Prowizje i opłaty pobierane przez maklerów to istny labirynt, w którym inwestor może się zgubić.
o różni oferty biur maklerskich? Na pewno nie wysokość prowizji wyrażona odsetkiem wartości sprzedawanych lub kupowanych akcji.
Na koniec stycznia 2010 r. istniało w Polsce ponad 1,1 mln rachunków brokerskich. Dla ich posiadaczy niemal magiczne znaczenie ma liczba 0,39 proc. Tyle bowiem wynosi najczęściej stosowana stawka podstawowej prowizji maklerskiej od zleceń na obrót akcjami składanych przez internet. Udział takich zleceń przekroczył zaś połowę obrotów osiąganych z obsługi inwestorów indywidualnych już w 2007 r. i stale rośnie.
Spośród biur maklerskich prowadzących przynajmniej 10 tys. rachunków zaledwie trzy oferują w wersji podstawowej stawki prowizji niższe niż 0,39 proc. Ale nie dość, że cena jest tylko symbolicznie niższa — o 0,01 punktu procentowego — to jeszcze łącznie obsługują niespełna 4,5 proc. ogółu rachunków.
Prowizja wyrażona jako odsetek wartości kupowanych lub sprzedawanych walorów to jednak nie wszystko. Biura maklerskie zastrzegają sobie w taryfach, że nie może ona być mniejsza od określonej kwoty. Zazwyczaj próg ten jest ustawiony na poziomie 3-6 zł, ale są instytucje, w których jest on niższy albo wyższy. Ma to istotne znaczenie dla ostatecznej wysokości opłat transakcyjnych pobieranych przez brokerów.
I tak np. transakcja akcyjna o wartości 550 zł w Biurze Maklerskim PKO BP wiąże się z prowizją w wysokości nieco ponad 2 zł, podczas gdy w Alior Banku opłata wyniesie równe 3 zł, mimo że podstawowa stawka prowizja wynosi tam 0,38, a nie 0,39 proc. jak w PKO BP. Za taką samą transakcję w Banku Gospodarki Żywnościowej trzeba zapłacić nawet 28 zł, chociaż instytucja ta oferuje w tym przypadku prowizję liczoną jako odsetek wartości akcji na poziomie zaledwie 0,36 proc. By jednak efektywnie osiągnąć ten poziom, trzeba przeprowadzić operację o wartości co najmniej 7778 zł. Łącząc prowizję wyrażoną procentowo i w złotych, biura maklerskie pozycjonują się bowiem na rynku, nastawiając się albo na giełdowych ciułaczy, albo na inwestorów z grubszym portfelem.
Obligacje i pochodne
W większości biur maklerskich dla najaktywniejszych są preferencyjne stawki za tzw. day trading, czyli zawarcie tego samego dnia transakcji odwrotnej na tym samym walorze. Druga transakcja jest w tym przypadku objęta prowizją w wysokości 0,19-0,25 proc. wartości sprzedawanych lub kupowanych walorów. Zważywszy jednak na niezmienność minimalnych progów kwotowych prowizji, pozwalająca na osiągnięcie preferencyjnych stawek procentowych minimalna wartość drugiej transakcji jest większa niż pierwszej.
Identyczne zasady jak w handlu papierami udziałowymi obowiązują zazwyczaj w obrocie prawami poboru nowych emisji. Dwaj brokerzy istotnie się jednak pod tym względem wyróżniają. W Centralnym Domu Maklerskim Pekao i Alior Banku procentowe stawki prowizji od kupna lub sprzedaży praw poboru przez internet są ponaddwukrotnie wyższe od analogicznych stawek dla obrotu akcjami w tych samych instytucjach.
W obrocie obligacjami procentowa wartość prowizji wynosi najczęściej 0,19-0,20 proc. Kilku brokerów oczekuje jednak 0,25 proc., a Dom Maklerski IDM zadowala się 0,15 proc. i jest to najniższa stawka procentowa na rynku. W przypadku handlu obligacjami również występuje minimalny próg kwotowy prowizji, ale jego rozpiętość między poszczególnymi biurami jest znacznie mniejsza niż w przypadku akcji. Aż w dwunastu biurach maklerskich zamyka się w przedziale 3-6 zł. Ze względu na specyfikę handlu obligacjami nie ma tu preferencyjnych stawek za day trading.
Day trading występuje za to w obrocie kontraktami terminowymi. Nie ma tu za to stawek procentowych. Podstawowa stawka opłat, stosowanych przez instytucje prowadzące przynajmniej 10 tys. rachunków, mieści się w przedziale 10-14 zł. W day tradingu transakcja odwrotna kosztuje 6-8 zł.
Warto przy tej okazji zaznaczyć, że prowadzący blisko 200 tys. rachunków Dom Inwestycyjny BRE Banku daje możliwość gry na kontraktach tylko części swoich klientów. Tym, którzy korzystają z jego usług właśnie pod szyldem DI BRE Banku. Ci, którzy otworzyli rachunki poprzez detaliczne części BRE Banku, jakimi są mBank i Multibank, do kontraktów terminowych nie mają dostępu.
— Z punktu widzenia inwestora znaczenie ma zintegrowanie rachunku maklerskiego z osobistym, by w przypadku zleceń kupna pieniądze były automatycznie pobierane z konta osobistego, a w przypadku zleceń sprzedaży lub anulowania zlecenia automatycznie na nie wracały. MBank oferuje taką operację i to jest jego plus. Nie udostępnia za to instrumentów pochodnych tzw. wykresów intradayowych. Te ostatnie interesują wielu inwestorów, nawet jeśli swoją aktywność koncentrują na rynku akcji — mówi Paweł Wielgus, specjalista ds. interwencji i analiz w Stowarzyszeniu Inwestorów Indywidualnych (SII).
Informatyczne dylematy
Dla wielu inwestorów istotnym czynnikiem związanym z wyborem biura maklerskiego może być też czysto techniczny aspekt działania jego systemów informacyjno-transakcyjnych. Z takim problemem ktoś zwraca się do SII mniej więcej raz w miesiącu. Chodzi o to, że np. wykorzystywany w kilku instytucjach program Notowania Online produkcji Comarchu u klientów biur maklerskich działa wyłącznie na komputerach z systemem operacyjnym Windows firmy Microsoft. Jest więc niedostępny nie tylko dla pasjonatów Linuksa, ale też nabywców drogich komputerów firmy Apple. Podobnie rzecz się ma z aplikacją Sidoma Online, produkowaną przez firmę Projekty Bankowe Polsoft. Klienci ING Securities mogą z niej korzystać w dowolnym systemie operacyjnym, podczas gdy klienci Domu Maklerskiego IDM tylko w Windows.
Według Grzegorza Leopolda, wiceprezesa PB Polsoft, to, że producent oferuje jakieś rozwiązanie, nie oznacza, że instytucja finansowa je od niego kupi. Dom Maklerski IDM korzysta po prostu ze starszej wersji Sidomy niż ING Securities.
Samo posiadanie rachunku maklerskiego wiąże się jeszcze z rocznym abonamentem w wysokości 40-60 zł. Zrezygnowały z niego Alior Bank i Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska. Nie ma go także w mBanku i Multibanku, ale w tych ostatnich, jeśli w ciągu roku nie zawrze się żadnej transakcji, pojawia się opłata karna w wysokości 30 zł. U brokerów niebankowych, jakimi są Dom Maklerski IDM i Beskidzki Dom Maklerski, abonament roczny można zamienić na miesięczny. W tej drugiej firmie wychodzi to jednak nieco drożej niż płatność jednorazowa.
Od największych inwestorów biura maklerskie pobierają jeszcze opłaty za tzw. przechowywanie papierów wartościowych. Jeśli aktywa na rachunku inwestora nie przekraczają miliona złotych, większość biur nie pobiera tych opłat. Z drugiej strony, jeśli ktoś ma walory o takiej wartości, to zapewne jego obrót pozwala mu na uzyskiwanie na tyle preferencyjnych prowizji od transakcji, że z powodzeniem rekompensują one opłaty za tzw. przechowywanie. l
Kamil Kosiński