Producenci liczą na przełom

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 20-06-2005, 00:00

Dostawcy pojazdów szynowych stanęli w blokach startowych. Czekają na przetargi. Polski rynek dłużej zwlekać nie powinien.

Bombardier Transportation (BT), producent taboru kolejowego, zatrudnił nowego człowieka, który ma koordynować działania tego sektora firmy na naszym rynku. Andre Navarri, prezes koncernu, informuje, że zadaniem Karola Romanowskiego, nowego przedstawiciela generalnego w Polsce, jest promocja możliwości i produktów Bombardiera.

— Polska to najbardziej interesujący, bo największy rynek z nowych krajów przyjętych do UE, który będzie potrzebował nowoczesnego taboru kolejowego. Będziemy startować we wszystkich przetargach i nadal inwestować. Nie uzależniamy tych inwestycji od tego, czy wygramy kontrakty — zapewnia Andre Navarri.

Zapewnia, że niezależnie od wyniku trwającego przetargu na pociągi dla Mazowsza w Polsce powstanie centrum zakupowe dla fabryk w Europie.

— W katowickiej spółce ZWUS chcemy też ulokować produkcję z fabryk zamykanych w innych krajach. W ten sposób zyska również zakład we Wrocławiu — zapewnia Andre Navarri.

Światowe zainteresowanie

Zmiany w strategii i większe zainteresowanie polskim rynkiem potwierdzają także inni światowi producenci pojazdów szynowych. Zdają sobie sprawę, że kraj, który ma prawie 14,6 tys. km linii pasażerskich i od dawna nie wymieniał taboru, musi wreszcie to zrobić.

— Przygotowujemy się do przetargów. Przykładamy większą wagę do współpracy z polskimi firmami, które mogą wziąć udział w projektowaniu, montażu, a później także serwisowaniu m.in. sygnalizacji, systemów łączności itp. Rozmawiamy też o kooperacji z firmami produkującymi tabor — mówi Janusz Biliński, szef branży transportowej w Siemens Polska.

Polskie ambicje

Nieliczne krajowe zakłady nie zamierzają oddać rynku walkowerem.

— Oczywiście weźmiemy udział w każdym przetargu, do którego zostaniemy dopuszczeni. Jesteśmy w stanie wyprodukować pociągi regionalne EZT, szynobusy, a także wagony pasażerskie — podkreśla Tomasz Zaboklicki, szef bydgoskiej firmy PESA.

Polska nie może dłużej zwlekać z zamawianiem pojazdów.

— Każda fabryka ma określone możliwości produkcyjne. Jeśli Czesi czy Węgrzy złożą zamówienie wcześniej, to Polska będzie musiała długo czekać w kolejce Wiemy, że w niektórych krajach, np. w Rumunii i na Węgrzech, państwo daje gwarancje na finansowanie zakupów — mówi Janusz Biliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kozińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Producenci liczą na przełom