Polska spółka kupiła prawa do hitu Justina Biebera. Jest otwarta na inwestorów

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2025-05-11 20:00

Rok temu fundusz inwestujący w prawa majątkowe do utworów muzycznych został zdjęty z londyńskiej giełdy za 1,5 mld USD. Były dyrektor ZAiKS-u chce powtórzyć ten sukces nad Wisłą.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

- prawa majątkowe do jakiego utworu Justina Biebera kupiła polska spółka

- praw do utworów wykonywanych przez jaką inną gwiazdę jeszcze kupiła

- dlaczego chce dalej inwestować w autorskie prawa majątkowe

- jak wygląda rynek tantiem

- dlaczego obrót nimi się rozwija

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Niespełna pół roku po powstaniu Royalty Trade Fund Sp. z o.o. 7 ASI (RTF ASI) chełpi się kupnem majątkowych praw autorskich do utworów stworzonych przez Dynoro, Briana Tarquina, Destiny’s Child i Sashę Sirotę. Łącznie chodzi o ponad 100 utworów wykonywanych m.in. przez Beyonce (rozpoczynała karierę w Destiny’s Child) i Justina Biebera. W pakiecie praw do twórczości Sashy Siroty znajduje się bowiem przebój Justina Biebera zatytułowany „Yummy”. O tym, że warto kupić do nich prawa, zdecydował zaś Piotr Wasaty, który w latach 2010-17 był dyrektorem finansowym Stowarzyszenia Autorów ZAiKS.

ZAiKS ściąga od telewizji, radia, platform streamingowych, ale też sklepów czy fryzjerów opłaty za publiczne odtwarzanie muzyki, a następnie dzieli je na poszczególnych twórców piosenek i wypłaca im w formie tantiem. Dzięki nabyciu praw majątkowych do utworów wykonywanych przez Justina Biebera czy Beyonce tantiemy z odtwarzania tych piosenek popłyną do polskiej spółki. Nie tylko z ZAiKS-u, ale również jego zagranicznych odpowiedników. Tym samym RTF ASI stanie się zalążkiem polskiego Hipgnosis Songs Fund, notowanego przez kilka lat na giełdzie w Londynie (patrz ramka).

- Do Royalty Trade Fund mogą przystępować nowi inwestorzy, ale obecnie nie mamy planów wejścia na giełdę. To opcja do rozważenia po osiągnięciu większych aktywów i stóp zwrotu – mówi Krzysztof Rożko, prawnik zaangażowany w powstanie RTF ASI.

- Na pewno nowi inwestorzy będą mile widziani, bo każdy fundusz rozwija się dzięki inwestorom – dodaje Piotr Wasaty.

Niby fundusz, ale…

Piotr Wasaty formalnie jest prezesem Royalty Trade Zone (RTZ). To ta spółka zarządza inwestycjami RTF ASI. Jest to sytuacja podobna do występującej niegdyś w funduszach inwestycyjnych, gdy spółka asset management była odrębnym bytem od TFI. Zresztą również obecnie zdarza się, że funduszami inwestującymi w jakieś specyficzne aktywa zarządzają inne podmioty niż same TFI. Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) nie kwestionuje zresztą nazywania ASI funduszem.

- Pojęcia fundusz inwestycyjny i alternatywna spółka inwestycyjna to pojęcia ustawowo zastrzeżone. Alternatywna spółka inwestycyjna nie może używać w swojej nazwie oznaczenia fundusz inwestycyjny. W szczególności nie może ono zastępować oznaczenia ASI lub alternatywna spółka inwestycyjna. Niemniej korzystanie wymiennie z określenia fundusz i ASI w przypadku opisywania oraz reklamowania alternatywnej spółki inwestycyjnej zasadniczo nie budzi zastrzeżeń i jest dopuszczalne. Alternatywna spółka inwestycyjna w rozumieniu przepisów ustawy o funduszach inwestycyjnych jest bowiem alternatywnym funduszem inwestycyjnym – tłumaczy Jacek Barszczewski, rzecznik UKNF.

Zastrzega jednak, że przekazywane potencjalnym inwestorom informacje nie powinny sugerować, że nadzór KNF nad zarządzającymi ASI wpisanymi do rejestru i ich obowiązki są analogiczne do towarzystw funduszy inwestycyjnych i tradycyjnych funduszy inwestycyjnych (otwartych lub zamkniętych). Zaledwie pod koniec kwietnia przekonała się o tym Zenith Partners ASI, którą UKNF umieścił na liście ostrzeżeń publicznych, kierując zarazem do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Zawsze kupimy mniejszość

Dotychczasowe transakcje RTF ASI nie były duże. Były dyrektor finansowy ZAiKS-u przyznaje, że za każdy z czterech nabytych pakietów praw do tantiem RTF ASI zapłaciło po kilkaset tysięcy euro i w ramach tych transakcji uzyskało mniejszościowy udział w prawach do tantiem z kupionych utworów, wśród których są mniej lub bardziej popularne.

- Niezależnie od tego, ile będziemy mieli pieniędzy, zawsze będziemy celowali w udziały mniejszościowe w katalogach utworów wystawionych na sprzedaż. Na głowie tych, co mają prawa większościowe, jest zarządzanie katalogiem, a więc promocja i marketing utworów, a tym nie chcemy się zajmować. Poza tym np. ZAiKS wprowadził zasadę, że twórca nie może sprzedać więcej niż 50 proc. przysługujących mu praw majątkowych. Podobne regulacje obowiązują w innych krajach Unii Europejskiej - tłumaczy Piotr Wasaty.

Do śmierci i 70 lat później

Autorskie prawa majątkowe do utworów muzycznych przysługują autorom nut i słów. Wykonawca największego hitu nie otrzymuje żadnych tantiem wynikających z praw autorskich, jeśli nie jest autorem muzyki lub tekstu wykonywanego przeboju. Tantiemy wypłacane są zaś nie tylko za życia autorów, ale również 70 lat po ich śmierci (sporadycznie dłużej, ale zależy to od regulacji krajowych). Przez lata z tej ostatniej opcji mogli korzystać spadkobiercy autorów i wydawcy muzyczni. Jednak w 2014 r. pojawiła się unijna dyrektywa w sprawie zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi (w Polsce implementowana w 2018 r.) umożliwiająca swobodne zbywanie i nabywanie autorskich prawa majątkowych. To właśnie dzięki niej możliwe stało się stosowanie takiego modelu biznesowego, jaki proponuje RTF ASI. Zresztą Hipgnosis zadebiutował na londyńskim parkiecie cztery lata po powstaniu dyrektywy.

W 2014 r. pojawiła się unijna dyrektywa w sprawie zbiorowego zarządzania prawami autorskimi i prawami pokrewnymi (w Polsce implementowana w 2018 r.) umożliwiająca swobodne zbywanie i nabywanie autorskich prawa majątkowych.

- Tantiemy są atrakcyjnym źródłem dochodu z uwagi na to, że zawsze są dodatnie i charakteryzują się dość dużą stabilnością. Jeśli czyjaś twórczość była popularna, to nie zaniknie po kilku latach, a w ślad za tą popularnością idą pieniądze, czyli to ,co nazywamy tantiemami. Te ostatnie nie są zaś w żaden sposób skorelowane z rynkami finansowymi – tłumaczy Piotr Wasaty.

Standardem w umowach ZAiKS-u, jak też jego zagranicznych odpowiedników są klauzule inflacyjne wpisywane do umów z podmiotami, które płacą za publiczne odtwarzanie muzyki. W dużej mierze dlatego przychody z praw autorskich, jakie osiągnął ZAiKS w 2024 r., były o 47 proc. wyższe niż w przedpandemicznym roku 2019 i po raz pierwszy przekroczyły 600 mln zł. Według danych CISAC-u globalnie było to wtedy 13,09 mld EUR (danych za rok 2024 jeszcze nie ma).

Wytwórnie lubią trzycyfrowe stopy zwrotu

Obrót prawem do tantiem rozwija się dlatego, że choć autor słów lub muzyki do piosenki ma gwarancję wieloletnich wypłat z tego tytułu, to ich skala nie jest jednak pewna. Może też potrzebować większej gotówki, na którą z tantiem musiałby czekać kilka lat. Pojawiają się więc transakcje zbycia autorskich praw majątkowych tylko na pewien czas. Standardem stały się umowy 10-letnie, po których prawo do tantiem wraca do ich pierwotnego właściciela.

Równie dobrze autorskie prawa majątkowe mogą być jednak sprzedawane dożywotnio, co pozwala nowym właścicielom czerpać z nich korzyści do 70 lat po śmierci autora. Tendencję do dożywotniej sprzedaży autorskich praw majątkowych mają wytwórnie muzyczne.

- Wydawcy lubią trzycyfrowe stopy zwrotu w ciągu roku, dwucyfrowe już mniej. Stąd mają skłonność do sprzedaży praw do całych katalogów utworów, by uzyskane pieniądze zainwestować w wypromowanie nowych przebojów, które w pierwszym okresie ponownie będą przynosić trzycyfrowe stopy zwrotu. Natomiast dla inwestorów finansowych dwucyfrowe stopy zwrotu są nadal atrakcyjne – opowiada Piotr Wasaty.

Sam ma już w tym zakresie doświadczenie. W 2020 r. w ramach spółki RTZ nabył prawa do tantiem wyjściowo przysługujących Arturowi Gadowskiemu i Piotrowi Koncy związanym z zespołem Ira oraz Tomaszowi Lubertowi, twórcy zespołu Virgin, w którym karierę zaczynała Dorota Rabczewska, znana jako Doda. Każdy z tych katalogów kosztował 30-40 tys. EUR.

- W ciągu czterech lat inwestycja ta przyniosła niemal 72 proc. zysku, a więc średniorocznie ponad 14 proc., w przedziale 8-32 proc. rocznie. Paradoksalnie jednak nabycie katalogu zachodnich utworów jest łatwiejsze, bo handel prawami autorskimi jest tam bardziej rozwinięty i płynny – zapewnia Piotr Wasaty.

To jest prawdziwy gigant

Potentatem w inwestowaniu w majątkowe prawa autorskie jest brytyjska Recognition Music Group. Dysponuje udziałem w prawach do tantiem ponad 45 tys. piosenek i nagrań, wykonywanych przez m.in. przez takich artystów, jak Red Hot Chili Peppers, Fleetwood Mac, Neil Young, Eurythmics, Justin Bieber, Shakira i Journey. Powstała zaledwie w marcu 2025 r. firma jest bezpośrednim następcą Hipgnosis Songs Fund, który w lipcu 2018 r. zadebiutował na londyńskiej giełdzie. W lipcu 2024 r. skończyła się jednak jego giełdowa kariera po tym, jak za 1,47 mld USD został wykupiony przez fundusz private equity Blackstone. Nie był to jedyny chętny. Firma muzyczna Concord, wspierana przez Apollo Global Management, oferowała za Hipgnosis 1,4 mld USD i została przelicytowana.