Progres Investment pod lupą śledczych

DTK
opublikowano: 02-02-2012, 00:00

Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie próby oszustwa na 45 mln zł i przywłaszczenia 2,5 mln zł.

Czy notowany na NewConnect Progres Investment (PI) wprowadził w błąd kontrahenta Lecha Targańskiego, wyłudził od niego zabezpieczenie na nieruchomościach i przywłaszczył 2,5 mln zł?

Wyjaśni to Prokuratura Rejonowa Warszawa-Śródmieście, która właśnie wszczęła śledztwo w tej sprawie. W uzasadnieniu decyzji można przeczytać, że zdaniem śledczych „zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstw” zagrożonych karą do 10 lat więzienia. Co na to Paweł Jankowski, szef i główny akcjonariusz PI, specjalizującego się w uzyskiwaniukapitału i doradztwie finansowym?

— Cieszę się, że prokuratura wyjaśni tę sprawę. Jestem przekonany, że postępowanie wykaże jednoznacznie, że to Sebastian Targański, syn Lecha Targańskiego i jednocześnie jego pełnomocnik, działał na szkodę PI. Liczne dowody, które udało nam się zebrać w tej sprawie, jednoznacznie na to wskazują — przekonuje Paweł Jankowski.

— To jakieś brednie. Mój ojciec dostał od PI 3,5 mln zł, oddał w umówionym terminie prawie 7 mln zł, a mimo to pan Jankowski nie zwrócił 2,5 mln zł kaucji i nieruchomości wartych co najmniej 40 mln zł — nie kryje irytacji Sebastian Targański.

Oddał dwa razy tyle…

Śledztwo dotyczy wydarzeń z marca 2011 r., kiedy borykającysię z kłopotami finansowymi Lech Targański szukał pomocy w uzyskaniu finansowania na budowę biurowca, jaki chciał postawić na działce w pobliżu lotniska na warszawskim Okęciu, należącej do jego spółki 17 Stycznia. Trafił do Progresu i 31 marca podpisał z tą spółką umowę sprzedaży części udziałów w 17 Stycznia za 6 mln zł i jednocześnie przedwstępną umowę ich odkupu za 6,975 mln zł w terminie do końca września 2011 r.

Ponieważ w umowie był zapis, że Targański wpłaci kaucję 2,5 mln zł, to PI przelał na jego rzecz nie 6, ale 3,5 mln zł. Na zabezpieczenie spłaty Targański przewłaszczył na Progres pozostałe udziały w 17 Stycznia, wszystkie udziały w innej swojej spółce Targon (właściciel hotelu w Ciechocinku) oraz nieruchomość na warszawskimOkęciu. Wszystko warte co najmniej 45 mln zł. A później, w wykonaniu umowy, do 30 września 2011 r. spłacił całą kwotę: 6,975 mln zł.

…a nie odzyskał nic

Mimo to do dziś spółka z New- Connect nie zwolniła zabezpieczeń, nie zwróciła też potrąconej kaucji 2,5 mln zł. Paweł Jankowski tłumaczy to tym, że „zobowiązania umowne nie zostały prawidłowo wykonane”. Dlaczego więc pełnomocnik PI 20 października 2011 r. w umowie odkupu udziałów w 17 Stycznia potwierdził, że „cena za udziały została zapłacona w wysokościach i terminach”określonych w umowie z marca?

To pytanie, jak wiele innych, szef Progresu pozostawił bez odpowiedzi. Po 30 września 2011 r. do akt rejestrowych spółek 17 Stycznia i Targon PI wpisał siebie jako ich udziałowca oraz nowy zarząd. Podjął też uchwały, wprowadzające do firm nowego udziałowca i zasadę jednomyślności głosowań. Tych zmian nie udało się już jednak zarejestrować, bo Sebastian Targański złożył skargi na działania Progresu.

Paweł Jankowski tłumaczy, że te działania miały na celu „usprawnienie zarządzania” w obydwu spółkach i poprawę ich krytycznej sytuacji finansowej,do której doprowadził Lech Targański.

Za korzystne dla spółki Targon uznaje też przeniesienie jej nieruchomości w Ciechocinku na spółkę STORM, której prezesem jest jego znajomy i współpracownik.

— To bzdura. Działania PI po 30 września to nic innego, jak próba drenowania aktywów spółki i utrudniania dochodzenia naszych roszczeń — ocenia Sebastian Targański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: DTK

Polecane