Piłkarskiego szklanego sufitu nie przebijemy

25-06-2018, 22:00

Aparat władzy nadął do granic wytrzymałości balon propagandowy, z wykorzystaniem zasilanej z budżetu Telewizji Polskiej.

Stan polskiego sportu, zwłaszcza gier zespołowych, jest smutnym odzwierciedleniem stanu polskiego państwa. Ową wiekopomną tezę z 24 września 2013 r. — przeżywającą renesans w mediach społecznościowych — Andrzej Duda tweetnął jako szeregowy poseł opozycyjnego PiS. Pięć lat później, po mundialowej klęsce, roztoczył z perspektywy najwyższego urzędnika polskiego państwa zupełnie inną wizję: „…jutro też jest dzień i trzeba iść do przodu. Biało-Czerwoni stało się. Trudno. Głowa do góry!”. Najciekawsze, że oba tweety… nie są sprzeczne. Obrazują złożoność „prawdy czasu, prawdy ekranu” oraz potwierdzają enty raz współzależność punktów siedzenia i widzenia.

Zobacz więcej

Według Adama Nawałki, w meczu z Kolumbią szwankował tylko jeden element – byliśmy zdecydowanie gorsi piłkarsko. Fot. REUTERS-Jorge Silva-Forum

Stan stosunków Polski z Rosją uratował ekipę tzw. dobrej zmiany od dodatkowych kłopotów wizerunkowych. Ze względu na ostracyzm wobec Władimira Putina, żadnemu decydentowi politycznemu nawet nie przyszło do głowy pojechać na któryś mecz reprezentacji (Mateusz Morawiecki abstrakcyjnie zapowiedział bytność na ewentualnym… finale z udziałem Polaków). Naszym najwyższym przedstawicielem jest Zbigniew Boniek, prezes PZPN. Dlatego żaden władca nie musi lamentować ze stadionu tak jak w 2002 r. prezydent Aleksander Kwaśniewski. Wtedy zgrał wizytę w Korei z mistrzostwami świata i po przegranej Polski z gospodarzami 0:2 komentował: „Na pewno jest smutno, bo nie chodzi o porażkę, ale o styl gry w wykonaniu naszej drużyny”. Tamte słowa dotyczyły jednak meczu inauguracyjnego, w minioną niedzielę z Kolumbią chodziło również o wynik. Przypomnienie cytatu sprzed 16 lat potwierdza, że zmieniają się prezydenci, trenerzy, pokolenia piłkarzy — a jednak w XXI wieku gorzka prawda zapisana w tytule jest nie do podważenia.

Podczas mundialu trudno mi uniknąć wrażenia déją vu. Nie chodzi o dramaty na boisku, lecz o nadęcie przez aparat władzy w Polsce do granic wytrzymałości balona propagandowego, z wykorzystaniem zasilanej z budżetu Telewizji Polskiej. Doszło do tego, że przed nieszczęsnymi meczami z Senegalem i Kolumbią prowadzone były na żywo transmisje z… przejazdów piłkarzy autokarem, niczym jakimś papamobilem. Doskonale pamiętam wszystkie udziały Polski w finałach mistrzostw świata, oczywiście poza… 1938 r. Aż tak silne, jak w tym roku, propagandowe podczepienie się władców pod spodziewany sukces piłkarzy zdarzyło się tylko raz, przy okazji mundialu w 1978 r. w Argentynie, gdy już zaczynała się sypać dekada towarzysza Edwarda Gierka. Bo np. legendarne, trzecie miejsce z 1974 r. było nieoczekiwanym prezentem, który spadł z nieba na obchody XXX-lecia PRL. Niestety, 100. rocznicy odzyskania niepodległości sportowo nie da się okrasić… Po czterech dekadach propagandowa papka, rzecz jasna, jest po wielokroć wzmocniona technologicznie. Najnowszym hitem telewizyjnym stało się wprzęgnięcie przekazu 4K, zwiększającego szczegółowość obrazu. Ta innowacja ma jednak fatalną rynkową premierę. Cała Polska ugruntowała sobie po niedzielnej transmisji rozwinięcie 4K: Kolumbia, Kazań, klęska oraz… czwarte słowo na k. Sławomir Mrożek postulował wpisanie go do preambuły naszej konstytucji. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Piłkarskiego szklanego sufitu nie przebijemy