Poczta też chciałaby na giełdę

Eugeniusz Twaróg
19-10-2009, 13:08

Wyjście PKO BP z akcjonariatu Banku Pocztowego byłoby posunięciem jak najbardziej zrozumiałym – uważa Mirosław Markiewicz, wiceprezes Poczty Polskiej.

„Puls Biznesu”: Bank Pocztowy za półtora roku chce wejść na giełdę. Zarząd nie ma jeszcze akceptacji rady nadzorczej, ale zdaje się, że kierunkowa zgoda głównego akcjonariusza jest?

Mirosław Markiewicz, wiceprezes ds. finansowych Poczty Polskiej: Pocztowy jest w grupie banków małych, rozwija się dynamicznie na tle tej grupy, ale możliwości jego rozwoju są ograniczone bez dodatkowego kapitału. Obecnie Poczta nie ma możliwości, żeby bank zasilić kapitałowo, dlatego pozyskanie przez bank pieniędzy z rynku kapitałowego oceniamy jako interesującą alternatywę. Chciałem jednak podkreślić, że tu żadne decyzje nie zapadły. Poczta Polska nie otrzymała jeszcze konkretnego projektu ze strony banku.

Zdaje się, że bank będzie potrzebował kapitału jeszcze przed IPO…

…Jeżeli utrzyma się dynamika akcji kredytowej…

…A jest bardzo duża.

Trzeba spojrzeć na bazę. Nie jest wysoka. Ważne jest żeby bank w wyselekcjonowanych obszarach rósł, ale w taki sposób, żeby to był wzrost który można utrzymać.

Widzi Pan szanse trwałego wzrostu Pocztowego?

Wydaje się, że tak. Są różne sposoby, żeby to osiągnąć. Dla takiego banku jak Pocztowy jest miejsce na rynku i jeśli cele jaki chce osiągnąć zostaną dobrze zdefiniowane, to myślę, że może stać się atrakcyjnym obiektem dla inwestorów. Bank musi mieć pomysł na dalszy wzrost, przy wykorzystaniu rynku kapitałowego a nie odwrotnie. Giełda nie może być celem samym w sobie.
To też odnosi się do Poczty, ponieważ możliwe, że również ona obierze ten kierunek, a Pocztowy przetrze ścieżkę na rynek kapitałowy, który może być docelowym źródłem zasilenia kapitałowego całej grupy.

Biorąc pod uwagę sytuację finansową Poczty, czy IPO banku nie byłoby dobrą okazją do sprzedania części posiadanego pakietu akcji?

To krótkowzroczny pomysł.

A gdybyście zachowali pakiet kontrolny 51 proc.?

Ustawowo musimy taki udział zachować. Jeśli nasze związki z bankiem w dalszym ciągu będą silne jak obecnie, to wydaj się, że takie rozwiązanie miałoby sens. Możliwe też, że potencjał wzrostu Pocztowego będzie tak duży, że ten model, ustawowo określony, wymagać będzie zmiany. Kto wie. To jest jednak kwestia przyszłości.

Jaki model bankowości pocztowej bardziej odpowiada Poczcie: włoski, czy niemiecki?

Włoski znam tylko z literatury. Poza tym przy okazji ostatniego pobytu zajrzałem do urzędu pocztowego, żeby zobaczyć jak to działa w praktyce. Włosi osiągnęli spektakularny sukces. Poczta zmieniła się w instytucję finansową, osiągającą znakomite wyniki. Ten model będzie trudny do powtórzenia.
W niemieckim Postbanku byłem i bardzo bym sobie życzył, żeby Poczta poszła w tę stronę. Pamiętajmy jednak, że Pocztowy ma kilkanaście lat, a Postbank sto. Postabank to ścisła czołówka na rynku niemieckiego. To co można kopiować z Niemiec to zasady wzajemnych rozliczeń z Pocztą. Po kilkunastu latach i prób, sporów udało im się ustalić tak klarowne relacje, że dyskusje na ten temat się skończyły. Wcześniej pracownikom Postbanku wydawało się, że Poczta naciąga ich na opłaty. Poczta posądzała bank, że nie do końca uczciwie płaci za realizowane dla niego usługi. Osiągnięcie konsensusu nie było proste. Postbank ma swoją sieć placówek, w których świadczy usługi pocztowe, a Poczta ma własną i obsługuje również klientów banku. Wzajemnie potem rozliczają się między sobą.  Nie miałbym nic przeciwko temu, żeby Pocztowy osiągnął taki poziom rozwoju, by w swoich punktach świadczyć niektóre usługi pocztowe, za co my chętnie zapłacimy.

Teraz to działa w jedną stronę.

To naturalne. Sieć własna banku jest nieporównywalnie mniejsza od sieci Poczty. Dlatego Poczta udostępniła dla Pocztowego ponad 2 tys. okienek kasowych.

Tylko, że obsługują je pracownicy Poczty, a nie banku. Po drugie, w samej Poczcie usługi finansowe nie są klarownie wydzielone, jako osobny pion biznesowy.

Rzeczywiście mamy do czynienia z pewnym dualizmem: kiedy pracownik poczty obsługuje również okienko finansowe. Tego jednak na obecnym etapie zmienić nie można, ponieważ usługi finansowe stanowią tylko część biznesu pocztowego. Niemniej poświęcamy mu coraz więcej uwagi. W ramach podziału kompetencji w zarządzie, biuro rozwoju usług finansowych, które nadzoruje aktywność Poczty na styku z bankiem i innymi instytucjami finansowymi, nie podlega już mnie, czyli nie jest już częścią pionu finansów, ale samej Poczty. Usługi finansowe stają się pełnoprawną linią biznesową w ramach centrali Poczty. Ten podział obowiązuje od miesiąca.

Jaką część przychodów Poczta osiąga dzięki sprzedaży usług finansowych? I drugie pytanie: ile mogłaby osiągać?

Około 10 proc. To nie tak jak w Niemczech, że Poczta uzyskuje jedną trzecią przychodów z usług finansowych. Ile mogłaby mieć Poczta Polska? Tyle ile jesteśmy w stanie profesjonalnie obsłużyć. Nie chcę robić złudnych nadziei, że Poczta z obecnego poziomu  skoczy do kilkudziesięciu procent. W niektórych obszarach z pewnością szybki wzrost jest możliwy. Rynek usług finansowych osiągnął jednak już pewien stopień nasycenia. Teraz trzeba się będzie więcej napracować, żeby zdobyć nowych klientów. Doszliśmy do pewnej granicy, za którą jest ogromna rzesza osób niekorzystających z usług bankowych, ale żeby ich do banku przyciągnąć wymagać to będzie sporego wysiłku edukacyjnego.
 
Pocztowy jest tylko jedną ze spółek Poczty zajmujących się usługami finansowymi. Macie jeszcze towarzystwo ubezpieczeń i spółkę z pośrednikiem, który sprzedaje własne produkty i stanowi konkurencję dla banku. Czy będziecie integrować usługi finansowe w banku?

Mnogość bytów jest efektem, jak to określam, dobrej woli osób, które kiedyś zastanawiały się, jak zwiększyć przychody, poszukiwały nowych rynków. Teraz okazuje się, że rozmaite linie biznesowe albo wręcz konkurują ze sobą, albo się na siebie nakładają. Poczta musi ustalić priorytety i zasady współpracy z własnymi instytucjami oraz zewnętrznymi. Trzeba to robić ostrożnie, żeby porządkując nie oddawać rynków już zdobytych.

Czy bank będzie integratorem usług finansowych?

Dzisiaj nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Decyzje nie zostały jeszcze podjęte. Poczta też musi przedstawić plan działań. Mamy horyzont 1 stycznia 2013 r. od kiedy rynek usług pocztowych zostanie zliberalizowany. Dla Poczty te trzy najbliższe lata to okres, kiedy musimy bardzo wyraźnie ustalić priorytety. I jednym z nim z całą pewnością jest bank

Czy IPO nie byłoby dobrą okazją, żeby wyprowadzić z akcjonariatu  PKO BP, który ma w banku 25 proc. akcji? Nie wydaje się konieczne, żeby nadal był akcjonariuszem Pocztowego.

Nie znam wszystkich szczegółów związanych z zaproszeniem PKO BP do akcjonariatu, ale wydaje się, że wynikały one z ówczesnych koncepcji, żeby Pocztowy stał się komplementarną częścią do PKO BP. Z mniejszościowym akcjonariuszem współpracuje nam się bardzo dobrze i na płaszczyźnie strategicznej i operacyjnej. PKO BP jest informowany o naszych planach i zainteresowany z rozwojem Pocztowego. Bank korzysta z pomocy spółek PKO BP. Pamiętajmy jednak, że ostatecznie jeśli klient szuka lokaty bankowej to oczywiście my jesteśmy zainteresowani, żeby ją założył w Pocztowym, a nie PKO BP. Nie widzę powodów, żeby bank wypychać z akcjonariatu, ponieważ zakładam taki scenariusz, że będzie chciał zachować swój pakiet, jako inwestycję, lub nawet zwiększyć udziały, lecz wydaje się, że wyjście ze spółki byłoby ruchem jak najbardziej zrozumiałym.

Kiedyś koncepcja była taka, że Pocztowy będzie w zasadzie pośrednikiem, pasem transmisyjnym do sprzedaży produktów PKO BP. Rozumiem, że teraz Poczta w taki sposób postrzega swój bank, jako kanał dystrybucji usług finansowych. Na własny rachunek.

Tak i myśmy pod tym kątem rozwijali projekt stanowisk finansowych. To jest ponad 2 tys. punktów. Będziemy dalej rozwijać bank. To musi być skoordynowane z rozwojem Poczty. Patrząc na rynki pocztowe w innych krajach musimy przygotować się na spadek tradycyjnego biznesu pocztowego i chcemy, żeby usługi finansowe stanowiły przeciwwagą dla spadających wpływów. Czy nam się to uda, czy stworzymy model poczta/bank, czy osiągniemy poziom dwudziestu kilku procent to jest ryzyko i niewiadoma rynku.

Ile Pocztowy mógłby pozyskać z IPO? Ostatnia wycena banku to 600-700 mln zł.

Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Ostrożny byłbym z wycenami. Jednocześnie jeszcze raz podkreślam, że tego typu pytania są przedwczesne bo na razie sam pomysł ewentualnego debiutu banku to dość odległa perspektywa.

Zastanawiam się jaki jest potencjał rozwoju, po dokapitalizowaniu i po wejściu na giełdę?

Dokapitalizowanie w ciągu najbliższych kilkunastu miesięcy o 100 mln zł pozwoli kontynuować dynamikę rozwoju. Co dalej? Wszystko w rękach zarządu Pocztowego. Tak jak już powiedziałem, giełda nie jest celem samym w sobie.

A jaki pomysł ma Poczta na sprzedaż produktów finansowych? Czy będzie oferowała własne produkty z fabryki Banku Pocztowego, czy stanie się pośrednikiem, jakim obecnie częściowo jest.

Czy będąc fabryką musimy odcinać się od pośrednictwa? Nie sądzę. Sieć Poczty to świetny kanał dystrybucji. Z tego można ciągnąć odpowiednie zyski. Ryzyko pojawia się wtedy, gdy mamy swój produkt i nagle okazuje się, że konkurujemy produktem zewnętrznym. Trzeba to uregulować, żeby mieć przejrzyste zasady.

Mając tak rozległą sieć moglibyście wpuszczać inne produkty, których Pocztowy nie ma w ofercie.

Oczywiście. Takie koncepcje już się pojawiały, żeby otworzyć sieć, stworzyć grupę różnych produktów, nie tylko finansowych i żyć z prowizji. To jest jakaś opcja. Mamy przed sobą trudny czas, kiedy Poczta będzie musiała dokonywać trudnych wyborów w niekomfortowych warunkach finansowych. My nie możemy pozwolić sobie ani na eksperymenty, ani próby w dłuższym horyzoncie. Pojawi się oczywista sprzeczność: czy ograniczyć coś co daje doraźne przychody, czy inwestować w perspektywiczne projekty. To jest kwestia rezygnacji z czegoś co nam teraz zapewnia pieniądze na działalność i restrukturyzację na rzecz usług finansowych, które w perspektywie dają szansę osiągnięcia odpowiednich wolumenów i strumieni przychodów, większych niż obecnie sprzedaż np. proszków do prania.

Mirosław Markiewicz, wiceprezes Poczty Polskiej
Zobacz więcej

Mirosław Markiewicz, wiceprezes Poczty Polskiej

Cały artykuł znajdziesz w e-wydaniu „Pulsu Biznesu”

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Poczta też chciałaby na giełdę