Prezes BGK: bank ma sprawniej obsługiwać klientów - wywiad

Polska Agencja Prasowa SA
13-07-2006, 17:39

Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) ma sprawniej obsługiwać klientów - firmy, samorządy i administrację publiczną. Do końca roku zostanie dokonany przegląd możliwych zmian - mówi w wywiadzie dla PAP nowy prezes BGK Wojciech Kuryłek.

Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK) ma sprawniej obsługiwać klientów - firmy, samorządy i administrację publiczną. Do końca roku zostanie dokonany przegląd możliwych zmian - mówi w wywiadzie dla PAP nowy prezes BGK Wojciech Kuryłek.

Rada nadzorcza BGK powołała we wtorek Kuryłka na prezesa banku. Wiceprezesem od 11 sierpnia br ma zostać Artur Smolarek. Rada podjęła też uchwałę o wystąpieniu do Komisji Nadzoru Bankowego o wyrażenie zgody na pełnienie przez Andrzeja Szornaka funkcji wiceprezesa BGK.

Poniżej pełen tekst wywiadu:

PAP: W BGK ma nie być rewolucyjnych zmian, mają być usprawnienia obsługi programów rządowych - tak zapowiedział Pan po objęciu funkcji.

Wojciech Kuryłek: Bank obsługuje kilkanaście funduszy i ok. 10 programów. Często procesy związane z obsługą są różne, choć dotyczą zbliżonych obszarów. Chodzi więc o usprawnienie, zoptymalizowanie pewnych procesów, znalezienie elementów wspólnych oraz zbędnych. W rezultacie bank powinien mieć podejście bardziej kreatywne, również w sensie dystrybucji pomocy publicznej.

Z drugiej strony - czas podejmowania decyzji przez bank powinien zostać skrócony. To prowadziłoby do centralizacji pewnych procesów - np. kwestii dokumentacji, analiz zdolności kredytowej.

Istnieje też obszar zewnętrzny. BGK ma stosunkowo niewielką sieć, w związku z tym do efektywnej dystrybucji pomocy publicznej musi wykorzystywać współpracę z innymi bankami. Trzeba zatem sprawdzić, czy reguły współpracy nie są zbyt zbiurokratyzowane. Taki przegląd będziemy przeprowadzać do końca roku.

PAP: BGK zajmuje się m.in. wspieraniem budowy mieszkań przez Krajowy Fundusz Mieszkaniowy (KFM). W polityce rządu, jak się wydaje, takie fundusze powinny odegrać dużą rolę. Czy w związku z tym powinny się one zwiększać?

WK: Rząd próbuje prowadzić niezbyt ekspansywną politykę fiskalną, więc nie należy zbytnio liczyć na przekazywanie większych środków do funduszy. Być może będzie można pozyskać środki z funduszy unijnych, szczególnie w latach 2007-2013.

Istnieje drugi problem - państwo przekazuje pewne środki i trzeba postawić pytanie, czy są one efektywnie wykorzystywane. W budownictwie mieszkaniowym, w dotychczasowym modelu, KFM angażował się kapitałowo, ze środków funduszu były udzielane kredyty. To jest system, który działa na bardzo małej dźwigni finansowej. Wydaje się, że przy podobnej puli środków można byłoby obdarować większą liczbę osób, chcących tanio posiadać lub wynajmować lokal - ale nie w formie angażowania kapitału banku, lecz w formie systemu gwarantowania, przynajmniej pewnej części tego typu kredytów lub znaczących dopłat do odsetek.

PAP: Dopłaty do odsetek mają być w ustawie wspierającej tanie budownictwo. Czy to będzie wymagało dokapitalizowania BGK?

WK: Z czasem wymagania kapitałowe będą rosły. Bank musiałby zostać albo dokapitalizowany, albo z wymogów kapitałowych powinny zostać wydzielone pewne obszary działalności zleconej. Najprawdopodobniej rozwiązania należy poszukiwać w tym drugim obszarze, co wiąże się z pracami nad nową ustawą o BGK, która obecnie znajduje się w agendzie prac rządu.

PAP: Co oznacza, że państwo przejęłoby ryzyko upadłości części funduszy celowych. Ale czy to nie jest problemem w związku z planowaną reformą finansów publicznych, skoro zwiększyłoby zobowiązania budżetu?

WK: To obciąży relacje długu publicznego do PKB, w wysokości ok. 0,2 pkt proc. Nawet jeśli formalnie takiego zapisu nie ma, to jednak gdyby doszło do upadłości jakiegoś funduszu, co by pociągnęło za sobą kłopoty finansowe banku, to i tak państwo polskie nie doprowadziłoby do likwidacji BGK i w konsekwencji musiałoby go dokapitalizować.

PAP: Poprzednie władze banku miały nadzieję, że bank stanie się instytucją pierwszego wyboru dla samorządów; mówiono o obsłudze administracji publicznej.

WK: W tej chwili budżet centralny w zasadniczej większości jest obsługiwany przez NBP. Trzeba mieć świadomość, że jeśliby BGK obsługiwał budżet centralny, to powraca kwestia wymogów kapitałowych: czyli albo potrzeba dokapitalizowania, albo zdjęcia ryzyka związanego z działalnością zleconą banku. Do tej pory była mowa o tym, że BGK miałby obsługiwać budżet centralny od wejścia Polski do strefy euro. Taką możliwość dopuszczają istniejące ramy prawne. Nowa ustawa o finansach publicznych może to przyspieszyć.

PAP: Sektor rządowy jest w innych krajach sektorem ciekawym dla banków także w segmencie detalicznym.

WK: Sądzę, że urzędnicy instytucji szczebla centralnego, ze względów prestiżowych, powinni być obsługiwani przez bank państwowy, a takim jest BGK. To bardzo interesujący obszar - prowadzenie rachunków dla urzędników, karty kredytowe. To jest pewne pole rozwoju obszaru detalicznego w BGK.

PAP: Szczególnie, że BGK ze względu na niewielką sieć nie może obsługiwać klientów masowych...

WK: BGK nie jest w stanie konkurować z dużymi bankami detalicznymi, dlatego powinien skupić się na tej niszy, w której czuje się mocno, czyli na sektorze finansów publicznych. W pewien sposób dotyczy to jednostek samorządu terytorialnego. Obecnie BGK udziela im kredytów, obsługuje emisje obligacji, udziela poręczeń. Jest też możliwość rozwoju - np. obsługa rachunków. Przy czym znów pojawia się wówczas kwestia zasięgu sieci. Być może jednak można wypracować model bankowości elektronicznej dostosowany do potrzeb jednostek samorządu terytorialnego.

PAP: BGK ma być włączony w rozwój infrastruktury. Od kilku lat mówiło się o wykorzystaniu BGK do emisji obligacji infrastrukturalnych, dla których potencjalnym kupcem mogłyby być otwarte fundusze emerytalne (OFE).

WK: W BGK niedawno odbyła się pierwsza po wojnie emisja obligacji, z której środki zasiliły Fundusz Drogowy. Te obligacje, mając gwarancje Skarbu Państwa, błyskawicznie znalazły nabywców - zachodnie banki inwestycyjne.

Myślę, że OFE również naturalnie weszłyby w ten segment, bo środki cały czas do nich płyną i muszą być inwestowane. Giełda nie wchłania tych środków, są ograniczenia w inwestycjach zagranicznych, zaś zakładając, że nie dojdzie do znaczącego powiększenia deficytu budżetowego, podaż w segmencie obligacji skarbowych specjalnie się nie zwiększy. Istnieje więc ryzyko bańki spekulacyjnej. Stworzenie dodatkowych instrumentów, których ryzyko może być akceptowane przez OFE, mogłoby częściowo ten problem rozwiązać.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Emerytury / Prezes BGK: bank ma sprawniej obsługiwać klientów - wywiad