. Grupa WGI upadła w maju 2006 r.

Zobacz więcej

Marek Wiśniewski

— Oskarżony został uznany za winnego występku nakłaniania świadka do zatajenia prawdy podczas składania zeznań mających służyć za dowód w postępowaniu administracyjnym — informuje Ewa Leszczyńska-Furtak, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie. Sprawa dotyczyła Mirosława G., który był jednym z większych klientów WGI — zainwestował ponad 3 mln zł.

Prokuratura wyłączyła ją z głównej sprawy ze względu na upływający jesienią termin przedawnienia.

— Całkowicie nie zgadzam się z tym wyrokiem, bo opiera się wyłącznie na zeznaniach świadka, co do spójności których można mieć duże wątpliwości. Świadek był przesłuchiwany w obecności biegłego psychologa, jego opinia była bardzo niejednoznaczna. Będziemy wnosić o pisemne uzasadnienie wyroku i apelację. Zależy mi na tym, by mój klient został uniewinniony, i wydaje się, że sąd apelacyjny zdąży rozpatrzyć sprawę przed jej przedawnieniem — mówi mec.

Jakub Wende, obrońca Łukasza K. Mirosław G. twierdzi, że jako pierwszy klient zaczął podejrzewać nieprawidłowości w WGI, kiedy dowiedział się, że na jego rachunek są bez jego wiedzy kupowane są obligacje niedopuszczone do publicznego obrotu. Na początku października 2005 r. spotkał się z Łukaszem K., wiceprezesem WGI odpowiedzialnym za marketing i relacje z klientami, by wyjaśnić sprawę.

Łukasz K. miał mu wówczas wręczyć wyciąg z rachunku z dopisaną kwotą 200 tys. zł oraz obiecać, że inwestycje Mirosława G. będą miały o pół procentu wyższą rentowność niż pozostałych klientów. W zamian miał oczekiwać zachowania spokoju. Mirosław G. twierdzi jednak, że na przyjęcie tej propozycji nie pozwalała mu uczciwość i powiadomił organy ścigania o podejrzeniu nieprawidłowości. Skontaktował się również z dziennikarzami — m.in. Anną Marszałek i Andrzejem Stecem.

Mirosław G. twierdzi również, że w związku ze swoja działalnością przeciwko WGI był zastraszany. Główna sprawa WGI, w której oskarżonymi są (oprócz Łukasza K.) Maciej S. i Andrzej S., toczy się przed warszawskim sądem okręgowym od września 2013 r. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Pierwszy wyrok w sprawie WGI