Popiół to diament

W 2014 r. energetyka znów zacznie więcej zarabiać na popiołach lotnych, czyli swoim głównym odpadzie produkcyjnym

Firmy energetyczne są coraz lepsze w wychwytaniu popiołów lotnych, czyli głównego odpadu z produkcji energii elektrycznej na bazie węgla. Ale co z tego, skoro rynek popiołów jest w stagnacji?

Rynek w ślad za budowlanką

Takie wnioski płyną z analizy przeprowadzonej przez firmę doradczą KPMG. Na zlecenie jednego z klientów specjaliści przyjrzeli się rynkowi popiołów lotnych pochodzących ze spalania węgla kamiennego. Nic dziwnego — rynek energetyki węglowej czeka rewolucja, jeśli wszystkie planowane inwestycje w bloki węglowe faktycznie zostaną zrealizowane. Do istniejących kilkudziesięciu bloków może dołączyć kilka nowych: w Kozienicach, Opolu, Pelplinie, Turowie i Jaworznie. A to oznacza większą podaż odpadów produkcyjnych, czyli głównie popiołów lotnych. Rozsądna firma woli je sprzedać, niż składować. Tymczasem aktualny popyt na popioły lotne nie jest zadowalający.

— Szacujemy, że w porównaniu z rekordowym 2011 r. zapotrzebowanie na popioły lotne z węgla kamiennego spadło o 9 proc., a w 2013 r. zmniejszy się o kolejne 3 proc. Odbicia spodziewamy się dopiero w 2014 r. — prognozuje Paweł Rychlik, starszy menedżer w KPMG Advisory. Popioły lotne kupują przede wszystkim producenci cementu i materiałów budowlanych(betonu i ceramiki), a ich zapotrzebowanie zależy od koniunktury w budownictwie i sektorze infrastrukturalnym.

— Dlatego w 2011 r., przy dobrej koniunkturze w inwestycjach drogowych, stopień wykorzystania popiołów w polskiej energetyce sięgnął rekordowych 94 proc. Zakładamy, że w 2013 r. spadnie do około 87 proc., a po odbiciu powinien wzrosnąć do 90-95 proc. — przewiduje Paweł Rychlik.

Nie odpad, tylko półprodukt

Popyt waha się nie tylko zgodnie z cyklem koniunkturalnym budowlanki, ale również zgodnie z sezonowością pór roku. To natomiast oznacza ogromną zmienność cen popiołu lotnego, na którą dodatkowo wpływ ma jego jakość, koszty transportu i lokalizacja producenta i odbiorcy. Dlatego trudno oszacować wartość rynku. Znane są natomiast wolumeny. Dane Agencji Rynku Energii wskazują, że w 2011 r. firmy energetyczne uchwyciły 822 tys. ton popiołów z węgla brunatnego i 3,8 mln ton popiołów z węgla kamiennego (reszta została zdeponowana na składowiskach). Rok wcześniej było to odpowiednio 540 tys. ton i 3,6 mln ton. Dynamika zmian imponuje. Od 2008 r. do 2011 r. wskaźnik wychwyceń wzrósł o jedną trzecią. Ten wzrost świadczy o zmianie podejścia firm energetycznych do popiołów.

— W zasadzie nie traktują popiołów jak odpady, ale jak produkty uboczne — podkreśla Paweł Rychlik.

Tauron ma cel

Przy niskim popycie firmy nie będą jednak zajmować się wychwyceniami — bo po co. Popioły będą wtedy zwyczajnie składowane. I posłużą choćby do rekultywacji i wyrównywania terenów. Taki plan ma m.in. Tauron, którego grupa kapitałowa składa się i ze spółek wytwarzających energię elektryczną z węgla, i ze spółek wydobywających ten surowiec.

— Naszą ambicją jest dojście w 2020 r. do wykorzystania 90 proc. odpadów własnych. Już dziś spółki grupy, czyli Południowy Koncern Węglowy i Tauron Wytwarzanie, współpracują ze sobą, a zarządzanie ubocznymi produktami spalania jest scentralizowane. Dużą część odpadów poprodukcyjnych zmieniliśmy już w pełnowartościowe produkty, znajdujące zastosowanie m.in. w budownictwie, rolnictwie, górnictwie i do rekultywacji terenów — podkreśla Dariusz Lubera, prezes Tauronu.

Innowacje się nie przebiją

Pojawiają się też nowatorskie pomysły na zagospodarowanie odpadów z produkcji energii. Dwa lata temu brytyjska spółka RockTron planowała wybudować w Polsce trzy fabryki przetwarzające popiół lotny na ekologiczne minerały, wykorzystywane przy produkcji m.in. farb, plastików i gumy. Zdobyła nawet ponad 70 mln zł dofinansowania od Ministerstwa Gospodarki. Nie zdobyła jednak partnerów biznesowych, czyli przede wszystkim dostawcy popiołów. Projekt upadł.

— Co jakiś czas pojawiają się na rynku bardzo ekstrawaganckie pomysły dotyczące zagospodarowania popiołów, ale raczej nie znajdują miejsca na rynku — przyznaje pragnący zachować anonimowość menedżer z jednej z grup energetycznych.

60- 70 mln zł Tyle jest wart polski rynek popiołów lotnych ze spalania węgla kamiennego.

[SZACUNKI KPMG]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu