Porażka PiS zaboli klientów funduszy

opublikowano: 28-08-2019, 22:00

Projekt budżetu na 2020 r. jest tak dobry, że klienci funduszy obligacji powinni się modlić o pozostanie przy władzy obecnej ekipy. Zmiana spotęguje obawy o pojawienie się deficytu

Rząd ogłosił pierwszy w historii projekt budżetu bez deficytu. Niektórzy mówią, że to budżet pod publiczkę i wybory. Ale nawet jeżeli tak jest, to byłaby to ważna zmiana w Polsce — równowaga budżetowa jako hasło wyborcze to novum — podkreśla Ignacy Morawski, założyciel i dyrektor ośrodka analitycznego SpotData. Budżet bez deficytu to także czynnik istotny dla klientów funduszy inwestujących w polskie obligacje skarbowe. Zrównoważony budżet to po prostu mniej emisji. Nie tych detalicznych, ale hurtowych, trafiających głównie za granicę, ale również do funduszy dłużnych polskich TFI. Na każdym rynku mniejsza podaż przekłada się zaś na wyższe ceny. Wraz ze zmniejszaniem się skali nowych emisji, ceny tego, co fundusze już mają w portfelach, powinny więc iść do góry — oczywiście przy zachowaniu skali typowej dla funduszy dłużnych.

Już poniedziałkowe doniesienia „Rzeczpospolitej” o zrównoważonym budżecie zbiegły się ze spadkiem rentowności (wzrostem cen) polskich obligacji skarbowych. Po wypowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego papiery skarbowe dalej zyskiwały na wartości we wtorek i środę. Z drugiej jednak strony polski dług nie był wyjątkiem. Spadały rentowności obligacji Stanów Zjednoczonych, Niemiec, ale też rynków wschodzących.

— Po wypowiedzi premiera nasze obligacje zyskiwały zdecydowanie więcej od obligacji krajów ościennych — zaznacza Mariusz Zaród, zarządzający funduszem Quercus Obligacji Skarbowych.

— Ruch na polskich obligacjach był wyraźnie większy. Była to więc reakcja inwestorów na zapowiedź premiera. Jeśli w roku wyborczym otrzymujemy informację, że w roku następnym państwo ma mieć zrównoważony budżet, to nie może być to źle odebrane przez rynek — dodaje Wojciech Górny, dyrektor zespołu zarządzania papierami dłużnymi w NN Investment Partners TFI.

— Na pewno informacje o zrównoważonym budżecie trafiły w dobry moment na rynku globalnym. Przypisuję im jednak dużą rolę w ostatnim spadku rentowności polskich obligacji. Uważam, że czynnikiglobalne i lokalne wpłynęły na to po połowie — wtóruje im Paweł Gołębiewski, zarządzający funduszami dłużnymi w TFI PZU.

W globalnym trendzie

Czy zatem można się spodziewać dalszego wzrostu cen polskiego długu, który napędzałby wyniki funduszy inwestujących w obligacje skarbowe?

— Rentowność obligacji jest wyższa niż związanych z nimi instrumentów pochodnych, czyli kontraktów na stopę procentową. Pewien potencjał do spadku rentowności obligacji wciąż więc jest. Czynniki lokalne nie będą jednak decydujące, jeśli chodzi o kierunek ruchu rentowności polskich obligacji. Ich wyceny będą w przeważającej mierze pod wpływem czynników globalnych — uważa Paweł Gołębiewski.

Według Wojciecha Górnego i Mariusza Zaroda obligacje już skonsumowały premię wynikającą z samego zrównoważonego budżetu. Rentowności benczmarkowych papierów 10-letnich są zaś wciąż wyżej niż 16 sierpnia 2019 r., gdy zeszły poniżej 1,7 proc. To pokazuje, że dalszy rozwój sytuacji na rynku polskiego długu będzie zależał od sytuacji na rynku globalnym.

— Sierpniowy dołek trudno będzie pokonać. Oczekuję, że rentowności polskich obligacji będą się wahać w przedziale 1,7- -1,9 proc., przy czym wycena naszego długu będzie pochodną wycen długu państw wysokorozwiniętych. Bardzo łagodna politykaamerykańskiego Fedu i Europejskiego Banku Centralnego wpływa jednak na cały świat. Myślę, że szybciej rentowności obligacji amerykańskich spadną poniżej 1,2 proc. [obecnie około 1,5 proc. — red.] niż polskich zejdą do 1,5 proc. [obecnie około 1,75 proc.] — tłumaczy Mariusz Zaród.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Jego zdaniem lepsze perspektywy mają fundusze inwestujące w papiery długoterminowe. Tym, które stawiają na krótkoterminowe, pomogłaby obniżka stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej, a na to się nie zanosi.

— Papiery długoterminowe mają jednak niewiele przestrzeni do zachowywania się lepiej od krótkoterminowych, ponieważ krzywa rentowności jest bardzo płaska. Uważam przy tym, że zmienność ich notowań będzie podwyższona w ostatnich miesiącach 2019 r. Wśród funduszy obligacji skarbowych lepsze wyniki osiągną te, które aktywnie zmieniają skład portfela, niż te, które stosują strategię „kup i trzymaj” — mówi Mariusz Zaród.

Jesienna ruletka

Zmienność notowań w końcówce 2019 r. może mieć dwa źródła specyficzne dla Polski. Pierwsze to decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w sprawie tzw. kredytów frankowych. Paweł Gołębiewski uważa, że właśnie w związku z oczekiwaniem na ten wyrok utrzymuje się różnica między rentownością obligacji a związanych z nimi instrumentów pochodnych.

— Przynajmniej w pierwszej odsłonie wyrok może bardzo negatywnie zadziałać na wyceny obligacji. Może osłabić złotego i tym samym pośrednio wpłynąć na rynek długu — wyjaśnia specjalista z TFI PZU.

Na razie jednak nie wiadomo, kiedy TSUE zajmie się sprawą. Wiadomo natomiast, że 13 października 2019 r. odbędą się w Polsce wybory parlamentarne. Nie wiadomo jednak, jakie partie będą po nich tworzyć rząd. Międzynarodowi inwestorzy działają w ten sposób, że jeśli nic negatywnego się nie wydarzyło, to co do zasady wolą kontynuację rządów od zmiany. Prawo i Sprawiedliwość, do którego podchodzili początkowo z rezerwą, wyrosło więc na ich faworyta.

— Przez cztery ostatnie lata inwestorzy przekonali się, że rząd kontroluje deficyt budżetowy. Jeśli więc obecnie rządząca partia miałaby nie tworzyć rządu w przyszłości, to prawdopodobnie odbiłoby się to negatywnie na rynku długu. Pojawiłoby się bowiem pytanie: co będzie robić nowy rząd — tłumaczy Wojciech Górny.

Jego zdaniem nawet przy kontynuacji rządów obecnej ekipy założenia budżetu na 2020 r. są bardzo ambitne, a co za tym idzie ich realizacja jest niepewna. Deficyt zwiększyłby zaś rentowności obligacji skarbowych i pogorszył wyniki funduszy.

— Z drugiej strony ostatnie lata pokazują, że rynek wiele razy nie doceniał działań rządu. Sytuacja budżetowa jest pod kontrolą — przyznaje Wojciech Górny.

Mariusz Zaród uważa, że budżet bez deficytu będzie jednorazowym wydarzeniem 2020 r. Sprzyjać temu będą nadzwyczajne wpływy do budżetu, jak opłata przekształceniowa z likwidacji OFE czy aukcja częstotliwości 5G i uprawnień do emisji CO 2. Nie przekonuje go argument, że gdy wprowadzano program 500+ w pierwotnej wersji, też pojawiały się głosy, że wszystko się zawali, gdy zabraknie pieniędzy z aukcji częstotliwości LTE.

— Gdy wprowadzano program 500+, ściągalność podatków nie była jeszcze tak wysoka jak obecnie. Przez ostatnie lata znacznie ograniczono szarą strefę i trudno sobie wyobrazić dalszą tak dynamiczną, poprawę dochodów budżetu. Zwłaszcza przy zwalniającej gospodarce. Dlatego oczekuję, że w latach 2021-22 budżet może być trudniej zbilansować. To jednak bardzo odległa przyszłość dla inwestorów międzynarodowych. W najbliższych kwartałach skupią się na niższej podaży obligacji, co powinno sprzyjać inwestycjom w obligacje skarbowe — podsumowuje Mariusz Zaród.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu