PKO BP myśli o chwilówkach

opublikowano: 02-08-2015, 22:00

Detaliczny gigant zastanawia się, czy w bankowej grupie mogłaby znaleźć się spółka pożyczkowa. KNF studzi jego zapał

Miniratka z PKO BP sprzedaje się na maksymalnych obrotach. Największy detalista w sektorze finansowym w tydzień udziela więcej pożyczek konsumpcyjnych niż średniej wielkości konkurenci w ciągu miesiąca. W I kw. Millennium znalazł chętnych na 674 mln zł, czyli miesięcznie pompował w rynek nieco ponad 200 mln zł. ING Bank Śląski miał minimalnie mniejsze osiągi — 663 mln zł w kwartale. Z naszych informacji wynika, że w PKO BP dzienny utarg na poziomie 40 mln zł jest czymś zwyczajnym, a w rekordowe dni klienci zaciągają 52-53 mln zł kredytów gotówkowych.

PKO BP, którym kieruje Zbigniew Jagiełło, uważa, że rynek nieuchronnie zmierza w kierunku kredytów zaciąganych on-line. Dzisiaj to nisza, ale za kilka lat stanie się mainstreamem.
Zobacz więcej

ZA KLIENTEM DO SIECI:

PKO BP, którym kieruje Zbigniew Jagiełło, uważa, że rynek nieuchronnie zmierza w kierunku kredytów zaciąganych on-line. Dzisiaj to nisza, ale za kilka lat stanie się mainstreamem. Marek Wiśniewski

Parlamentarna selekcja

Ciekawie przedstawia się struktura sprzedaży pożyczek konsumpcyjnych. Gros przechodzi oczywiście przez własną sieć PKO BP (najliczniejsza w kraju, licząca 1280 oddziałów plus tysiąc agencji). To przeciętnie około 35 mln zł. Brokerzy dokładają 5 mln zł dziennie. Kilka milionów złotych dostarcza internet, głównie za pośrednictwem tzw. leadów, czyli linków afiliacyjnych i reklam w sieci, ale przybywa klientów składających wnioski kredytowe poprzez serwis internetowy iPKO. Coraz wyraźniej rysujący się trend daje PKO BP do myślenia.

— Rośnie grupa klientów, którzy nie chcą przychodzić do oddziałów, ale chętnie załatwiają sprawy przez internet. Serwisy pożyczkowe przyzwyczaiły ich do łatwego i szybkiego brania pieniędzy.Banki zostały daleko w tyle — mówi przedstawiciel PKO BP, zastrzegając sobie anonimowość.

Przywoływanie przykładu serwisów pożyczkowych, których co prawda powstały dziesiątki, lecz w sumie wszystkie razem rocznie sprzedają być może około 2-3 mld zł (brakuje wiarygodnych danych o obrotach branży), czyli tyle, co wynosi urobek bankowego giganta w ciągu półtora miesiąca, może wydać się nieco przesadzone. Jest to jednak bardzo marżowy rynek, na którym można znacznie więcej zarobić niż w klasycznym consumer finanse.

Wystarczy spojrzeć na wyniki Providenta, regularnie publikowane przez właściciela, notowanego na londyńskiej giełdzie, przynoszącego Brytyjczykom blisko pół miliarda zysków rocznie. Do tego trzeba doliczyć utarg serwisów pożyczkowych.

Na horyzoncie coraz wyraźniej rysuje się szansa przejęcia sporej części rynku pożyczkowego. W parlamencie na finiszu są prace nad ustawą regulującą branżę pożyczkową, która może mocno przetrzebić cały sektor. Ukrócony zostanie rynek serwisów chwilówkowych, oberwie się też Providentowi, co widać już po wycenie akcji jego właściciela, które od momentu przegłosowania ustawy przez Sejm potaniały o jedną czwartą. Na rynku zostaną tylko najsilniejsi gracze z dostępem do taniego finansowania, z niskimi kosztami ryzyka, gotowi zadowolić się w związku z tym niższą marżą.

Bankowe sondowanie

PKO BP uważa, że spółka należąca do banku, z dobrze sprofilowanym ryzykiem, mogłaby szukać na tym rynku dla siebie miejsca. Kilka tygodni temu pojawiła się pogłoska, że PKO BP jest zainteresowany kupnem Vivus.pl, największego portalu chwilówkowego w kraju. Według naszych informacji, bank rzeczywiście sondował możliwość przejęcia serwisu, lecz zrezygnował z podejmowania formalnych działań, uznając za wygórowane oczekiwania cenowe właściciela, wyceniającegobiznes w Polsce na kilkaset milionów złotych. Bank zmienił plany i obecnie bada możliwość kupna niewielkiego serwisu, ze sprawnym systemem IT — dowiedzieliśmy się nieoficjalnie.

W ramach wydzielonej spółki mógłby prowadzić działalność na rynku pożyczkowym. Takim tropem poszli właściciele Playa, którzy niedawno zainwestowali 120 mln zł w grupę Aaso. „Bank nieustannie poszukuje nowych możliwości rozwoju, a segment mikropożyczekjest jednym z obszarów, któremu uważnie się przyglądamy. Jednak to, czy i w jakiej formie zaistniejemy na tym rynku, zależy m.in. od wyników prowadzonych przez nas analiz, jak również ostatecznych rozwiązań ustawowych. Na razie za wcześnie na podawanie szczegółów” — tak na pytanie o plany dotyczące szybkich pożyczek odpowiada PKO BP.

Krótka odpowiedź nadzoru

Wszystkie plany PKO BP na razie można zaliczyć do scenariuszy pisanych patykiem po wodzie, bo interes pożyczkowy nie ruszy bez błogosławieństwa nadzoru finansowego. Doświadczenia z przeszłości nie są w tej materii specjalnie budujące. Kiedy kilka lat temu Leszek Czarnecki zainwestował w firmę pożyczkową All Money, Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) uznała, że łączenie działalności regulowanej, bankowej, z nieregulowaną nie jest wskazane i biznesmen musiał udziały w spółce sprzedać. Wygląda na to, że niewiele zmieniło się w tej sprawie, pomimo nadciągających zmian ustawowych, biorących w karby rynek pożyczkowy.

Na nasze pytanie, czy bank może prowadzić działalność na uregulowanym rynku, jednak niepodlegającym tak ostremu reżimowi nadzorczemu jak sektor bankowy, KNF odpowiada bardzo krótko: „W ostatnich czterech latach wyegzekwowaliśmy od banków, że cała działalność detaliczna jest w bankach. Działo się to w związku z nowelizacją Rekomendacji T”.

— Chcemy być w dialogu z nadzorem na temat rozwoju rynku finansowego w średniej i długiej perspektywie. Ewentualne poszerzenie działalności banków o produkty pożyczkowe nie jest zadaniem na ten czy na przyszły rok — mówi nasz rozmówca z PKO BP.

OKIEM ANALITYKA
Dobry moment na wejście

ANDRZEJ POWIERŻA, analityk DM Citi Handlowego

Po pierwsze, z badań BIK wynika, że młodzi klienci relatywnie częściej korzystają z usług firm pożyczkowych. Pytanie, czy jest to kwestia zdolności kredytowej, która w banku mogłaby okazać się za niska, czy technologii i sposobu myślenia młodego pokolenia, dla którego wysłanie esemesa w sprawie kredytu jest bardziej naturalne niż wizyta w banku. Być może rośnie grupa ludzi, która nie chce chodzić do oddziału. Po drugie, w cieniu ustawy regulującej rynek pożyczkowy powstają założenia do przepisów o kredytach hipotecznych, w których mowa jest o objęciu nadzorem firm pożyczkowych. Może to oznaczać przetasowania na rynku i dobry moment na wejście.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy