Plony z górnej półki

opublikowano: 16-04-2021, 14:15

Kremy, szampony, suplementy diety zawierające wyciągi z roślin potrzebują… wyciągów z roślin. Anna i Dawid Drzewieccy, założyciele eksperymentalnego start-upu Vertigo Farms, uprawiają zioła na tzw. farmach pionowych.

Wszystko zaczyna się od nasiona. W wielkich kiełkownicach pod lampami i ze stałym dostępem do wody wzrastają małe bazylie, kolendry i bakuchi. Gdy osiągną odpowiednią wielkość, trafią na metalową, wysoką na cztery metry konstrukcję przypominającą regał. Jego półkami są rynny, w których stoją doniczki z ziemią torfową. Tam, pod fioletowymi lampami i stałym nadzorem czujników różnej maści, rosną piękne, pełne eterycznych olejków rośliny. Dojrzałe zostaną zebrane, trafią do suszarni, a potem do urządzenia, które za pomocą stężonego dwutlenku węgla wydobędzie z nich to, co najcenniejsze, czyli zapach i właściwości odżywcze. W skondensowanej formie będą składnikami kremów, olejków i suplementów diety.

Rolnictwo w stylu hi-tech

Biznes rodzinny:
Biznes rodzinny:
Dawid i Anna Drzewieccy założyli Vertigo Farms dwa lata temu. Na pomysł wpadli, obserwując branżę kosmetyków naturalnych i suplementów diety, podpatrując, skąd pochodzą określone składniki roślinne.
materiały prasowe

Tak w skrócie wygląda biznes Vertigo Farms – pierwszego w Polsce start-upu, który produkuje skondensowane ekstrakty roślinne dla firm kosmetycznych i zielarskich. Taka forma produkcji to światowa nowość. Dotychczas jedne firmy uprawiały rośliny na ekstrakty, inne zaś te ekstrakty produkowały. Oba ogniwa oddzielały najczęściej tysiące kilometrów.

– W naszym pomyśle chodzi o skracanie łańcucha dostaw i uniezależnienie się od logistyki. Tę potrzebę mocno uwydatniła pandemia. W ubiegłym roku zdarzały się przestoje produkcji przez utrudnienia w transporcie z powodu zamkniętych granic. Ponadto zmiany klimatyczne coraz częściej zakłócają produkcję roślin, czego nasz sposób uprawy pozwala uniknąć – mówi Dawid Drzewiecki, właściciel Vertigo Farms.

Firmę założył dwa lata temu z żoną Anną. Na pomysł wpadli, obserwując branżę kosmetyków naturalnych i suplementów diety, podpatrując, skąd pochodzą określone składniki roślinne. On dla własnego biznesu porzucił doradztwo w funduszach unijnych, ona jest związana z branżą reklamową i na razie zajmuje się rodzinnym biznesem na pół etatu. Działają w Puławskim Parku Naukowo-Technologicznym, gdzie uprawiają 11 tys. roślin na 300 m kw. – taką samą wydajność ma sto razy większe pole pod otwartym niebem. Zespół do obsługi upraw liczy cztery osoby.

Aby wszystko ruszyło, konieczne było sprowadzenie i zgranie w jeden organizm wielu skomplikowanych urządzeń: od czujników dbających o optymalny i ekologiczny wzrost roślin (tak kontrolowane środowisko nie pozwala na rozwój chwastów i chorób) po te do przeprowadzania ekstrakcji nadkrytycznej. Współpracowali m.in. z fińską firmą Netled Oy, specjalizującą się w budowie farm pionowych, i z Instytutem Nowych Syntez Chemicznych w Puławach – jednostką naukową z bogatym doświadczeniem w dziedzinie ekstrakcji roślinnej.

Nisza biznesowa

Kosmetyki i suplementy:
Kosmetyki i suplementy:
Kiedy małe bazylie, kolendry i bakuchi dojrzeją, zostaną zebrane, i trafią do suszarni, a potem do urządzenia, które wydobędzie z nich właściwości odżywcze. W skondensowanej formie będą składnikami kremów, olejków i suplementów diety.
materiały prasowe

Choć firm uprawiających zioła, także metodą wertykalną, i firm produkujących z nich ekstrakty jest na świecie wiele, pomysł połączenia tych dwóch gałęzi jest nowy. Jedyną konkurencją Vertigo Farms jest młoda spółka z Wielkiej Brytanii, która także uprawia rośliny do produkcji ekstraktów na farmach pionowych.

– Celowo wybraliśmy produkcję ekstraktów roślinnych, a nie roślin przeznaczonych do spożycia, ponieważ nasz biznes pozwala na wypracowanie o wiele wyższej marży. Nie wykluczamy jednak sprzedaży także naszych ziół, ostatnio wypuściliśmy je pod marką Zioła Półka – podkreśla Dawid Drzewiecki.

Na razie uprawiają trzy gatunki ziół: bazylię, kolendrę i bakuchi (Psoralea corylifolia) – pochodzące z południowo-wschodniej Azji ziele będące substytutem retinolu, popularnego składnika wielu kosmetyków, zwłaszcza kremów przeciwzmarszczkowych i przeciwtrądzikowych.

Cykl produkcyjny każdej rośliny trwa średnio półtora miesiąca. Dziennie daje to trzy litry ekstraktu roślinnego, czyli około 1000 litrów z całego cyklu.

Na tej na razie niewielkiej liczbie gatunków chcą tak skalibrować produkcję, by rozszerzyć portfolio do 10–20 gatunków roślin i dać klientom większy wybór finalnego produktu. Docelowa kalibracja ma się zakończyć w 2022–23 r.

– Naszymi klientami będą przede wszystkim producenci kosmetyków i zdrowej żywności, lecz także hurtownie, które sprzedają klientom indywidualnym składniki do samodzielnej produkcji kremów. Podpisaliśmy już pięć listów intencyjnych z tego typu podmiotami – wylicza Dawid Drzewiecki.

Na fali mody na ekologię

Pod kontrolą:
Pod kontrolą:
Rośliny uprawiane na farmie wertykalnej są odcięte od czynników ryzyka: chorób i szkodników. Nie trzeba używać chemicznych środków ochrony, a uprawa nie jest zagrożona gradobiciem, suszą, wichurą czy przymrozkami. Dzięki sztucznemu oświetleniu rośliny mogą rosnąć dzień i noc, tak samo dobrze w marcu, jak w październiku. I to wszystko na niewielkiej powierzchni
materiały prasowe

Nie ukrywa, że chcą płynąć na fali rosnącej świadomości ekologicznej zarówno producentów, jak i konsumentów. Choć umieszczone pod dachem farmy pionowe nie są tak urocze jak zielone pola, nad którymi latają bociany, mogą być uznane za bardziej efektywną i ekologiczną wersję rolnictwa przemysłowego. Z uwagi na pełną kontrolę wzrostu – od kiełkowania po zbiór – rośliny są odcięte od czynników ryzyka: chorób i szkodników. Nie trzeba używać chemicznych środków ochrony, a uprawa nie jest zagrożona gradobiciem, suszą, wichurą czy przymrozkami. Dzięki sztucznemu oświetleniu rośliny mogą rosnąć dzień i noc, tak samo dobrze w marcu, jak w październiku. I to wszystko na niewielkiej powierzchni, bo pole nie rozciąga się po horyzont, lecz pod niebo. Ekologiczne jest również produkowanie ekstraktów roślinnych od nasiona z pełną kontrolą tego, co jest suszone i zamieniane w składnik kremu czy preparatu witaminowego.

– Wciąż nie ma wielu producentów składników roślinnych dla branży kosmetycznej czy dietetycznej, więc uznaliśmy to za niszę. Zależało nam, by wszystko robić na miejscu, w Polsce, uniezależniając się od dalekiego i nieekologicznego transportu, generującego ślad węglowy – twierdzi Dawid Drzewiecki.

Założyciele Vertigo Farms nie mają wiele czasu wolnego. Poza angażującą działalnością w firmie zajmują się dwójką małych dzieci. Ładują psychiczne baterie, aktywnie spędzając czas ze swoimi pociechami.

– Najczęściej spacerujemy, obserwujemy przyrodę. Staramy się też wspólnie gotować zdrowe posiłki, czytać książki i zaszczepiać w naszych dzieciach ciekawość świata, ucząc dbałości o środowisko – mówi Anna Drzewiecka.

Uruchomienie biznesu i produkcji dotychczas kosztowało założycieli Vertigo Farms 1,5 mln zł. Część tej kwoty pochodziła z oszczędności, reszta od PARP i trzech aniołów biznesu. Jeśli wszystko się ułoży zgodnie z założeniami, koszty powinny się zwrócić za pięć, sześć lat.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane