Protest wstrzymuje podzielenie 146 mln zł

Mariusz Zielke
opublikowano: 14-04-2008, 00:00

Przetarg na oprogramowanie edukacyjne trafił na proceduralne rafy. Zaprotestowała lubelska Gildia. A czas ucieka...

Przetarg na oprogramowanie edukacyjne trafił na proceduralne rafy. Zaprotestowała lubelska Gildia. A czas ucieka...

Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) powinno do końca czerwca 2008 r. kupić oprogramowanie edukacyjne za 146 mln zł. Przetarg na te dostawy ślimaczy się jednak od początku lutego, wciąż jest na wstępnym etapie i może dalej się przedłużyć. Jeśli resort szybko nie upora się z procedurami, będzie miał problem. Na rozstrzygnięcie czeka zaś 11 konsorcjów, w tym giełdowe spółki: Action, Asseco, Comarch, Sygnity, Talex i Wasko.

Protest czy torpeda

Przetarg na oprogramowanie zorganizowano w procedurze przyspieszonej ograniczonej, żeby dokonać jak najszybciej wyboru zwycięzców. Niestety, procedura wciąż jest na wstępnym etapie oceny wniosków. Dopiero po niej nastąpi ogłoszenie specyfikacji i zaproszenie wybranych firm do składania właściwych ofert. Głównym powodem przedłużenia procedur jest protest lubelskiej firmy Gildia przeciwko sposobowi oceny wniosków. Spółka twierdzi, że MEN oceniało wnioski nierzetelnie, niezgodnie z opisanymi kryteriami. Resort i część wykonawców nie zgadza się z taką argumentacją.

— Gildia próbuje storpedować to postępowanie. Niesłusznie — mówi jeden z nich.

— Jesteśmy przekonani, że nasza argumentacja jest słuszna. Gdyby było inaczej, nie składalibyśmy protestu i odwołania — odpiera zarzuty Marcin Górnicki, wiceprezes Gildii.

Odwołanie tej firmy będzie rozpatrywane przez arbitrów Krajowej Izby Odwoławczej w najbliższą środę. Jednak nawet w wypadku porażki Gildia może jeszcze zaskarżyć sprawę do sądu. Wówczas postępowanie przedłuży się o kolejne tygodnie, bo MEN nie może podpisać w tym przypadku umowy przed ostatecznym zakończeniem sporu.

Tylko do czerwca

Zakup oprogramowania jest częścią unijnego programu komputeryzacji szkół wartego 1,5 mld zł. W 75 proc. pieniądze na zakupy pochodzą z Europejskiego Funduszu Społecznego. Pozostałą część dokłada budżet państwa. I tu jest problem, bo część budżetową — według kilku naszych informatorów — Ministerstwo Edukacji Narodowej ma do dyspozycji tylko do końca czerwca. Potem będzie musiał zwrócić pieniądze do budżetu i szukać wkładu własnego gdzie indziej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu