Polskie faksymile podbijają świat

  • Ewa Bednarz
opublikowano: 01-10-2021, 14:47

Większość faksymilowych firm skupia się na wydawaniu dzieł ładnych i dostępnych. Artur Sobolewski i Bartłomiej Feluś, współwłaściciele Domu Emisyjnego Manuscriptum, postanowili, że będą wydawali najważniejsze i najcenniejsze księgi świata – istotne dla całej ludzkości. Ściśle limitowane wydania ksiąg sprzed kilkuset lat to nie tylko atrakcja dla kolekcjonerów, bibliofilów i pasjonatów historii, lecz także dla miłośników sztuki i inwestorów.

Metoda:
Metoda:
Planując wydanie księgi lub biorąc ją w dystrybucję, zawsze się zastanawiamy, czy pozycja pokazywana w różnych rejonach świata będzie tak samo atrakcyjna. Dzięki temu możemy jeździć z jedną wystawą po całym świecie – mówią Artur Sobolewski i Bartłomej Feluś, właściciele Domu Emisyjnego Manuscriptum.
Marek Wiśniewski

We Włoszech czy Hiszpanii wydawane są faksymile dzieł ważnych tylko dla rynku lokalnego.

– My, planując wydanie księgi lub biorąc ją w dystrybucję, zawsze się zastanawiamy, czy pozycja pokazywana w różnych rejonach świata będzie tak samo atrakcyjna. Dzięki temu możemy jeździć z jedną wystawą po całym świecie – twierdzi Artur Sobolewski, prezes Domu Emisyjnego Manuscriptum.

Z takim założeniem powstał cykl siedmiu cudów świata. Kolekcja ksiąg, z których dwie Dom Emisyjny Manuscriptum dystrybuuje, a pięć wydał sam. W kolekcji znajduje się m.in. najcenniejsza księga świata – „Kodeks Leicester Leonarda da Vinci”, który został kupiony 26 lat temu przez Billa Gates’a za prawie 31 mln USD, a dzisiaj jego wartość jest szacowana na 52 mln USD.

Tajemnicza księga

Unikaty:
Unikaty:
Wydawane przez Manuscriptum księgi są niepowtarzalnymi i wyjątkowymi dziełami sztuki, których nie można nazwać jedynie replikami. Faksymile są bowiem wiernymi, naukowymi kopiami oryginałów, precyzyjnie oddającymi ich wygląd, a w przypadku niektórych dzieł, także zapach.
materiały prasowe

Drugim takim dziełem jest manuskrypt, o którym w Polsce niewiele osób wie, choć jest to najbardziej tajemnicza księga świata odkryta przez Polaka 109 lat temu.

– Wszędzie, gdzie ją prezentujemy, budzi wielkie emocje. W tym roku prawdopodobnie kończy 600 lat, a nie umiemy jej odczytać. Naukowcy odkryli, że zawiera prawdopodobnie 170 tys. liter, które układają się prawdopodobnie w 35 tys. słów. Nawet jedno zdanie nie zostało jednak przetłumaczone – mówi Artur Sobolewski.

Księgę odkrył w 1912 r. Michał Wojnicz, członek założonej przez Ludwika Waryńskiego Międzynarodowej Socjalno-Rewolucyjnej Partii Proletariat, który po różnych perypetiach i zsyłce na Syberię osiadł w Nowym Jorku i został znanym antykwariuszem. Skupował m.in. księgi od upadających zakonów, restaurował je i sprzedawał. Tajemnicza księga, która trafiła w jego ręce, została więc nazwana jego nazwiskiem.

– Po II wojnie światowej księgę chciał rozszyfrować Alan Turing, ojciec sztucznej inteligencji, którego nazwisko łączy się z Enigmą, ale poległ. FBI,CIA, KGB badały księgę, a ostatnio nawet IBM zatrudnił speców od sztucznej inteligencji, którzy stworzyli specjalne oprogramowanie, porównywali jej pismo ze wszystkimi językami świata i nie znaleźli żadnej korelacji – opowiada Artur Sobolewski.

Według badaczy język manuskryptu nie ma prawa istnieć, ale jednak jest językiem, bo ma melodię, dynamikę, rytmikę, powtarzalność słów, czyli cechy charakterystyczne dla każdego języka.

– Konstelacje gwiazd, które się w niej znajdują, też nie mają ziemskiego punktu odniesienia, wydaje się jakby autor był na innej planecie. Żadna z setek roślin, które są zilustrowane, nie została jednoznacznie zidentyfikowana przez botaników. Są tam również rysunki setek kobiet, najczęściej brzemiennych, kąpiących się w różnych cieczach zielonych i niebieskich. Kropką nad „i” jest rozeta, o której niektórzy mówią, że jest to połączonych dziewięć komórek zwierzęcych, ale kiedy powstawała księga, nie istniały przecież mikroskopy. Inni twierdzą, że są to połączone zaginione światy – dodaje Artur Sobolewski.

Podbój Półwyspu Arabskiego

Targi w Abu Dhabi, maj 2021 r.
Targi w Abu Dhabi, maj 2021 r.
archiwum Domu Emisyjnego Manuscriptum

Dom Emisyjny Manuscriptum podbił serca mieszkańców Półwyspu Arabskiego, choć nie chodzi akurat o księgę Wojnicza. Rozchwytywany jest przede wszystkim manuskrypt hrabiego Rzewuskiego, który kochał Orient i już za życia był dla Arabów legendą, ponieważ pomagał im wyzwolić się spod panowania tureckiego, a do tego był postacią niezwykle barwną. Został nawet emirem. Polskie hodowle koni arabskich również jemu zawdzięczamy, bo to on pierwszy sprowadzał je do Europy i po powrocie do kraju zaczął hodować.

– Naszymi klientami są szejkowie i książęta z Arabii Saudyjskiej. Manuskrypt hrabiego Rzewuskiego o koniach arabskich, który wydaliśmy, jest wręczany jako prezent głowom państw. Mieszkańcy tych krajów często znajdują w nim swoje nazwisko lub swoich rodów, przyjaciół. To budzi w nich niezwykłe emocje. Rzewuski stworzył przecież encyklopedię wiedzy o świecie arabskim w czasach, w których nie można było nic malować rysować, ani szkicować, bo Koran tego zabraniał. Zawarte w manuskrypcie ryciny i mapy są więc dla nich bardzo cennym źródłem wiedzy. To kawałek ich dziedzictwa kulturowego – tłumaczy Bartłomiej Feluś, członek zarządu Domu Emisyjnego Manuscriptum.

Przedstawiciele wydawnictwa zostali zaproszeni m.in. do Omanu na prezentację książki przed gubernatorem najbogatszej prowincji. Kupione od nich wtedy egzemplarze trafiły do gubernatora oraz wnuka króla Arabii Saudyjskiej w trakcie pokazu koni arabskich. Był to prezent od gospodarza.

Dzieła z potencjałem wzrostu

Książę Fahad Bin Khalid Al Saud i przedstawiciele Domu Emisyjnego Manuscriptum
Książę Fahad Bin Khalid Al Saud i przedstawiciele Domu Emisyjnego Manuscriptum
Archiwum Domu Emisyjnego Manuscriptum

Nakłady wszystkich wydawanych ksiąg są ściśle limitowane – od 99 w przypadku Kopernika do 600 w przypadku manuskryptu Wojnicza. Wszystkie są certyfikowane notarialnie, aby klienci mieli pewność, że nakład się nie zwiększy.

– Chcemy jednak sprzedawać nasze produkty zawsze, więc opiekujemy się także rynkiem wtórnym. Coraz częściej się zdarza, że klienci kupują dwa takie same dzieła, jedno do kolekcji, a drugie inwestycyjnie, ponieważ ceny zawsze idą w górę. W takich przypadkach mogą liczyć na to, że jedno odkupimy. Nasze księgi nie pokazują się więc na żadnych portalach akcyjnych – podkreśla Artur Sobolewski.

Szef Domu Emisyjnego szacuje, że ceny ich wydawnictwa są o 30-40 proc niższe niż na Zachodzie. Mają więc duży potencjał wzrostu. Wiedzą też o tym klienci. Nakład też nie jest dostępny od razu. W miesiącu powstaje na ogół 5-7 egzemplarzy. Od pomysłu na wydanie księgi do realizacji wydania upływa od 10 miesięcy do dwóch lat.

– Rzewuski ma np. pięć różnych rodzajów papieru. Musimy więc wydrukować, wkleić notatki dokładnie w te same miejsca, w które on wklejał. To jest czasochłonne. To samo dotyczy Kolumba, który jest robiony tzw. metodą szczotkowania papieru. Po wydruku papier jest ścierany pumeksami, szczotkami z obu stron tak, aby wyglądał jak manuskrypt sprzed kilkuset lat – wyjaśnia Artur Sobolewski.

Szejk Saif bin Zayed Al Nahyan, wicepremier i minister spraw wewnętrznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przy stoisku Manuscriptum
Szejk Saif bin Zayed Al Nahyan, wicepremier i minister spraw wewnętrznych Zjednoczonych Emiratów Arabskich, przy stoisku Manuscriptum
archiwum Domu Wydawniczego Manuscriptum

Klienci wiedzą, że pozycje wydane przez Manuscriptum mogą sprzedać wszędzie, nie tylko w Polsce. Biblia Lutra, która kosztowała niecałe 1,5 tys. EUR, przez rok zdrożała do 2,5 tys. EUR.

– Bardzo ciekawym przykładem jest „Kaplica Sykstyńska”, której jesteśmy jedynym dystrybutorem w Polsce. To najbardziej zaawansowana kampania fotograficzna w historii ludzkości. Celem jej było stworzenie trzech ogromnych albumów ważących po 30 kilogramów, w których często w skali 1:1 pokazane są ryciny Michała Anioła. Startowa cena tego projektu wynosiła w 2017 r. 8 tys. EUR. Teraz ściągnęliśmy cztery ostatnie egzemplarze, z czego dwa są zarezerwowane, po 17 tys. EUR. W Polsce do dystrybucji było ich 50 i błyskawicznie zostały zarezerwowane – podkreśla Bartłomiej Feluś.

Nie tylko zysk

Prezentacja wydawnictw Manuscriptum w Kuwejcie
Prezentacja wydawnictw Manuscriptum w Kuwejcie
archiwum Domu Emisyjnego Manuscriptum

Ostatnio wydane „Odkrycie nowego świata Kolumba”, zawierające m.in. dziennik pokładowy podróżnika, ma otwierać kolekcję manuskryptów wybitnych żeglarzy. Kolumb był pierwszy, ponieważ to najważniejsza podróż człowieka, która odkryła drogę do nowego świata i miała wielki wpływ na geopolitykę, historię, bogactwa Europy, lecz także rzeczy przykre związane z konkwistą. W przyszłym roku Manuscriptum chce wydać manuskrypt Magellana. We wrześniu 2022 r. będzie 500-lecie jego podróży dookoła Ziemi.

– Wprawdzie Magellan wtedy już nie żył, bo zginął w trakcie podróży, ale ekipa dotarła i podróż ta kojarzy się z jego nazwiskiem – zaznacza Artur Sobolewski.

Dom Emisyjny Manuscriptum jest też dystrybutorem najbardziej niezwykłej „Księgi umarłych” – papirusu Aniego, najważniejszej księgi starożytnego Egiptu pochodzącej z czasów Ramzesa II, czyli sprzed ponad 2,5 tys. lat.

– Naszą filozofią jest wydawanie ksiąg, które są atrakcyjne nie tylko przez pryzmat inwestycji, choć inwestorzy są bardzo liczną grupą naszych klientów, lecz także przez pryzmat zainteresowań. Dzięki nim zgłębiają wiedzę, a „Księga umarłych” jest kopalnią wiedzy, do której wcześniej mieli dostęp tylko naukowcy – podkreślają właściciele Domu Emisyjnego Manuscriptum.

W świecie kolekcjonerów

Inwestycja:
Inwestycja:
Upływ czasu nie sprzyja zachowaniu ksiąg dla przyszłych pokoleń. Dlatego oryginały, niedostępne dla zwykłego człowieka, skrywane są w sejfach muzeów i prywatnych kolekcjonerów. Chcąc o nich przypomnieć szerszej publiczności, Dom Emisyjny Manuscriptum stara się je doskonale odtworzyć. Właściciele wydawnictwa podkreślają, że ich praca jest nie tylko ratunkiem dla dziedzictwa kulturowego, dzieła są także – z uwagi na ściśle limitowany nakład – formą lokaty kapitału i dywersyfikacji majątku.

Na mapie faksymilowego świata wyróżnia ich łączenie branż kolekcjonerskich. Tego nie robi nikt inny.

– Wydaliśmy księgi z osadzonymi w nich medalionami i monetami wybitymi w prawdziwych mennicach, które są domeną numizmatyków. Naszymi dystrybutorami stały się więc także firmy inwestujące w kruszce. Czasem ubieramy dzieła w jubilerskie oprawy. Kopernik w naszym portfolio ozdobiony jest 320 kamieniami, meteorytem i 24-karatowym złotem. Można go więc postawić między innymi dziełami sztuki, a nie chować na półce i prezentować tylko grzbietem. Przy Kolumbie związaliśmy się z osobami inwestującymi w rzadkie alkohole – mówi Artur Sobolewski.

Na rynek polski trafia jednak tylko część każdego nakładu. Ministerstwo Edukacji Arabskiej w czerwcu kupiło np. wszystko co wydawnictwo prezentowało na targach i włączyło do swoich zbiorów, aby pokazywać w szkołach i na uniwersytetach w Emiratach, jak wygląda historia książki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane