PKO Bank Polski wydaje i zarabia

opublikowano: 22-05-2017, 22:00

Największy bank oszczędnościowy zbyt oszczędny nie jest. Nadrabia przychodami.

Największy kredytodawca dawno nie zebrał tylu pozytywnych recenzji od analityków, jak za wyniki I kw. PKO BP zarobił na czysto 525 mln zł wobec 639 mln zł przed rokiem.

Kolorowy kwartał

Nie o samą kwotę chodzi, choć oczywiście urobek kwartalny jest ważny, gdyż sugeruje, jaki zysk bank może wypracować do końca roku, lecz jej składowe.

— Przychody rosły o kilkanaście procent, koszty są pod kontrolą. Bardzo przyzwoite wyniki — mówi Dariusz Górski, analityk DM BZ WBK.

PKO BP to bank, mówiąc eufemistycznie, mocno dystansujący się od agresywnej polityki kosztowej, a mówiąc wprost, jest mocno obrośnięty tłuszczykiem. Jest gdzie ciąć, począwszy od przerośniętej sieci i zatrudnienia. Wcześniej z przychodami różne bywało, natomiast to, że pozycja kosztowa będzie znacząca, było pewne jak w banku. Dariusz Górski mówi, że w tym kontekście szczególne może się podobać znacząco wyższe w I kw. tempo wzrostu przychodów nad kosztami.

— Bank spokojnie ma szanse wypracować wynik na poziomieubiegłego roku, co jeszcze kwartał, dwa wcześniej wcale nie było takie oczywiste — mówi analityk DM BZ WBK. Kolejne kwartały raczej nie będą tak kolorowe, bo też baza będzie inna niż na początku tego roku (wiele wydarzeń o jednorazowym charakterze w 2016 r. zaburzy klarowność obrazu), ale wygląda na to, że PKO BP jest na pewnej ścieżce do wypracowania 2,8 mld zł zysku. Pewien niedosyt pozostawia akcja kredytowa, która kolejny kwartał rozwija się w mocno ograniczonym stopniu, podczas gdy konkurencja wykazuje się znacznie większą obrotnością. Zarząd PKO BP tłumaczy, że nie chce pożyczać za wszelką cenę i patrzy zarówno na poziom sprzedaży, jak też ROE.

— Przy tak dużym bilansie odnowienie portfela kredytowego nie jest sprawą prostą — twierdzi Dariusz Górski. Marcin Materna, szef działu analiz Millennium DM, również uważa wynik za przyzwoity, do którego trudno „się przyczepić”. Zastanawiają go tylko niskie rezerwy kredytowe w I kw., niższe niż w poprzednich. Z drugiej strony PKO BP i tak odpisuje więcej niż konkurenci.

Propozycja frankowa

Zdaniem Marcina Materny, nie należy przeceniać zapowiedzi banku dotyczących propozycji dobrowolnego przewalutowania kredytów frankowych, z którymi chce wyjść do klientów na przełomie II i III kw. Prezes Zbigniew Jagiełło powiedział wczoraj, że ofertę dostaną frankowicze, którzy na miesięczną ratę wydają ponad 65 proc. dochodów, mają jedną nieruchomość, a po przewalutowaniu rata złotowa kredytu będzie taka sama jak frankowa. W ogólnych założeniach koncepcja PKO BP bardzo przypomina zasady udzielania wsparcia finansowego dłużnikom przez działający przy BGK Fundusz Wsparcia Kredytobiorców. Na razie nie cieszy się szczególnym zainteresowaniemposiadaczy kredytów hipotecznych. Marcin Materna nie spodziewa się też szczególnie dużego odzewu na propozycję PKO BP.

— Obecnie rata frankowa jest niższa od złotowej. Ludziom trudno będzie zaakceptować jej wzrost. W perspektywie mamy wzrost stóp procentowych, co dodatkowo zwiększy obciążenie kredytobiorców. Przy rosnących stopach złoty może się nawet umacniać w krótkim terminie, co dodatkowo pogłębi różnicę w wysokości raty złotowej i frankowej — mówi Marcin Materna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane