Pracownicy Hutmena wchodzą do gry

Artur Sulejewski
opublikowano: 1999-06-04 00:00

Pracownicy Hutmena wchodzą do gry

ROZBIEŻNY INTERES: Pracownicy Hutmena, zarządzanego przez Józefa Szymańskiego, w przyszłym tygodniu będą mogli swobodnie sprzedawać darmowe akcje. Inwestorzy giełdowi mogą czuć się z tego powodu zaniepokojeni. fot. ARC

W najbliższy poniedziałek mija ustawowy termin embarga, które uniemożliwiało pracownikom Hutmena dysponowanie akcjami swojej spółki. 7 czerwca w obrocie giełdowym znajdzie się 370 516 papierów serii A. Osoby związane z wrocławską firmą otrzymały je bezpłatnie od Skarbu Państwa, zgodnie z ustawą o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych. Na kapitał akcyjny Hutmena składają się walory dwóch serii: 2 474 030 akcji serii A, które powstały z przekształcenia przedsiębiorstwa państwowego Zakłady Hutniczo-Przetwórcze Metali Nieżelaznych Hutmen w jednoosobową spółkę Skarbu Państwa oraz 370 tys. akcji serii B, które spółka wyemitowała na podstawie uchwały WZA z listopada 1996 roku. Darmowe papiery stanowią ponad 13 proc. wszystkich wyemitowanych dotąd akcji.

HISTORIA notowań Hutmena na GPW rozpoczęła się 5 listopada 1997 roku. Kurs ustalił się na poziomie 36,7 zł. Dla inwestorów, którzy wzięli udział w ofercie publicznej (Skarb Państwa zaoferował 1 979 244 akcji serii A, spółka sprzedała 370 tys. papierów serii B), oznaczało to 22,3-proc. zysk. Walory obu serii sprzedawane były po 30 zł za sztukę. Obecne notowania Hutmena są na zdecydowanie niższym poziomie. W środę rynek wycenił je na 10 zł.

INWESTORZY właściwie przyzwyczajeni są już do tego, że co jakiś czas w obrocie na GPW pojawiają się akcje emitentów uprzywilejowane pod względem cenowym. Nie zmienia to jednak faktu, że są one odbierane z wyraźną niechęcią. W sumie nie ma się czemu dziwić. Nikt nie chce przecież angażować swoich środków w wybrane akcje wiedząc, że istnieje spore ryzyko możliwości pojawienia się ich znacznej podaży. Kierownictwo Hutmena starało się przygotować rynek na tę okoliczność. W poniedziałkowym komunikacie (z 31 maja) inwestorzy mogli dowiedzieć się: „z naszych informacji wynika, że zainteresowanie sprzedażą akcji, nie jest wysokie”. Trudno jednak sobie wyobrazić sytuację, aby zarząd jakiejkolwiek firmy giełdowej poinformował rynek, że obdarowane osoby przystąpią do składania zleceń sprzedaży.

NAJLEPIEJ w takich sytuacjach radzą sobie emitenci o największej wartości rynkowej. Osłabienie kursu giełdowego stanowi okazję dla inwestorów o najbardziej zasobnych portfelach. Korzystając z możliwości, powiększają swoje pakiety. Szkopuł w tym, że Hutmen nie jest zaliczany do blue chipów naszego parkietu. Z majowych notowań wynika, że na sesji właściciela zmieniało rzadko więcej niż 5 tys. papierów. Ponadto zachętą do inwestowania w te walory nie są wyniki finansowe osiągane przez wrocławskie przedsiębiorstwo. W 1998 roku (w porównaniu z rokiem wcześniejszym) sprzedaż spadła o ponad 11 proc., do poziomu 286,9 mln zł. Zamiast zysków wypracowanych w 1997 roku na koniec ubiegłego pojawiły się straty (brutto wyniosła prawie 0,27 mln zł, a netto przekroczyła 0,52 mln zł). Trudności te nie zostały przezwyciężone także obecnie. Po czterech miesiącach przychody wciąż spadają, a spółka nadal nie jest zyskowna. Strata netto na koniec kwietnia urosła do blisko 3,2 mln zł. Hutmenowi dokucza niski popyt na wyroby z metali nieżelaznych. Firma utraciła rentowność na skutek mniejszej sprzedaży, przy jednoczesnej zwyżce obciążeń, które spowodowane są przez rosnące koszty stałe. Ponadto niekorzystne są dla spółki zmiany kursów walut (wzrost wartości dolara do marki). Powoduje to podniesienie kosztów materiałowych oraz spadek uzyskiwanych marż (w I kwartale na rynek niemiecki przypadło 72 proc. wartości eksportu).

Możesz zainteresować się również: