Praca wre - niech się mury pną do góry

Rafał Kerger
19-07-2006, 00:00

Budowlany boom. Tysiące przetargów i mnóstwo zleceń prywatnych inwestorów. Niektóre firmy już zaczynają odmawiać ich przyjmowania.

Szczególnie dla firm usługowych, inżynieryjnych i montażowych z większych metropolii nastał czas dawno niewidzianej prosperity. Przetargów publicznych jest bardzo dużo, ale także prywatni inwestorzy na gwałt szukają wykonawców. Najbardziej cenione w swoich regionach firmy budujące i remontujące drogi, kładące sieci wodociągowe czy sieci energetyczne nie przyjmują już zleceń na ten rok.

Drogownictwo na topie

Telefoniczna Agencja Informacyjna opracowała raport, w którym przeanalizowała przetargi i zlecenia na usługi, wykonanie i dostawy w branży budowlanej w czerwcu. Okazuje się, że tylko w ubiegłym miesiącu zostało ogłoszonych 16 575 przetargów i zleceń na usługi, wykonanie oraz dostawy (bez sprzedaży), z czego około 81 proc., czyli 13 366 ogłoszeń dotyczyło szeroko pojętej branży budowlanej.

Najwięcej przetargów z tej branży pochodzi z województw mazowieckiego i śląskiego, a najmniej z lubuskiego i podlaskiego. Prawie w całym kraju — wyjątek to Małopolska — największą grupę stanowią przetargi dotyczące drogownictwa (23 proc. ogłoszeń). Zleceń na prace elektroenergetyczne i wykończeniowe było w czerwcu po 17 proc. W czołówce są też przetargi z branży wodno-kanalizacyjnej (14 proc. ogłoszeń — szczegółowe zestawienie na wykresie). Warto dodać, że ponad 87 proc. przetargów dla branży budowlanej w czerwcu to przetargi nieograniczone.

Mali ponad normę

— Pracujemy pełną parą. Przestaliśmy startować w przetargach publicznych, bo mamy co robić do końca roku. Codziennie mam też kilka telefonów od inwestorów z sektora niepublicznego z prośbami, byśmy im pomogli. Z żalem i im czasami odmawiam, mimo że oferują naprawdę intratne zlecenia, po bardzo dobrych cenach — mówi Paweł Nogalski, specjalista od zdobywania zleceń i przetargów w przedsiębiorstwie budowlano-projektowym Drokan 2 z Tychów.

Drokan 2 projektuje i kładzie powierzchnie z kostki brukowej, a także sprzedaje materiały budowlane. Obecnie przyjmuje zlecenia z wolnej stopy.

— Jeśli ktoś ma firmę, którą klienci postrzegają jako sprawdzoną i rzetelną, to latem nie musi startować w przetargach, a i tak będzie miał ręce pełne roboty — uważa z kolei Robert Sienicki, właściciel Przedsiębiorstwa Usług Ciepłowniczych Max Rem z Poznania.

Ta firma specjalizuje się między innymi w budowie i remontach sieci cieplnych oraz w budowie, naprawie i remontach instalacji wodno-kanalizacyjnych.

Co zrobić, by znaleźć się w tak dobrej sytuacji, jak firmy z Tychów i Poznania i spokojnie magazynować — jak mówi Paweł Nogalski — tłuszczyk do spalenia w czasie zimowych mrozów? Trzeba być elastycznym.

— Kiedy się pojawia naprawdę intratna robota, warto choćby na kilka tygodni przyjąć dodatkowych ludzi do pracy — tłumaczy Paweł Nogalski.

Ponadto należy być wstrzemięźliwym.

— Rynek zaczyna się równoważyć. Coraz bardziej liczą się rzetelność, referencje, zamawiający oczekują też, by firmy mierzyły siły na zamiary. Wiele już widziałem przedsiębiorstw budowlanych, które za dużo wzięły sobie na głowę, nie dysponując ani maszynami, ani ludźmi, którzy mogliby wykonać zlecenie — mówi Robert Sienicki.

— Na rynku ciągle jest sporo oszołomów, którzy schodzą z ceną do poziomu parteru kosztem jakości i rezygnacji z niektórych obowiązków wobec zamawiającego i swoich pracowników. Z żalem muszę powiedzieć, że takie firmy jeszcze często wygrywają w publicznych przetargach budowlanych. Choć i to powoli się zmienia — dodaje Paweł Nogalski.

Wykonanie dużych zleceń umożliwia także współpraca.

— Mało jest klientów zastrzegających, że wykonując dla nich pracę, nie można mieć podwykonawców. Kilka zaufanych i zaprzyjaźnionych firm warto zatem mieć. W razie większego zlecenia na pewno się to przyda. Jeśli udział podwykonawców jest dozwolony, to klientowi zawczasu trzeba i warto dostarczyć ich listę — zwykle podczas podpisywania z nim umowy — mówi Paweł Nogalski.

Duzi podzlecają

Duże firmy remontowo-budowlane, choć mają jeszcze trochę mocy przerobowych i ciągle startują w przetargach, również twierdzą, że zleceń na rynku jest mnóstwo — o blisko 30 proc. więcej niż w poprzednich latach.

— Niewiele nam brakuje do zamknięcia planu sprzedaży na ten rok. Co ciekawe — i zarazem niepokojące — coraz trudniej znaleźć dobrych podwykonawców. Pierwszy raz zetknęliśmy się z tym jesienią, gdy szukaliśmy firmy do brukowania i najzwyczajniej się nie udało — opowiada Grzegorz Bukowski, dyrektor mysłowickiego oddziału Eurovii.

Firma, by związać ze sobą podwykonawców, wpisuje ich wprost do oferty, aby dać sobie i im pewność, że nikt się ze współpracy nie wycofa.

Ogłoszenia o zamówieniach publicznych w branży budowlanej zamieszczone były w czerwcu głównie w internecie (8864 przetargi) — jako miejsce publikacji wybrało go 66 proc. ogłoszeniodawców. Pozostałe informacje przetargowe publikowała prasa (1806 przetargów), Biuletyn Zamówień Publicznych i biuletyny regionalne oraz branżowe (2696 przetargów).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Kerger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Praca wre - niech się mury pną do góry