Poszukiwania kandydata na wiceprezesa PKO BP

opublikowano: 27-11-2022, 20:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Szykują się zmiany w kierownictwie banku. Możliwe jest odejście „bankiera Kaczyńskich”. Na jego miejsce poszukiwany jest fachowiec.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • kto ma zostać odwołany z zarządu PKO BP
  • kiedy przewidziana jest dymisja
  • dlaczego niekoniecznie musi mieć ona związek z walkami frakcyjnymi w obozie władzy i w banku

W środę 16 listopada na rynku pojawiła się pogłoska, że następnego dnia ma zebrać się rada nadzorcza PKO BP. Była to mocno zaskakująca informacja, bo poprzednie posiedzenie odbyło się ledwie tydzień wcześniej i kolejne planowano zwołać dopiero w grudniu.

Kiedy w banku niespodziewanie zbiera się rada, oznacza to zazwyczaj jedno: zmiany w zarządzie. Tak było i tym razem. Według pogłoski odwołany miał zostać Bartosz Drabikowski, CFO banku. Można powiedzieć, że jest to niemal etatowy kandydat do zwolnienia. W zarządzie pojawił się przed rokiem, po tym jak ze stanowiska dyrektora finansowego odwołany został Rafał Kozłowski.

Przyczyny odwołania wiceprezesa:
Przyczyny odwołania wiceprezesa:
Nasi rozmówcy sugerują, że przyczyną odwołania Mieczysława Króla może być fakt, że był stronnikiem byłej prezes PKO BP Iwony Dudy = jedynym w zarządzie banku, ale zaangażowanym za dwóch. Maciej Łopiński, szef rady nadzorczej, który jest bankowym rozgrywającym w sprawach personalnych, widział natomiast na jej miejscu swojego człowieka.
fot. Tomasz Warszewski - stock.adobe.com

Telefon do Kaczyńskiego

Był to triumfalny powrót do banku, w którym Bartosz Drabikowsi pracował w latach 2008-17 na tym samym stanowisku. Z niejasnych przyczyn został odwołany w 2017 r. Według nieoficjalnych informacji poszło o różnicę zdań ze Zbigniewem Jagiełłą, ówczesnym prezesem PKO BP.

Odwołać Bartosza Drabikowskiego nie było łatwo - udało się dopiero za drugim podejściem. Pierwszą próbę, kilka miesięcy wcześniej, zablokował Mieczysław Król, członek zarządu odpowiedzialny za operacje. Miał on zadzwonić do samego Jarosława Kaczyńskiego z interwencją w tej sprawie.

Mieczysław Król z prezesem zna się od lat 90., kiedy był dyrektorem oddziału PKO BP na Żoliborzu. Do legendy banku przeszła historia, jak otwierał pierwsze konto dla rodziny Kaczyńskich. W latach 2002-14 był radnym Warszawy z ramienia PiS.

W PKO BP doszedł do stanowiska głównego audytora. W 2010 r., wkrótce po tym jak Zbigniew Jagiełło objął posadę prezesa, został przeniesiony na stanowisko doradcy zarządu. Potem stracił posadę w PKO BP i wskoczył na stanowisko audytora w BOŚ Banku, by w 2016 r. powrócić do macierzy - tym razem już jako członek zarządu.

Mieczysław Król uchodzi za osobę ustosunkowaną w obozie władzy (mit telefonu na Nowogrodzką robił wrażenie) i jego pozycja w banku wydawała się mocna. Mimo to w środę znalazł się - obok Bartosza Drabikowskiego - na liście członków zarządu do zwolnienia.

Ostatecznie w czwartek rada nadzorcza nie została zwołana, ale kwestie, którymi miała się zająć, nie straciły na aktualności. Według naszych źródeł, zastrzegających sobie anonimowość, Mieczysław Król ma pożegnać się z bankiem na początku grudnia. Mocno niepewny jest też los Bartosza Drabikowskiego.

Fachowiec bez pleców

Pogłoski o dymisjach są o tyle zaskakujące, że zgodnie z grafikiem rada nadzorcza ma się zebrać dopiero 8 grudnia, a na liście tematów ma zatwierdzenie strategii, którą bank opublikuje tego samego dnia. W prezentacji ma uczestniczyć całe kierownictwo, a każdy z członków zarządu ma omówić cele, za których realizację odpowiada. Trudno sobie wyobrazić, by odbyło się to bez udziału szefa finansów. Dlatego, jak twierdzą nasi rozmówcy, choć Bartosz Drabikowski nie ma sojuszników w radzie nadzorczej, ma szansę zachować stanowisko.

Być może pośpiech w jakim planowane są zmiany personalne, ma związek z tym, że Paweł Gruza, p.o. prezesa od czerwca, nie ma w zarządzie nikogo, na kim mógłby się oprzeć. Do banku ściągnął kilka osób z KGHM, gdzie wcześniej pracował, oraz byłych urzędników z Ministerstwa Finansów, w którym był wiceministrem. Krążyła nawet pogłoska, że CFO banku zostanie jego współpracownica z KGHM, którą w pierwszych dniach prezesowania mianował doradcą zarządu, ale do nominacji nie doszło. W zarządzie nie ma on ani własnego stronnictwa, jakie miał Zbigniew Jagiełło, ani nawet osób, na które mógłby liczyć w krytycznych głosowaniach. Nie jest to komfortowa sytuacja dla szefa banku, zwłaszcza że Paweł Gruza bankowcem nie jest i potrzebuje silnego zaplecza merytorycznego.

Planowane odwołanie Mieczysława Króla niekoniecznie więc musi się wpisywać w schemat obracania karuzelą ze stanowiskami zgodnie z siłą oddziaływania koterii, która akurat ma przewagę w obozie władzy. Z naszych informacji wynika, że na rynku prowadzone są poszukiwania bankowców z dużym doświadczeniem, bez politycznych powiązań, którzy gotowi byliby przyjść do PKO BP.

Bank odmówił komentarza do naszych informacji o możliwych zmianach w zarządzie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane