Polscy programiści omijają X Windows

Kamil Kosiński
opublikowano: 2001-07-02 00:00

Polscy programiści omijają X Windows

Standardowe aplikacje biznesowe przeznaczone dla systemu Linux produkuje zaledwie kilka polskich firm. Te, które się na to zdecydowały, często jednak nie oferują oprogramowania pracującego w trybie graficznym.

Większość polskich producentów oprogramowania tworzy aplikacje dla niezbyt dużych przedsiębiorstw. Dlatego nawet jeśli ich produkty mają wersje sieciowe, to bazują na systemach operacyjnych Microsoft Windows NT/2000. W ramach różnych programów partnerskich Microsoft wspiera zresztą tworzenie aplikacji na swoje platformy. Na preferencyjnych warunkach sprzedaje współpracującym z nim firmom narzędzia programistyczne i zapewnia pomoc konsultantów. Teoretycznie Linux mógłby znaleźć zastosowanie w projektach podobnych do tych, które wykorzystują Windows NT/2000. Aby do tego doszło, polscy producenci oprogramowania muszą jednak zaproponować klientom produkowane seryjnie aplikacje biznesowe wykorzystujące ten system. Dotychczas zrobiły to jednak dosłownie pojedyncze domy software’owe. Kilka następnych firm tworzy zaś aplikacje linuxowe na specjalne zamówienia. Nie mogą one liczyć na jakiekolwiek wsparcie techniczne, jakiego udziela Microsoft w przypadku projektowania aplikacji dla Windows, a mimo to uważają, że inwestycje w tworzenie oprogramowania dla Linuxa się opłacają.

— Przy tworzeniu aplikacji, specjalne wsparcie ze strony producenta systemu operacyjnego nie jest nam potrzebne. Nie lekceważę oczywiście pomocy udzielanej przez Microsoft jego partnerom. W programach partnerskich tej firmy bazy danych i narzędzia programistyczne trzeba jednak kupić. Nawet jeśli więc w przypadku Linuxa na tworzenie aplikacji poświęcimy więcej własnej pracy, to całkowite koszty stworzenia nowej aplikacji będą niższe — uważa Paweł Perz, wiceprezes spółki HS Partner Pro-Test, która dostarczyła oprogramowanie linuxowe m.in. do hotelu Jan III Sobieski i trzech Hoteli 500.

Dominuje tryb znakowy

Seryjnie produkowane w Polsce aplikacje linuxowe nie zawsze tworzone są z myślą o pracy w tzw. X Windows, czyli trybie graficznym tego darmowego systemu operacyjnego. Ich producenci nie zgadzają się jednak z opinią, iż jest to wada.

— Nawet w środowskach innych niż Linux aplikacje pracujące w trybie graficznym nie są tak powszechne, jak się na pozór wydaje. Klienci z reguły nie mówią, czy chcą programu pracującego w jakichkolwiek okienkach czy też w trybie znakowym. Określają tylko efekt, który chcą osiągnąć dzięki zakupowi oprogramowania. W naszym przypadku tryb graficzny z obsługą przez ekran dotykowy wykorzystywana jest w programach do bezpośredniej obsługi gości, w recepcjach i restauracjach. Tryb znakowy stosuje się tam, gdzie najważniejsza jest szybkość przetwarzania danych, w księgowości, magazynach i programach do rozliczania kosztów gastronomii. Nawet najwiekszy światowy producent oprogramowania dla hoteli, aplikacje graficzne tego ostatniego typu oferuje wyłącznie w wersjach znakowych — tłumaczy Paweł Perz.

Nasi rozmówcy dodają, że praca w trybie znakowym umożliwia uruchamianie aplikacji linuxowych na komputerach, które są za słabe do uruchomienia współczesnych wersji systemów operacyjnych z rodziny Windows.

— Nasze oprogramowanie w wersjach na wszystkie platformy systemowe oferujemy wyłącznie w wersjach pracujących w trybie znakowym. Dzięki temu może ono pracować nawet na komputerach z procesorami 386 i 486. Na co dzień już się o nich nie pamięta, ale takie maszyny wciąż są eksploatowane. Zdobyliśmy kilku klientów również dlatego, że wybierając nasze aplikacje nie musieli kupować nowych komputerów — zapewnia Ewa Szymańska-Małolepsza, dyrektor ds. handlowych w spółce Tres, której udało się sprzedać linuxową wersję pakietu Trawers do 11 firm.

Różne architektury

Jednak na zakupie wydajnych komputerów można przy wykorzystaniu Linuxa zaoszczędzić i w inny sposób.

— Klienci decydowali się na wersje linuxowe także dlatego, że dają one możliwość pracy na wspólnej bazie danych. Poza tym nasz system na platformie Linux pracuje w trybie terminalowym. Oznacza to, że funkcje przetwarzania wykonywane są na serwerze, a komputer użytkownika służy tylko do wpisywania znaków i wyświetlania ekranów. W tradycyjnej sieci lokalnej dane przenoszone są z serwera do pamięci operacyjnej stacji roboczej i po przetworzeniu z powrotem przenoszone do serwera. Wydłuża to czas pracy i naraża dane na uszkodzenia— dodaje Ewa Małolepsza.