Posłowie pytają ministra o Eskomosa

opublikowano: 13-02-2020, 22:00

Szef resortu rolnictwa broni się przez zarzutami o nieprawidłowości przy skupie jabłek i wsparciu dla Bielmleku.

Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa posłowie pytali Jana Krzysztofa Ardanowskiego, ministra rolnictwa, o interwencyjny skup jabłek prowadzony w 2018 r. przez prywatną, wyłonioną bez przetargu firmę Eskomos oraz o działalność Spółdzielni Mleczarskiej Bielmlek (jest zarządzana przez Tadeusza Romańczuka, byłego już senatora PiS i ministra rolnictwa). Oba podmioty otrzymały wielomilionowegwarancje podległego ministrowi Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa (KOWR). Pieniędzy nie oddały. Działania resortu, podległych mu agend oraz podmiotów budzą sporo wątpliwości — sprawami zajmuje się CBA oraz prokuratura.

Niesłuszne oskarżenia
Niesłuszne oskarżenia
Jan Krzysztof Ardanowski, szef resortu rolnictwa, broni się przez zarzutami o nieprawidłowości przy skupie jabłek i wsparciu dla Bielmleku.
Daniel Gnap

— Na razie mówienie o jakichkolwiek nieprawidłowościach w skupie to insynuacje i pomówienia — uznał minister.

Parlamentarzyści nie doczekali się jednak od niego żadnych konkretów dotyczących rozliczeń finansowych Eskomosa i Bielmleku z KOWR-em. Usłyszeli natomiast pochwały skuteczności skupu prowadzonego przez spółkę Eskomos oraz śmiałych pomysłów biznesowych prezesa spółdzielni.

— W całej tej dyskusji chodzi o to, żeby nikt nigdy więcej nie odważył się w Polsce pomóc rolnikom — uznał na koniec Jan Krzysztof Ardanowski.

Obecny na sali Tadeusz Romańczuk deklarował, że Bielmlek wprawdzie jeszcze nie uregulował zaległości wobec rolników, ale są one już o połowę niższe niż wcześniej, a pracownicy spółdzielni otrzymają w tym miesiącu zaległe wypłaty.

— Staramy się, aby niedługo nie mieć już zaległości wobec byłych członków — dodał Tadeusz Romańczuk.

Leszek Słaboński z zarządu Eskomosa wyjaśniał, że jego firma została wybrana, bo jest spółką giełdową, przejrzystą, funkcjonującą na rynku od ponad 20 lat i nigdy nie zalegała z podatkami.

— Eskomos nie dostał 100 mln zł, ale wziął na swoje ryzyko kredyt tej wysokości. Zwróci go, gdy zarobi. A jeśli nie zarobi, zbankrutuje — zapewniał menedżer.

Uznał, że skup jabłek zakończył się sukcesem.

— W ciągu dwóch miesięcy cena jabłek przemysłowych urosła z nieopłacalnych dla rolników 8 groszy za 1 kg do minimalnej ceny opłacalnej 30 groszy. Dzięki temu 600 mln zł trafiło do polskich sadowników, a nie do przetwórców — argumentował Leszek Słaboński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane