Polski kapitał nie odbije banków

opublikowano: 06-12-2013, 00:00

W nocy z wtorku na środę odeszła do historii idea udomowienia polskich banków. Cios zadał jej BNP Pariba

Po intensywnych negocjacjach wczoraj o godz. 1 w nocy przedstawiciele BNP Paribas i Rabobank International dobili targu w sprawie sprzedaży BGŻ. Za 4,2 mld zł Francuzi przejmują jedenasty bank w kraju. Po połączeniu z BNP Paribas Polska (dawny Fortis) wskoczą na siódmą pozycję, a Rabobank będzie miał z czego zapłacić 774 mln EUR kary za manipulowanie stopą LIBOR. Słowem wszyscy są zadowoleni. Oprócz Pekao, Santandera i PZU, którzy zostali przelicytowani. Największym przegranym są jednak zwolennicy udomowienia polskich banków, czyli zwiększania udziałów krajowego kapitału w sektorze. Po tym jak dwa lata temu Santander zgarnął BZ WBK sprzed nosa PKO BP, i to mimo zaangażowania najważniejszych postaci ze świata polityki i biznesu, sprzedaż BGŻ Francuzom to kolejna, i chyba już ostatnia, porażka zwolenników repolonizacji sektora.

Z naszych informacji wynika, że w udomowienie BGŻ również zaangażowali się przedstawiciele rządu oraz nadzoru finansowego. Tym razem wydawało się, że mają w rękach mocniejsze argumenty niż dwa lata temu, i Rabobank musi się z nimi liczyć. Wystawiając BGŻ na sprzedaż, Holendrzy złamali zobowiązania inwestorskie wobec nadzoru złożone rok temu po przejęciu pełnej kontroli nad bankiem. Komisja Nadzoru Finansowego (KNF) miała wszelkie powody, by dyscyplinować inwestora. Mogła też, i próbowała, grać na innej nucie. Choć holenderski inwestor już kilka lat temu stracił dumny rating „potrójne A”, to jednak wciąż jest on wyższy niż przeciętnie w europejskim sektorze bankowym. Nadzór powiedział, że nie zaakceptuje oferty z banku pochodzącego z kraju o niższym ratingu niż Polska oraz od banku ocenianego niżej niż Rabobank.

Były też twarde argumenty finansowe. W końcowej fazie oferta PZU przekraczała 4 mld zł. Ciut mniej, niż zaoferowali Francuzi, ale PZU przekonywał sprzedawcę, że w pakiecie wnosi wartość dodaną, którą jest szybkie załatwienie spraw w KNF. Wszystko na nic. Pod pretekstem ratingu można było odprawić węgierski OTP, który latem startował do BGŻ (Węgry mają niższą notę niż Polska), ale nie BNP Paribas, który ma ocenę A+, podczas gdy Rabobank AA-.

— Jeden silny inwestor zostaje zastąpiony przez jeden z największych i najmocniejszych banków w Europie. Trudno o lepszą informację dla nadzoru rynkowego — mówi osoba zbliżona do transakcji.

Jednak nadzór najwyraźniej się nie cieszy. „Będziemy weryfikować powody, dla których grupa Rabo zdecydowała o zmianie strategii obecności na polskim rynku. Zarówno przy tym, jak i w procesie oceny ewentualnego wniosku BNP Paribas, będą brane pod uwagę m.in. wyniki przeglądu jakości aktywów banków ze strefy euro, który w przyszłym roku przeprowadzi EBC” — czytamy w komunikacie KNF.

Czy KNF może zablokować transakcję? — Kiedy Santander kupił BZ WBK, też pojawiały się takie opinie, tymczasem proces uzyskiwania pozwoleń poszedł wyjątkowo gładko — przypomina przedstawiciel jednego z banków.

— Transakcja przebiegała w sposób transparentny. Oferta BNP Paribas nie była najwyższa [przebił ją Santander, ale został odrzucony — red.]. W tego typu negocjacjach liczy się też moment wejścia w rozmowy, czasem decydują umiejętności, czasem po prostu przypadek — mówi osoba zbliżona do negocjacji. Zwolenników udomowienia pociesza.

— Przed nami jest jeszcze kilka potencjalnych transakcji: Millennium, Bank BPH, może nawet mBank. Przegrana PZU oznacza także, że w łeb biorą plany przejęcia Aliora, które ponoć było już „umówione” z KNF i Carlo Tassarą, i połączenia go z BGŻ.

WYWIAD ZE STEFAANEM DECRAENEM, SZEFEM MIĘDZYNARODOWEJ BANKOWOŚCI DETALICZNEJ W BNP PARIBAS

To są dwa komplementarne banki

„Puls Biznesu”: Zapłaciliście dość wysoką cenę za BGŻ — 4,2 mld zł. Co takiego interesującego jest w tym banku, że zalicytowaliście tak wysoko? A może to cena skokowego powiększenia udziału w rynku?

Stefaan Decraene:
Jest kilka powodów, dla których zdecydowaliśmy się kupić BGŻ. Polska to atrakcyjny rynek, bardzo dobrze poradziła sobie z kryzysem, a prognozy wzrostu PKB na najbliższe lata są całkiem dobre. Łącząc BGŻ z BNP Paribas Polska, stworzymy komplementarny, uzupełniający się bank. BGŻ jest mocny w agrobiznesie, ma dobrą platformę internetową. BNP Paribas ma kompetencje w kredytach konsumpcyjnych. Trzeci powód jest taki, że bank dołączy do międzynarodowej grupy BNP Paribas, działającej w ponad 80 krajach. Powstanie siódmy co do wielkości bank w Polsce z udziałami w rynku wynoszącymi nieco poniżej 5 proc. Jeśli chodzi o cenę, to w porównaniu z innymi tego typu transakcjami nie jest ona wysoka. Tylko w jednym przypadku — Nordea Banku — wskaźnik cena do wartości księgowej był nieco niższy, ale myślę, że nie można porównywać tych dwóch transakcji.

Jakie są główne synergie wynikające z połączenia BGŻ i BNP Paribas?

W momencie zamknięcia transakcji mamy dwa komplementarne banki. Posiadamy know-how i produkty consumer finance, które możemy zaoferować klientom BGŻ. BGŻ ma natomiast pełną ofertę produktów bankowych, które uzupełniają paletę produktową BNP Paribas. Widzimy duże możliwości osiągania synergii przychodowych dzięki rozwijaniu sprzedaży krzyżowej. Po drugie, połączony bank stanie się częścią grupy BNP Paribas z bardzo mocnymi międzynarodowymi kompetencjami, które w przełożeniu na lokalne rynki mogą przynieść klientom dużą wartość dodaną.

Kiedy połączycie banki?

Chcielibyśmy zakończyć transakcję w ciągu czterech-sześciu miesięcy. Jeśli chodzi o proces połączenia, to jest jeszcze za wcześnie, żeby mówić o terminach.

Jak połączenie wpłynie na zatrudnienie w bankach?

Patrzymy na tę sprawę z perspektywy szans, jakie daje połączenie banków. Dla nas jest to historia wzrostu, rozwoju, powiększania kompetencji. Banki się uzupełniają, jest stosunkowo mało obszarów, gdzie bezpośrednio konkurują ze sobą.

Razem sieć połączonych banków ma ponad 600 placówek. Zamierzacie utrzymać tę liczbę?

Oczywiste jest, że chcemy zoptymalizować sieć tak bardzo jak to jest możliwe, widząc, że obie sieci dobrze się uzupełniają. Ale jest jeszcze za wcześnie, żeby powiedzieć, w jakim kierunku pójdziemy.

Czy BNP Paribas jest zainteresowany kolejnymi akwizycjami w Polsce? Jaki udział w rynku chcecie osiągnąć?

Najpierw zamknijmy tę transakcję. Jeśli chodzi o udziały rynkowe, to nasze ambicje są oczywiście większe niż 5 proc., szczególnie w obszarach, w których jesteśmy specjalistami, np. w ramach globalnej działalności finansowania eksportu i firm o zasięgu międzynarodowym. Tu jesteśmy w stanie zaoferować bardzo dobrą jakość usług. Na lokalnym rynku chcemy zająć znaczącą pozycję w agrobiznesie, w finansowaniu małych i średnich firm i w kredytach konsumpcyjnych.

Kiedy BNP Paribas uruchomi w Polce mobilny Hello Bank?

Jednym z powodów, dla którego zainteresowaliśmy się BGŻ, jest platforma internetowa Optima. To, jak ją rozwijać i wykorzystać, jest podstawową kwestią w najbliższej przyszłości. Jej funkcjonalności są natomiast bardzo komplementarne z rozwiązaniami, jakie stosujemy w Hello Banku na innych rynkach. Więcej na temat uruchomienia banku będziemy mogli powiedzieć w kolejnych miesiącach.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane