Prawo serii

Emil Szweda
opublikowano: 2012-09-17 00:00

Jeśli na Catalyst notowanych jest kilka serii obligacji jednej spółki, to...

Zwykle różnica cen między nimi spełnia funkcję wyrównywania rentowności pomiędzy seriami. Od tej zasady są jednak wyjątki.Te przydarzają się zaś tam, gdzie inwestorzy zaczynają mieć poważne wątpliwości co do tego, czy emitent zdoła obsłużyć zadłużenie. Przykładem jest BBI Zeneris. Seria obligacji wygasająca w marcu przyszłego roku wyceniana jest na 97-99 proc., natomiast seria wygasająca dziewięć miesięcy później na 88-90 proc. Rentowność wynosi odpowiednio 16,9 i 25,1 proc. w skali roku. W obu wypadkach przewyższa ona wyraźnie oferowane oprocentowanie papierów i średnią dla Catalyst, ale seria o dłuższym terminie wykupu wyceniana jest znacznie niżej.

Z podobną sytuacją mamy do czynienia także w przypadku TimberOne, gdzie różnica w terminie wykupu obligacji wynosi trzy miesiące, a różnica w wycenie sięga 5 pkt proc. (odpowiednio 99 i 94 proc.). Inwestorzy zakładają, że spółki będą spłacać zobowiązania do pewnego momentu, nie zaś do czasu, kiedy ewentualna upadłość stanie się nieunikniona bez względu na to, czy spółkę stać na obsługę najbliżej zapadającego zadłużenia, czy nie. Nie twierdzę oczywiście, że te spółki upadną, mam tu na myśli logikę inwestorów. O tym, że niekoniecznie musi być poprawna przekonują dotychczasowe przypadki. Budostal-5 upadł nie spłacając żadnej z serii obligacji, Religa zawiesił spłaty wszystkich obligacji jednocześnie.

Emil Szweda, obligacje.pl