Polskie przedsiębiorstwa czekają na ożywienie w UE

Marek Knitter
opublikowano: 2002-07-12 00:00

Wojciech Lipka, prezes polskiego oddziału agencji ratingowej Fitch, uważa, że dekoniunkturę i obecnie niskie stopy procentowe polskie firmy mogą wykorzystać dla wzmocnienia swojej sytuacji finansowej. Pozwoli im to przetrwać najgorszy okres.

Przedłużająca się dekoniunktura w gospodarce światowej, a szczególnie w Unii Europejskiej, spowodowała, że sytuacja polskich przedsiębiorstw pogorszyła się w porównaniu z rokiem ubiegłym.

— Widać to po danych makroekonomicznych, po tym, jak się zachowują wskaźniki dotyczące produkcji przemysłowej polskich przedsiębiorstw. Popyt wewnętrzny jest słaby, nie rośnie tak dynamicznie jak dotąd. Drugi element, który ma wpływ na sytuację gospodarczą — to eksport — mówi Wojciech Lipka, prezes Fitch Polska.

Jego zdaniem, duża część przedsiębiorstw, które eksportują, przechodzi procesy dostosowawcze, które pozwalają im na sprzedaż, mimo że na innych rynkach trwa dekoniunktura.

— Firmy starają się obniżać koszty. Prowadzą restrukturyzację, która pozwala im na konkurencyjność. Natomiast cała dyskusja dotycząca tego, jak silny jest złoty, jest dyskusją bardzo emocjonalną i uwarunkowaną politycznie a w małej mierze dyskusją merytoryczną — dodaje Wojciech Lipka.

Według prezesa Fitch Polska, należy także zwrócić uwagę na kierunki, w jakich polskie przedsiębiorstwa eksportują i na waluty, w jakich się rozliczają. Europa Zachodnia jest głównym rynkiem dla Polski, gdzie firmy rozliczają się w euro. Wraz ze wzrostem wartości euro warunki handlu dla polskich firm poprawiają się.

— Łatwiej przetrwać tym firmom, które mają dobrą sytuację finansową, mogą one bardziej zacisnąć pasa niż te, które nawet w dobrych czasach nie osiągały dobrych wyników. Uważam, że polskie przedsiębiorstwa przetrwają trudny okres, oczywiście nie wszystkie. Nie przetrwają również niektóre firmy w innych krajach. Jest to pewien proces, z którego gospodarka wychodzi bardziej efektywna. Problem w tym, jak długo okres dekoniunktury może potrwać — zauważa Wojciech Lipka.

W jego opinii, ze względu na złą sytuację w USA, potęgowaną aferami m.in. z WorldCom, powodującymi utratę zaufania inwestorów do rynku kapitałowego, ożywienia gospodarczego w Polsce należy oczekiwać w przyszłym roku.

Również w Polsce zauważalny jest kryzys zaufania do finansowania przedsiębiorstw. Ostatni przykład Stoczni Szczecińskiej pokazuje, jak złudna jest czasami wiara, że zainwestowane pieniądze się odzyska.

— Wszystko to powoduje, że banki zacieśniają warunki finansowania w sensie kryteriów, według których przyznają kredyty i w dalszym ciągu utrzymują wysoką cenę kredytów. Jest to spowodowane oceną ryzyka oraz faktem, że pogarszają im się portfele kredytowe — mówi Wojciech Lipka.

Tymczasem silny spadek stóp procentowych spowodował, że firmy myślą o restrukturyzacji zadłużenia. Kilka takich projektów było realizowanych. Przygotowywane są już kolejne.

— Firmy, które mają zadłużenie w postaci kredytów bankowych, chcą skonwertować je na średnioterminowe obligacje. Jest to dla nich korzystne z punktu widzenia ceny pieniądza czy kosztów obsługi tego zadłużenia. W ten sposób poprawią swoją sytuację, rozkładając spłatę na kilka lat, przy niższym koszcie pozyskania kapitału — mówi prezes Fitch Polska.

Niestety, inwestycje w gospodarce dramatycznie spadają, jest więc coraz mniej projektów wymagających finansowania.

— W tej chwili generalnie przedsiębiorstwa w Polsce walczą o pieniądze by przetrwać, nie o pieniądze na rozwój — podsumowuje Wojciech Lipka.

Jeżeli jednak firma przygotowuje się do emisji obligacji, to powinna wykorzystać rynek publiczny. Zdaniem Wojciecha Lipki, koszty pośrednictwa zostały znacząco obniżone, istnieje też możliwość sprzedaży dużo większych emisji niż dotąd.

— Firmy, których papiery znajdują się poza obrotem publicznym, są w większości przypadków nieczytelne i trudno z ich sprawozdań wywnioskować, jaka jest faktyczna sytuacja finansowa. Dodatkowo instytucje takie jak OFE mogą znacznie więcej środków zainwestować w obligacje, które są dopuszczone do obrotu publicznego i notowane na giełdzie — mówi Wojciech Lipka.