Premier: dziś integracja w ramach waluty euro, byłby to eksperyment ryzykowny

  • PAP
opublikowano: 08-05-2019, 17:25

W przypadku tak dużych różnic rozwojowych jak pomiędzy Polską a Niemcami dzisiaj trudno jest zalecać integrację w ramach waluty euro, bo byłby to eksperyment ryzykowny, ocenił w środę premier Mateusz Morawiecki. Jednocześnie dodał, że nie można wykluczyć wejścia Polski do strefy euro w przyszłości.

Mateusz Morawiecki
Zobacz więcej

Mateusz Morawiecki fot. Marek Wiśniewski

W środę w Domu Polonii w Warszawie z okazji pięciolecia wydawnictwa “Wszystko Co Najważniejsze” odbyła się debata pt. “Zwrotnice modernizacji". Wśród gości obecni byli m.in. prezes TK Julia Przyłębska, szef gabinetu premiera Marek Suski, czy wiceszef MSZ Konrad Szymański. Słowo wstępne do debaty wygłosił premier Morawiecki; poza nim udział wzięli w niej naczelny “Wszystko Co Najważniejsze” prof. Michał Kleiber, profesor historii na Uniwersytecie Jagiellońskim prof. Andrzej Chwalba, wiceprzewodniczący PE prof. Zdzisław Krasnodębski.

Premier zwracał uwagę, że debata o tym, jakie są zwrotnice modernizacji, przypada w 30-lecie odzyskania wolności w Polsce i jest "dyskusją zasadniczą i fundamentalną".

"Pozwala zastanowić się nad tym, czy idziemy dobrą, czy szliśmy dobrą drogą, czy należy dokonać pewnych korekt, zmian, a może nie tylko korekt, ale bardzo głębokiego przestawienia tych zwrotnic" - podkreślił szef rządu.

Premier zwrócił uwagę na to, jak wyglądała polityka gospodarcza 30 lat temu. "Prosto można określić, jako nurt dyktowany przez tzw. konsensus waszyngtoński, czyli szeroko rozumiana deregulacja, liberalizacja, prywatyzacja, ale również uwolnienie wszelkiego typu rynków w możliwie szerokim stopniu" - zaznaczył Morawiecki. Jak dodał, Polska - w porównaniu do Czech, Słowacji i Litwy - "przez te 30 lat nagrzeszyła bardziej". "Tzn. rozwój gospodarczy był wyższy niż w tych krajach, patrząc na krzywą PKB, ale jednocześnie nasze uzależnienie od kapitału zagranicznego było większe" - podkreślił.

Szef rządu zauważył, że "wiara w to, że państwo wszystko może i powinno uregulować jest błędna". Jednak, jak dodał, całkowite "abstrahowanie" od roli państwa "jest bardzo poważnym błędem". "Brak polityki wsparcia ze strony państwa w odpowiednich obszarach prowadził do głębokiej degeneracji wielu obszarów życia publicznego, społecznego, gospodarczego w Polsce" - ocenił premier. Według niego, stało się to m.in. w przypadku polskiej wsi w pierwszym okresie po upadku PRL.

Jak zaznaczył, po 1989 roku w Polsce dokonano "przeskoku z jednej skrajności w drugą". "Ze świata PGR-ów komunistycznych do pozostawienia wszystkich samym sobie; to był wielki błąd" - mówił Morawiecki.

Podkreślił, że zasady kapitalizmu podlegają zmianie. "Dzisiaj trzeba brać pod uwagę głębokie turbulencje, które mogą zasadniczo zmienić wymiar i zasady działania kapitalizmu, co może być bardzo dobrym krokiem w kierunki jego cywilizowania" - ocenił.

Podczas wystąpienia szef rządu mówił też o kwestii euro. "W przypadku takich dużych różnic rozwojowych jak pomiędzy Polską a Niemcami - naszym największym partnerem handlowym, gospodarczym - dzisiaj na pewno trudno jest zalecać integrację w ramach waluty euro, ponieważ byłby to eksperyment ryzykowny" - podkreślił premier.

Przyznał, że istnieją "pewne korzyści" z integracji walutowej, np. eliminacja pewnych kosztów transakcyjnych, likwidacja ryzyka kursowego czy brak konkurencji na obniżanie kursu walut pomiędzy państwami. Równocześnie ocenił, że "jeszcze dzisiaj nie jesteśmy gotowi na integrację z obszarem wspólnej waluty".

Morawiecki zaznaczył, że nie można wykluczyć wejścia Polski do strefy euro w przyszłości. Jak jednak podkreślił, w tym momencie utrzymanie własnej waluty jest bardzo potrzebne, ponieważ "w latach kryzysu da nam możliwość reagowania we właściwy sposób".

Według premiera o sukcesie gospodarczym w wielu krajach coraz częściej decydują zdolności regulatorów do odpowiedniego reagowania na zmiany i wykorzystywania przewag konkurencyjnych - naturalnych lub pojawiających się w przestrzeni gospodarczej danego kraju". Jak dodał, ten, kto zbuduje system regulacyjny, który będzie sprzyjał rozwojowi najbardziej zaawansowanych technologii, odniesie sukces.

"Nie możemy sobie wmówić, że my nie mamy możliwości regulacyjnych, ani siły regulacyjnej, bo o wszystkim musi decydować Bruksela" - przekonywał Morawiecki. "Wielkim zadaniem państwa podmiotowego, państwa, które przestawia zwrotnicę modernizacji na długofalowy rozwój w interesie swoich obywateli, jest czuwanie nad jakością regulacji, czyli nad czymś, co naszych poprzedników w niewielkim stopniu interesowało" - przekonywał premier.

Jak dodał, chodzi o "regulację na wielu polach, w wielu dziedzinach, właśnie w dużym stopniu innowacyjną", czyli np. takie przepisy, jak już obowiązujące IP Box, przyspieszona amortyzacja, ulgi dla mniejszych i średnich firm.

Premier dodał, że to co rząd stara się w Brukseli "przewalczyć" dla małych i średnich firm, służy z definicji polskim przedsiębiorcom. "To jest taki przykład działań regulacyjnych na polu brukselskim, które to zwrotnice modernizacji w postaci suwerenności regulacyjnej przestawia, jeśli nie o 180, to o 90 stopni dużo bardziej w naszym kierunku" - argumentował. Morawiecki przypominał też, że gdy powstawała EWG w 1957 roku, w Traktatach Rzymskich już wtedy "obiecała sobie integrację rynków od strony produktów, usług, kapitału i ludzi".

Obecnie - jak dodał - w ramach UE najlepiej zintegrowane są te trzy obszary, gdzie "dużo łatwiej jest osiągnąć przewagę konkurencyjną tym wyżej zawansowanym i regulacyjnie lepiej zbudowanym państwom Europy Zachodniej". Chodzi o swobodę przepływu towarów, kapitału i osób. Z kolei akurat w czwartej sferze - swobodzie przepływu usług, gdzie biedniejsze kraje Unii mogą skutecznie konkurować, integracja jest najsłabsza, czego dowodzi np. sytuacja firm transportowych z Europy Środkowej i Wschodniej w niektórych krajach "starej" Unii - ocenił Morawiecki.

"Unia Europejska nie powinna być traktowana jak supermarket. Kiedy francuskie supermarkety, czy banki na polskich ulicach, czy niemieckie firmy, czy holenderskie firmy usługowe cieszą się pełną swobodą w Polsce, Europie Środkowej i Wschodniej, o tyle nasi przedsiębiorcy napotykają - w momencie, kiedy zaczynają osiągać przewagi konkurencyjne - wiele przeszkód" - mówił premier. Jak zauważył, utrudniony jest m.in. przepływ usług oraz zakłócony wspólny rynek. "Sektor usług, który nie został uwspólnotowiony, w dużym stopniu obecnie się cofa" - stwierdził.

"Nie chcemy się zgodzić na to, żeby ta regulacyjna zwrotnica, która się lekko zaczęła przesuwać na naszą korzyść - przez umiejętności naszych przedsiębiorców, zdolności i ciężką pracę naszych pracowników - żeby z powrotem zaczęła działać przeciwko naszym firmom" - mówił Morawiecki. "Wierzymy w zasady, które są sprawiedliwe, które biorą pod uwagę kontekst historyczny, biorą pod uwagę skąd idziemy i skąd przyszliśmy. Wierzymy, że fundamentem nowej gospodarki jest nowoczesna polityka przemysłowa" - oświadczył.

Według premiera, warto też postawić na eksport, który przyciąga oszczędności zagraniczne i jednocześnie nie zadłuża Polski. Morawiecki zapewnił, że nie czuje się "skolonizowany" przez zachodni kapitał. "Nie chcemy być państwami posiadanymi przez zagranicę, aczkolwiek, jak najbardziej cenimy ten wysoko zaawansowany kapitał technologiczny" - podkreślił premier. Dodał, że jest zwolennikiem uczenia się od zagranicznych podmiotów.

Szef rządu mówił też, że "wielkim kosztem III RP", była niezdolność kolejnych rządów do "zarządzania podatkami tak, jak robią to dojrzałe państwa". Jednocześnie zauważył, że w ostatnich latach znacznie wzrosły wpływy z VAT. "W ciągu trzech, czterech lat wzrost dochodów podatkowych nastąpił o 100 mld zł. To jest ten +święty Graal+ który, częściowo odnaleziony, służy dzisiaj nam do rozwoju gospodarczego, a także do zrekompensowania gigantycznych deficytów społecznych, które na początku i w trakcie trwania transformacji były traktowane po macoszemu" - powiedział premier. "Przechodzimy z państwa peryferyjnego w kierunku państwa podmiotowego" - podkreślił.

Morawiecki mówił też, że wbrew temu o co posądzano rząd parę lat temu, nie doprowadzono do wzrostu deficytu publicznego i przyrostu długu publicznego. Przekonywał, że odpowiednia legislacja (m.in. Jednolity Plik Kontrolny - JPK) oraz takie instytucje jak Krajowa Administracja Skarbowa (KAS) spowodowały odwrócenie nieefektywnej polityki podatkowej z lat wcześniejszych. Szef rządu podkreślił, że uzdrawiając system podatkowy należy walczyć nie tylko z mafiami VAT-owskimi ale także z rajami podatkowymi. "Raje podatkowe są złem dla wszystkich państw, które chcą się rozwijać, są złem dla klasy średniej" - przekonywał.

"Zwrotnica regulacyjna, przemysłowa, gospodarcza, walutowa i wreszcie na koniec podatkowa, sprawność instytucji, one wszystkie będą decydowały o tym, czy będziemy rzeczywiście żyli na poziomie europejskim. Bez podmiotowości i uznania roli państwa polskiego w tych wszystkich obszarach, które wymieniłem nie osiągniemy zamożności Zachodu. Dlatego kontynuacja tej polityki jest niezbędna do właściwego, optymalnego, szybkiego rozwoju gospodarczego Rzeczypospolitej" - podsumował Morawiecki.

Podczas debaty prof. Michał Kleiber odnosząc się do pytania czy technologia może być sojusznikiem polskiej modernizacji stwierdził, że tradycyjne drogi stabilnego rozwoju dobiegają końca. "Trzeba odważnie postawić na kreatywne myślenie i innowacyjne działania" - mówił. "Dzisiaj barierę między zwycięzcami a pokonanymi w globalnym wyścigu buduje zrozumienie dla kreatywności ludzkiej i innowacyjności przedsiębiorstw" - dodał.

Natomiast wiceszef PE Zdzisław Krasnodębski ocenił, że "jeśli chcemy odnieść sukces i przestawić zwrotnicę Polski na trwały rozwój, to musimy również starać przestawić zwrotnicę Unii Europejskiej".

Na zakończenie spotkania Morawiecki ocenił, że "w tym pędzie ku najlepszemu modelowi gospodarczemu w ramach UE trzeba mieć na uwagę również ten wymiar jakby takiego patriotyzmu wewnątrz państwowego". "To od niego w dużym stopniu zależy, czy my zdajemy sobie sprawę z tego, że jest to konkurencja między państwami; że to nie jest współpraca tylko, tak jak myśmy myśleli w dużym stopniu; że to jest twarda walka, twarda konkurencja".

"Tak jak bardzo dojrzałe społeczeństwa, państwa i klasy polityczne chciałbym, żebyśmy też potrafili współpracować w ramach naszej klasy politycznej, szeroko rozumianej nad pewnymi tematami o charakterze polskiej racji stanu współpracować" - oświadczył premier.

"Jak już sobie uświadamiamy te korzyści z tego, co PiS zrobiło, to może warto wesprzeć nas w pewnych sprawach, gdzie ewidentnie przesunęliśmy na korzyść Polski te zwrotnice modernizacji" - dodał szef rządu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy