Polski Ład: Wtykają mu szpilki – to nie ludzie, to wilki

opublikowano: 29-07-2021, 20:00

Telewizyjne spoty zmasowanej kampanii forsującej Polski Ład (PŁ) wieszczą, że po jego zaprowadzeniu przez władców z PiS zapanuje w naszym kraju powszechna szczęśliwość.

W każdym razie są tego absolutnie pewni wypowiadający się w telewizji Jacka Kurskiego emeryci. Premier Mateusz Morawiecki do PŁ zalicza już każdą kładkę budowaną nad rzeką, ale jeszcze bardziej uwznioślił się minister Andrzej Adamczyk, który kategorią PŁ obejmuje nawet obiekty… ukończone. Zgodnie z jego wykładnią inwestycja rozpoczynana lata temu może nie wiedziała, że jakiś tam PŁ rządząca partia kiedykolwiek wymyśli, ale już wtedy była jego elementem. Trudno uniknąć skojarzenia z molierowskim panem Jourdain, który nie miał pojęcia, że od przeszło 40 lat mówił prozą.

Świetlany PŁ spotyka jednak niewdzięczność podobna, jak niegdyś prezesa Ryszarda Ochódzkiego w „Misiu”. Tytuł przypomina, jak postrzegał to Wacław Jarząbek, trener drugiej klasy w klubie Tęcza. Dla PŁ fundamentalnym, najpilniejszym i najtrudniejszym progiem po stronie kosztowej jest projekt ogromnej nowelizacji ustaw podatkowych. 26 lipca Ministerstwo Finansów opublikowało wersję wyjściową, liczącą aż 226 stron. Założono, że po błyskawicznych konsultacjach zmieniony jedynie kosmetycznie projekt zostanie szybko przyjęty przez Radę Ministrów, natychmiast trafi do Sejmu – ze skierowaniem do pierwszego czytania od razu w komisji – i już 11 sierpnia zostanie przez pierwszą izbę uchwalony. Szybko się jednak okazało, że takie tempo to polityczna mrzonka, wobec zmasowanej krytyki bardzo wielu szczegółowych rozwiązań konsultacje zostały przedłużone do 30 sierpnia. Powodem oficjalnym są „sygnały płynące z rynku”. Ciekawe, czym finalny projekt wniesiony przez rząd we wrześniu będzie się różnił od wstępnego ministerialnego. Pewnym punktem odniesienia mogą być efekty konsultacji Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności, który między wersją wyjściową z 26 lutego a przekazaną 30 kwietnia do Brukseli faktycznie się zmienił, ale głównie… dwukrotnie spęczniał, z 232 stron do aż 498. Gdyby podobną ścieżką poszła i tak już niezwykle skomplikowana nowelizacja podatkowa, byłby to prawdziwy koszmar.

Nadprogramowe posiedzenie Sejmu 11 sierpnia miało zostać poświęcone właśnie podatkowemu pakietowi PŁ. Jego porządek na razie jest całkowicie pusty, zapisano jedynie hipotetycznie rozpatrzenie uchwał Senatu wobec różnych wcześniejszych ustaw. Obecnie zatem na punkt główny wyrasta zmiana ustawy o radiofonii i telewizji, czyli nakazana przez Jarosława Kaczyńskiego rozprawa ze znienawidzonym za krytycyzm wobec władców kanałem TVN24.

Jarosław Kaczyński przygarnął na listy przystawki, które samodzielnie by do Sejmu nigdy nie weszły, ale niewdzięcznicy kąsają z różnych stron – raz Zbigniew Ziobro, drugi raz Jarosław Gowin…
Andrzej Hulimka / Forum

W tej sprawie PiS różni się jednak od Porozumienia Jarosława Gowina, wicepremier niezmiennie deklaruje, że jego przystawka nie poprze restrykcyjnej wersji przeforsowanej we wtorek w pierwszym czytaniu komisyjnym. Notabene w klubie PiS nie ma również zgody co do podatkowego pakietu PŁ i taki jest najprawdziwszy powód rozciągnięcia konsultacji w czasie. Jeśli obóz władzy nie osiągnie wewnętrznego porozumienia, to najwyżej „misiowo” oznajmi, że oczko mu się odlepiło, temu ładu…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane