Polak-Chińczyk dwa bratanki?

Adam Machaj vel Mahan Tang
opublikowano: 26-02-2013, 12:50

Kiedy chińskie „tak” znaczy „nie” oraz jak zareagować na pytanie „Czy już dzisiaj jadłeś”? Polski bloger, mieszkający na co dzień w Chinach przypomina 5 najważniejszych różnic kulturowych między Polakami i Chińczykami.

Wyświetl galerię [1/5]

"Czy już dzisiaj jadłeś?" to u Chińczyków powitalne pozdrowienie, a nie zaproszenie na posiłek (FOT. iStock)

Sama znajomość języka chińskiego to jeszcze za mało, by z Chińczykiem się porozumieć.

1.    Tak czy nie? To niby taki prosty wybór. Czasem, aby ułatwić odpowiedź, zaznaczamy: „...ale proszę Cię, odpowiedz tylko „tak” lub „nie”. Bardzo ułatwia to  sprawę. W Chinach niekoniecznie. O ile ludzie z europejskiego kręgu kulturowego słowo „tak” rozumieją jako wyrażenie aprobaty i zgody, a słowo „nie” przyjmują za dezaprobatę i negację, to w kulturze chińskiej słowa te nie zawsze muszą mieć właśnie takie znaczenie. „Nie” to przecież odmowa, a gościom się nie odmawia. Dlatego w przekonaniu chińskiego brata będzie należało zawsze powiedzieć „tak”. Jeżeli to „tak” znaczyło prawdziwe „tak”, to w porządku.  Jeżeli jednak to „tak” oznaczało „nie”, to Chińczyk po prostu nie odbierze naszego telefonu, lub w inny sposób zasygnalizuje swoje zdanie.

2.    Pić czy nie pić? Oto jest pytanie. Ta parafraza Hamleta w Chinach nabiera nowego znaczenia. Kiedy zapraszamy, lub jesteśmy zaproszeni przez Chińczyka na picie (alkoholu) nie zawsze będzie to miało polski „przebieg”. Musimy pamiętać, że zaproszenie na przysłowiową wódkę oznacza zaproszenie na dość wystawną kolację z wódką. Nic nie może obyć się tu bez dużej ilości jedzenia. Postawienie na stole samej wódki byłoby tu dużym nietaktem. Trzeba zaznaczyć, że Chińczycy nie popiją, a co do ich zdolności spożywania alkoholu, to naprawdę jest z tym różnie.

3.    Czy już dzisiaj jadłeś? - często zapyta Cię Chińczyk. Na początku mojego pobytu w Chinach odbierałem to jako zaproszenie na obiad czy kolację. Jednak to tylko coś w rodzaju naszego „jak się dziś miewasz?”. Nie powinniśmy odpowiadać przecząco na to pytanie, bo nie o sam fakt czy już dziś jedliśmy w nim chodzi. Chińczycy tłumaczą to biedą, jaka w przeszłości panowała w Chinach i za której czasów zrodziło się to pozdrowienie. Miało ono wówczas znaczenie dosłowne, jednak dziś to już tylko zwykłe pozdrowienie.

4.    Odcienie koleżeństwa. Jeżeli w Chinach poznamy swoją drugą połówkę i po kilku spotkaniach coś zaiskrzy, a nasza wybranka/wybranek postanowi przedstawić nas swoim rodzicom mówiąc „mama, tata to jest moja koleżanka/mój kolega...” to możemy z dużą dozą pewności odczytywać to jako „mamo, tato,  oto wasz przyszły zięć/synowa”.

5.    „Nie stracić twarzy”. Chińczycy sami bardzo wyczuleni są na tak zwaną „utratę twarzy”. Znaczy to tyle, że wszelkie wpadki są uznawane za totalną kompromitację i im większa grupa osób się o nich dowie, tym trudniej będzie się Chińczykowi z tego otrząsnąć. Sprawy, które nam, Europejczykom wydają się błahe, dla Chińczyka mogą być to już powodem rozchorowania się na nerwice przewlekłą (patrz liczba samobójstw w krajach Dalekiego Wschodu). Ze względu na ten tok myślenia Chińczycy będą również unikać wszelkich sytuacji, które mogłyby nas zestresować. Zwłaszcza, że przyczynienie się do „utraty twarzy” gościa może być przyczyną utraty twarzy przez samego gospodarza. Nie usłyszymy więc od Chińczyka, że jesteśmy kiepskimi pracownikami, że mówimy słabo po chińsku czy angielsku, lub, że robimy coś źle. Ewentualne uwagi będą zawsze artykułowane w sposób „a może zmieniłbyś metodę”, „ja myślę, że jeżeli robiłbyś to w ten sposób, to robiłbyś to jeszcze lepiej”.

Te wymienione powyżej różnice są częstym przyczynkiem do nieporozumień. Właśnie z tego powodu problem zrozumienia kultury ludzi Dalekiego Wschodu jest tak często podnoszony przez ekspertów biznesowych, szkolących europejskich przedsiębiorców zainteresowanych Chinami i innymi krajami Azji.

Adam Machaj vel Mahan Tang, lat 35, szczecinianin od ponad sześciu lat związany z Chinami, od dwóch lat mieszka w Tianjin. Prowadzi bloga Raport z Państwa Środka.


Tekst powstał we współpracy z portalem Agoda.pl, który oferuje duży wybór hoteli w Pekinie i w całych Chinach dla wszystkich planujących podróż w tym kierunku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Machaj vel Mahan Tang

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Po godzinach / Polak-Chińczyk dwa bratanki?