Próba sił w miedziowym gigancie

Jeśli afera ze zdjęciami z Combra Babskiego nie zabije prezesa KGHM, to go wzmocni. Dziś rada, za tydzień walne, potem nowa rada.

Trzy wydarzenia określą najbliższą przyszłość miedziowego koncernu KGHM: dzisiejsze posiedzenie rady nadzorczej, walne zgromadzenie zwołane na 21 czerwca, a następnie ukonstytuowanie się nowej rady. Jeśli prezes Radosław Domagalski- -Łabędzki ten okres przetrwa, jego pozycja w spółce — po ponad pół roku zarządzania firmą — prawdopodobnie się umocni. Dzisiejsza rada została zwołana zgodnie z przepisami, czyli kilkanaście dni temu. Ton temu posiedzeniu nadadzą jednak wydarzenia minionego weekendu. W sobotę „Gazeta Polska Codziennie” opublikowała artykuł,w który zrelacjonowała przebieg tzw. Babskiego Combra w jednej ze spółek KGHM, czyli okolicznościowej imprezy, towarzyszącej majowym obchodom Dnia Hutnika. Na zdjęciach z tego wydarzenia widać m.in. makietę samolotu z napisem „tu polewaj”. Nawiązanie do tragedii w Smoleńsku gazeta nazwała skandalicznym. Michał Czarnik, szef rady nadzorczej KGHM, zapowiedział od razu na Twitterze, że we wtorek zbierze się w tej sprawie komitet audytu (komitet funkcjonuje w ramach rady nadzorczej). Jeszcze w sobotę pracę stracił szef huty w Głogowie, należącej do KGHM, która była organizatorem imprezy, z której pochodzą zdjęcia. Autor artykułu zapowiedział publikację kolejnych materiałów. Spekulacje na temat dalszych zwolnień sięgają samego Radosława Domagalskiego-Łabędzkiego. Teoretycznie mógłby dziś stracić stanowisko, bo w porządku figuruje punkt „zmiany w zarządzie”. Rada umieściła ten punkt, bo zamierzała powołać nowego wiceprezesa ds. produkcji, by objął wakat po Piotrze Walczaku, który zrezygnował pod koniec maja. Rozmówcy wskazują, że nadzór powoła dziś nowego wiceprezesa (wczoraj wieczorem w grę wchodziły dwie kandydatury). Ci sami rozmówcy przekonują, że prezes Radosław Domagalski-Łabędzki utrzyma stanowisko, a planowane zmiany w radzie nadzorczej (wprowadzi je walne) go umocnią. Z rady mieliby odejść ludzie rekomendowani jeszcze przez Dawida Jackiewicza, czyli byłego ministra skarbu. Są to Michał Czarnik (który zwołał komitet audytu) i Dominik Hunek. Nowych wprowadzi Krzysztof Tchórzewski, minister energii, który sprawuje nadzór nad KGHM.

Radosław Domagalski-Łabędzki
Zobacz więcej

Radosław Domagalski-Łabędzki Fot. Marek Wiśniewski

Większość rozmówców, znających KGHM, przekonuje, że sprawa zdjęć jest próbą ataku na prezesa albo — jeśli wydarzenia na imprezie były przypadkowe — została do tego wykorzystana. Radosław Domagalski-Łabędzki zastąpił na stanowisku prezesa Krzysztofa Skórę, partyjnego działacza PiS. W ostatnich tygodniach nowy prezes dymisjonował lokalnych działaczy PiS, zatrudnionych w spółkach z grupy KGHM. Towarzyszyły temu plotki o rychłej dymisji Domagalskiego- -Łabędzkiego. Pisała o tym wrocławska „Gazeta Wyborcza”. Plotki były szczególnie silne w okresie poprzedzającym rezygnację Jacka Raweckiego ze stanowiska w zarządzie KGHM. Rawecki był m.in. kandydatem PiS do sejmiku województwa w 2006 r. Z nowym prezesem stosunki miał napięte. Z dystansem do afery podchodzą największe związki zawodoweKGHM. Ich przedstawiciele mają trzy miejsca w dziewięcioosobowej radzie nadzorczej. — To niesmaczne, jeśli scenariusz imprezy, zakładającej m.in. picie alkoholu, oparty jest na elementach związanych z tragedią narodową. Nie zmienia to jednak faktu, że ani dyrektor huty, ani prezes KGHM na pewno nie mieli pojęcia o programie imprezy. Ani pierwszy, ani drugi nie powinien ponosić odpowiedzialności za to wydarzenie — uważa Józef Czyczerski, przewodniczący miedziowej Solidarności i członek rady nadzorczej KGHM. — Wydarzenie jest co najmniej niesmaczne, ale pamiętajmy, że nigdy nie było w KGHM zwyczaju uzgadniania przebiegu takich imprez z zarządem. Zarząd ma inne rzeczy do roboty — mówi Ryszard Zbrzyzny, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego.

— Na razie nie znam szczegółów związanych z tą sprawą. Karczmy piwne i babskie combry tradycyjnie obśmiewają wydarzenia związane z firmą, a nie sprawy z zewnątrz. Zarząd nigdy nie zna scenariusza imprezy — wskazuje Leszek Hajdacki, szef Związku Zawodowego

Pracowników Przemysłu Miedziowego O/ZG Rudna i członek nadzoru KGHM. Żaden ze związkowców nie postuluje pociągnięcia do odpowiedzialności Radosława Domagalskiego-Łabędzkiego. — Decyzja o odwołaniu szefa huty w Głogowie mnie zastanowiła, ale prezes to rozsądny człowiek — uważa Leszek Hajdacki. — Odwołanie prezesa byłoby skrajną nieodpowiedzialnością. Nie można ciągle destabilizować firmy, bo to dezorganizuje pracę, a w ludziach zabija kreatywność — dodaje Ryszard Zbrzyzny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu