Polski nowy ład ustali epidemia

opublikowano: 17-03-2021, 20:00

Przekazanie społeczeństwu fatalnych wieści o ogólnopolskim niemal lockdownie władcy rozegrali standardowo – jako herold złej nowiny wystawiony został osamotniony minister Adam Niedzielski.

Gospodarzem rozporządzeń Rady Ministrów w sprawie zakazów/nakazów jest oczywiście premier, ale Mateusz Morawiecki akurat przebywał w środę w Paryżu. Ciekawe, że gdy 5 lutego oznajmiano czasowe złagodzenie restrykcji od weekendu walentynkowego, okazji do zdobycia wizerunkowych punktów premier nie przepuścił, a dodatkowo podłączyli się do kamer dwaj wicepremierzy, Jarosław Gowin i Piotr Gliński. Co potwierdza, że sukces – nawet tak iluzoryczny, jak np. otwarcie na trochę teatrów czy niewielkich kin – ma wielu rządowych ojców, natomiast porażka staje się półsierotą, tylko minister zdrowia wyprzeć się jej nie może.

Niewielkie kina znowu muszą się zamknąć, natomiast kombinaty w ogóle się w lutym nie uruchomiły, dzięki czemu przynajmniej uniknęły dodatkowych kosztów sprowadzenia niewyświetlonych filmów.
Bartlomiej Kudowicz / Forum

Rozciągnięcie paraliżu wielu usług z czterech województw na szesnaście, czyli wszystkie, było przepowiadane. Zbiorowy stres i przygnębienie społeczeństwa osiągnęły już takie rozmiary, że rządowe zakazy przestały szokować. Co najwyżej zaskoczył termin, kij władców nie darował już weekendowi, restrykcje wchodzą w życie o północy z piątku na sobotę 19/20 marca. Zgodnie z tradycją tzw. dobrej zmiany, konkretne rozporządzenie opublikowane zostanie w Dzienniku Ustaw w piątek, czyli z kilkugodzinnym vacatio legis. Zamykane podmioty prowadzące od miesiąca działalność otrzymały dwie doby na przygotowanie kolejnego zamknięcia, na razie do poświątecznego piątku 9 kwietnia. Wielką niezgodę społeczną wywołuje stosowanie przez władców odpowiedzialności zbiorowej. Przecież wskaźniki zakażeń rozkładają się bardzo nierówno nie tylko w skali kraju, lecz poszczególnych województw. Generalną akceptację społeczną zyskało w ubiegłym roku epidemiczne różnicowanie trzema kolorami, odpowiadającymi trzem poziomom zagrożenia, powiatów. Niestety, w tym roku władcom znacznie wygodniej operować całymi województwami, a najwygodniej oczywiście całym państwem, nie mają zamiaru analizować rzeczywistego stanu epidemii w przekroju terytorialnym.

Z terminem wejścia w życie paraliżu ogólnopolskiego wiąże się pewien ciekawy wątek. Sobota 20 marca to ostatni dzień kalendarzowej zimy i zarazem pierwszy astronomicznej wiosny, od czasu do czasu zdarza się taka jednodniowa rozbieżność. Wypada jednak przypomnieć, że właśnie na ten zimowo-wiosenny dzień zaplanowane zostało epokowe wydarzenie, mianowicie konwentykiel (organizowany oczywiście zdalnie) Prawa i Sprawiedliwości. Przewodnia partia, tym razem występująca bez obu krnąbrnych przystawek, ma ogłosić tzw. Polski Nowy Ład (PNŁ), czyli perspektywę narodowej szczęśliwości pod jej rządami co najmniej przez najbliższą dekadę. Skrywany w głębokiej tajemnicy PNŁ (ale nie dla „Pulsu Biznesu”, jego fundamenty opublikowaliśmy już 29 stycznia) ma się oficjalnie objawić w sobotę o godz. 11, na razie partyjny portal jest kompletnie pusty, tyka jedynie zegar odliczający z dokładnością co do sekundy czas do objawienia. Konwentykiel trafia kalendarzowo fatalnie, gdy społeczeństwo zacznie oswajać się z czarną perspektywą już drugiej Wielkanocy. Trudno przypuszczać, aby w takich okolicznościach kogoś pociągał abstrakcyjny PNŁ, rzecz jasna poza samym twardym elektoratem rządzącej partii. To dosyć pechowa koincydencja terminowa, że użyję tu ulubionego zwrotu Mateusza Morawieckiego. Z drugiej jednak strony – odłożenie konwentyklu na lepsze czasy mogłoby zostać uznane za kapitulanctwo i podwinięcie politycznego ogona…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane