Polskie kluby liczą euro za piłkarzy na EURO

22-06-2016, 09:28

Pracodawcy piłkarzy grających na EURO otrzymają rekompensaty za udział swoich pracowników w turnieju.

Postępowa komercjalizacja sportu nie doprowadziła do wyeliminowania rozgrywek międzypaństwowych. Przeciwnie, zawody, w których startują reprezentacje – mistrzostwa świata czy kontynentów, igrzyska olimpijskie - cieszą się ogromna popularnością wśród kibiców, a co za tym idzie, także sponsorów. Trzeba jednak pamiętać, że sporo sportowców, szczególnie z najbardziej popularnych dyscyplin, to po prostu pracownicy związani kontraktami z klubami, które współcześnie funkcjonują jak przedsiębiorstwa.

Zobacz więcej

Adam Litwiniuk / FORUM

Dla klubów piłkarskich wielkie międzynarodowe imprezy – czy w ogóle fakt istnienia reprezentacji narodowych – ma zarówno plusy, jak i minusy. Mniejsze kluby korzystają na tym, że ich zawodnicy mogą się wypromować grając w barwach narodowych i podnieść cenę swojego transfery. Większe kluby zyskują na rosnącej popularności marketingowej swoich największych gwiazdorów.

Wszystkie kluby łączy jednak to, że rozgrywki reprezentacyjne na jakiś czas zabierają im pracowników. Doskonale znane jest zjawisko „wirusa FIFA” czyli słabszej gry klubów, w których gra wielu reprezentantów (Barcelona, Real, Chelsea itp.), w meczach następujących tuż po powrocie ze zgrupowań. Co więcej, zdarza się, że w trakcie wyjazdu reprezentacyjnego piłkarz dozna poważnej kontuzji – straty dla klubu trudno wówczas policzyć, bo przecież bez największej gwiazdy dana ekipa może odpaść/nie awansować do europejskich pucharów i stracić szanse na spore wpływy.

Wyjazdy piłkarzy na zgrupowania od dawna były przedmiotem sportu między władzami światowej i europejskiej piłki, a organizacjami zrzeszającymi kluby. Najważniejsza z nich (ECA) podpisała z UEFA porozumienie, na mocy którego za wysłanie piłkarzy na EURO 2016 klubom przypadnie 150 mln euro. To o 50% więcej niż przed czterema laty. Co więcej, od 2020 r. kwota ta ma urosnąć do minimum 200 mln euro i sięgnąć ok. 8% przychodów, których spodziewa się UEFA z tytułu organizacji mistrzostw kontynentu.

Kluby nie są jednak równo traktowane przez UEFA – Bayern Monachium za dzień bez Roberta Lewandowskiego dostaje więcej niż Legia Warszawa za dzień bez Michała Pazdana. Zespoły z poszczególnych krajów zostały podzielone na trzy grupy. Polska, z wiadomych względów, znalazła się w ostatniej.

Dla każdej kategorii wprowadzono osobny przelicznik. Oficjalne stawki na EURO 2016 nie zostały jeszcze podane, ale jeżeli proporcje względem poprzednich mistrzostw się nie zmieniły, to znając wzrost ogólnej puli (100->150 mln euro) możemy spróbować je oszacować. Kluby kategorii pierwszej za dzień obecności zawodnika na EURO otrzymają 10 019 euro, kluby drugiej kategorii 6795 euro, a kluby trzeciej kategorii 3397 euro.

Środki te są wypłacane za okres dwutygodniowych przygotowań do turnieju finałowego, za każdy dzień spędzony na turnieju oraz za jeden dzień następujący po ostatnim meczu reprezentacji danego zawodnika w turnieju.

Ogółem najwięcej reprezentantów na EURO 2016 mają Juventus Turyn i Liverpool (12). Z Polskich klubów najwięcej od UEFA dostać może Legia Warszawa (5), nieco mniej Lech Poznań (3), Lechia Gdańsk (2) i Wisła Kraków (2), a najmniej Cracovia i Ruch Chorzów (1). Piłkarze z tych klubów (poza Polakami 4 Węgrów i 1 Słowak) z EURO pożegnają sie najwcześniej po ok. dwóch tygodniach turnieju, więc w sumie kwotę dzienną od UEFA należy odpowiednio pomnożyć.

Więcej o tym ilu piłkarzy na EURO wysłały poszczególne kluby i ligi przeczytasz w artykule "Powołania: Legia lepsza PSG, a Lech od AC Milan".

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

/ Polskie kluby liczą euro za piłkarzy na EURO