Prefiks w jego nazwie pochodzi jednak z zupełnie innego, globalnego systemu kodów kreskowych i oznacza tyle, że dany produkt został wyprodukowany lub jest dystrybuowany przez przedsiębiorstwo zarejestrowane w polskiej organizacji GS1. Notabene kody kreskowe koncentrują się na masówce z sektora FMCG, czyli żywności, środkach czystości i innych produktach szybko zbywalnych. W uproszczeniu — wszystkim, co wypełnia zarówno osiedlowe sklepiki rodzinne, jak i sieciowe hipermarkety.

Kongres 590 został wymyślony przez władzę i miał znaczenie głównie polityczne, a zdecydowanie mniej biznesowe. Jego niespotykana przy podobnych eventach otoczka propagandowa budowała fikcję, że prefiks 590 na początku kodu kreskowego towaru automatycznie dowodzi jego wartości patriotycznych. Tak w ogromnym uproszczeniu i zarazem uniesieniu wieszczyły przez dwa dni np. prorządowe telewizje.
A przecież system GS1 został tak skonstruowany, że nasz narodowy kod 590 bezproblemowo trafia się również na wstawianych do francuskiej sieci hipermarketów towarach koncernu niemieckiego, fizycznie pochodzących z Chin czy innego Bangladeszu, od których produkcji i dystrybucji podatki płacone są na Cyprze.
Naprawdę trudno uznać samą rejestrację dystrybucyjnej spółki córki w Polsce, uprawniającą ją do stosowania prefiksu 590, za kryterium polskości. Notabene międzynarodowe sieci powszechnie wykorzystują furtkę systemu GS1, uprawniającą do znakowania skrywającym pochodzenie kodem rozpoczynającym się od 20 do 29 — towarów o zmiennej masie, bezpośrednio w sklepie.
Jest to oczywiście lipa, ponieważ gotowe opakowania z prefiksem „sklepowym” dostarczane są milionami sztuk od razu z zewnątrz. Osobiście ufam zatem kodom narodowym wyłącznie na oryginalnych butelkach, czyli np. 30-37 na francuskim koniaku, 50 na szkockiej whisky, 539 na irlandzkiej whiskey, no a 590 — na polskiej wódce.
Współczesne realia gospodarcze wykluczają prosty podział towarów czy usług na patriotyczne i kosmopolityczne. Działa to oczywiście w dwie strony, znaczący pierwiastek polski często siedzi w towarach znacznie grubszych niż FMCG, które według wiedzy nabywcy są obce — samochodach, telewizorach, komputerach. Dlatego inteligentna i przydatna aplikacja Pola uwzględnia zdecydowanie więcej parametrów: kapitał stojący za daną firmą, miejsce jej rejestracji, miejsce prowadzenia produkcji, czy konkretne przedsiębiorstwo zatrudnia w Polsce w obszarze badań i rozwoju oraz czy nie jest częścią zagranicznego koncernu.
Dopiero wypadkowa takich parametrów określa wymiar patriotyzmu w danym towarze. Ale do takiej analizy trzeba podejść merytorycznie i przede wszystkim mieć wiedzę. Niestety, obecni władcy kraju postrzegają zjawiska gospodarcze bardzo ideologicznie i zdecydowali, że wystarcza im kliknąć 590. A tu zamiast polskiego patrioty odzywa się abonent z Gwadelupy...