Pożar w fabryce soków "Kubuś" moze przynieść 15 mln zł strat

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 13-02-2005, 20:49

15 milionów zł mogą wynieść straty po pożarze, który w nocy z sobotę na niedzielę wybuchł w fabryce soków "Kubuś" w Olsztynku (woj. warmińsko-mazurskie). Akcja gaśnicza trwała ok. siedmiu godzin. Przed zniszczeniem udało się uchronić linię produkcyjną soków i po kilku dniach przerwy zakład będzie mógł wznowić produkcję "Kubusia".

15 milionów zł mogą wynieść straty po pożarze, który w nocy z sobotę na niedzielę wybuchł w fabryce soków "Kubuś" w Olsztynku (woj. warmińsko-mazurskie). Akcja gaśnicza trwała ok. siedmiu godzin. Przed zniszczeniem udało się uchronić linię produkcyjną soków i po kilku dniach przerwy zakład będzie mógł wznowić produkcję "Kubusia".

W liczącej cztery tysiące metrów powierzchni hali produkcyjnej "Kubusia", ogień zauważono w sobotę przed północą. W trudnych warunkach atmosferycznych strażacy walczyli z żywiołem blisko siedem godzin.

Jak poinformowała PAP rzeczniczka warmińsko-mazurskiej straży pożarnej Małgorzata Szmidt-Jeżewska, ogień strawił w efekcie ponad 2,5 tys. metrów powierzchni hali.

- W pożarze najbardziej ucierpiał magazyn gotowych wyrobów.  Zniszczone zostały między innymi dwie komory chłodnicze oraz półprodukty i gotowe soki" - powiedziała PAP rzeczniczka straży.

Ogień zniszczył także dach przykrywający halę oraz część instalacji technologicznej. Ze wstępnych ustaleń straży pożarnej wynika, że źródło pożaru prawdopodobnie znajdowało się w pomieszczeniu ze sprężarkami.

W przesłanym PAP przez policję komunikacie napisano, że przyczyną pożaru było prawdopodobnie zwarcie instalacji elektrycznej. Straty mogą wynieść nawet 15 milionów złotych. Zakład był ubezpieczony na wypadek pożaru.

Jak poinformowała PAP, rzeczniczka grupy Maspex Wadowice (właściciel fabryki soków "Kubuś" w Olsztynku) Dorota Liszka, uszkodzeniu nie uległo "serce i wizytówka zakładu", czyli linia produkcyjna soków.

 Na kilka dni produkcja musi zostać jednak wstrzymana. Pracownicy będą pomagali przy porządkowaniu terenu" -podkreśliła Liszka.

Po wybuchu pożaru z zakładu ewakuowano załogę trzeciej zmiany. Według Liszki byli to pracownicy obsługi magazynu. Nikomu z nich nic się nie stało.

Według Szmidt-Jeżewskiej, strażakom udało się zapobiec skażeniu środowiska amoniakiem wykorzystywanym w procesie chłodniczym. "Nie można było dopuścić do rozszczelnienia instalacji, w której było 16 ton amoniaku" - dodała rzeczniczka straży.

W akcji gaśniczej w Olsztynku wzięło udział ok. 160 strażaków, między innymi z Olsztyna, Ostródy, Działdowa i Nidzicy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane