Prezydent podpisał ustawę wprowadzającą nowe zasady lustracji

(Marek Druś)
opublikowano: 13-11-2006, 18:12

Prezydent zapowiedział jednocześnie, że w ciągu trzech tygodni przygotuje nowelizację ustawy lustracyjnej.

Prezydent Lech Kaczyński w poniedziałek podpisał ustawę wprowadzającą nowe zasady lustracji. Zarazem zapowiedział, że w trzy tygodnie przygotuje nowelizację ustawy przywracającą oświadczenia lustracyjne, które badałby nowy pion IPN w procedurze karnej oraz rozróżniającą osobowe źródła informacji.

"Podpisałem ustawę, ponieważ jestem zwolennikiem lustracji konsekwentnie od 1991 r." - powiedział prezydent, który przed podjęciem decyzji przez dwa tygodnie prowadził konsultacje z historykami, dziennikarzami, posłami i senatorami.

Podpisana ustawa likwiduje Sąd Lustracyjny i urząd Rzecznika Interesu Publicznego, przekazuje lustrację do IPN; badane obecnie przez RIP i Sąd Lustracyjny oświadczenia osób publicznych zastąpione zostaną zaświadczeniami IPN o zawartości archiwów tajnych służb PRL, od których będzie można odwoływać się do sądu cywilnego.

Prezydent podkreślił, że kilka zasad przyjętych w tej ustawy budzi jego "zasadniczy sprzeciw" i zostaną one zmienione w przygotowanej przez niego nowelizacji.

Jak mówił, jest zwolennikiem lustracji, ale takiej, która polega na ujawnianiu agentury, a nie na otwarciu wszelkich akt służb specjalnych PRL. Zaznaczył, że jeśli do połowy lutego (kiedy nowa ustawa ma wejść w życie) nie uda się przyjąć jej nowelizacji, to zaskarży podpisaną obecnie ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Wśród wad podpisanej ustawy prezydent wskazał "zmieszanie" na liście osobowych źródeł informacji (ozi). Chodzi o te osoby, które z racji obowiązków służbowych nie mogły odmówić spotkania z funkcjonariuszem SB i nie miały żadnego wpływu na to, że spotkanie zostało odnotowane w aktach, a które mogą być zrównane ze świadomymi tajnymi współpracownikami służb PRL.

"Tzw. kontakty służbowe były kwalifikowane i były odnotowane, a zgodnie z przepisami ustawy (lustracyjnej - PAP), podstawą do tego, żeby zostać uznanym za ozi, jest fakt odnotowania w aktach odpowiedniej służby specjalnej" - mówił prezydent.

Dlatego, jego zdaniem, pojęcie "ozi" wymaga "wewnętrznej kategoryzacji". "Nie jest możliwe, żeby pan Y, który był prawdziwym współpracownikiem, występował obok osoby, która kilkakrotnie ze względu na obowiązki służbowe zetknęła się z funkcjonariuszami SB" - zaznaczył L. Kaczyński. Podkreślił, że gdyby ustawa weszłaby w życie bez zmian, to rzeczywiści agenci ginęli by wśród tych, którzy nimi nie byli. "Ja temu mówię +nie+" - dodał prezydent.

L. Kaczyński zaznaczył ponadto, że dowodzenie niewinności w procesie cywilnym (co przewiduje podpisana ustawa) przez osobę, która została zarejestrowana jako źródło informacji byłoby często niemożliwe. "Dlatego - być może pewnymi odstępstwami - trzeba tutaj powrócić do procedury karnej" - powiedział prezydent.

Prezydent przyznał, że dotychczasowa praktyka odczytywania wszelkich wątpliwości na korzyść oskarżonego prowadziła często do absurdalnych decyzji uwalniających spod zarzutu współpracy ewidentnych współpracowników służb. "Zdaję sobie z tego sprawę, ale z drugiej strony jest sprawa ważenia racji - czy my możemy postawić osobę oskarżoną niesłusznie w sytuacji pełnej bezradności - moim zdaniem nie możemy" - mówił.

L. Kaczyński podkreślił też, że wydanie 400 tys. zaświadczeń przez IPN - co zakłada podpisana ustawa - jest niewykonalne, bo instytut nie jest skomputeryzowany. Jak dodał, przynajmniej na najbliższe lata, należy więc powrócić do modelu oświadczenia, które byłoby weryfikowane. Prezydent zaproponuje prawdopodobnie powołanie czwartego - lustracyjnego - pionu IPN, który wnosiłby oskarżenie o kłamstwo w oświadczeniu lustracyjnej osoby publicznej do Sądu Okręgowego. Od wyroku tego sądu można by apelować do Sądu Apelacyjnego; w sądach orzekałoby trzech zawodowych sędziów.

"W moim odczuciu instytucja Sądu Lustracyjnego się nie sprawdziła" - mówił L. Kaczyński. Choć jak dodał, wśród licznych osób, z którymi rozmawiał, są zwolennicy nieco zmienionej formuły SL. "Ostatecznej decyzji w tej sprawie jeszcze nie podjąłem" - dodał prezydent. W nowelizacji, którą prezydent zaproponuje, utrzymano by też sankcję 10 lat zakazu pełnienia stanowisk publicznych dla "kłamców lustracyjnych".

L. Kaczyński podkreślił, że projekt jego nowelizacji nie będzie przewidywał zmniejszenia zakresu osób lustrowanych.

Z kolei osoby publiczne będą mogły decydować w szerszym zakresie o nieujawnianiu informacji z życia prywatnego (a nie tylko z życia seksualnego, jak jest w podpisanej ustawie).

Zdaniem prezydenta, nie powinno być kłopotów z przeprowadzeniem jego nowelizacji ustawy. Pytany, czemu nie zawetował ustawy i nie przygotował nowego projektu, prezydent odpowiedział, że jego weto byłoby "czczą demonstracją". Jak wyjaśnił, z sejmowej artymetyki wynika, że jego weto byłoby prawdopodobnie odrzucone, a ustawa i tak weszłaby w życie w obecnej podpisanej formie.

(PAP)

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Marek Druś)

Polecane